Czekając na Godota, czyli jak nie dostałem prezentu na urodziny

Biorę głęboki oddech i wchodzę na pocztę. Nie darzę sympatią tej instytucji. Oczywiście natykam się na kolejkę. Czynne tylko jedno stanowisko. Przy drugim, co prawda siedzi pani, ale twarz jej zasłania tabliczka z ogromnym napisem „stanowisko nieczynne”. Nieczynna Pani nie dość, że nie obsługuje klientów, to jeszcze co rusz przeszkadza Pani Czynnej, maksymalnie utrudniając jej pracę.

pocztaCzytaj dalej na stronie bloga…

 

Rzeka inna niż Wisła. Na Gwdzie z „krewnymi i znajomymi królika”

Od czasu do czasu moje kajakarskie ścieżki krzyżują się z grupą popularnie zwaną „krewni i znajomi królika”. Pływam z nimi rzadko, raz na kilka lat. Częściej nie dałbym rady, ze względu na władające grupą dwa żywioły – chaos i improwizację. Zazwyczaj takie przedsięwzięcia kończą się, zanim się zaczną. Od każdej reguły zdarzają się wyjątki, a „krewni i znajomi królika” są permanentnym wyjątkiem. Ostatnio byłem z nimi na rzece Gwdzie…

Gwda

 

Czytaj dalej na nowym blogu…

Zanim zaczniesz blogować – niepraktyczny poradnik początkującego blogera

Kup własną domenę i szablon, bezwzględnie zainstaluj disqusa, zadbaj o identyfikację wizualną, zamów profesjonalne logo, natychmiast zacznij wysyłać newslettera, nie zapominaj o SEO, śledź statystyki Google Analitics, zanim przyszykujesz poranne śniadanie… takie informacje znajdzie w sieci nowicjusz, który pragnie założyć pierwszego w życiu bloga. Czy na coś mu się one przydadzą? Nie sądzę.

hegemon komputer

 

Czytaj dalej na nowym blogu…

Żubr, Jeleń i Konewka – czyli wizyta w Spalskim Parku Krajobrazowym

Wokół Łodzi, co ci szkodzi! Odcinek 4/24

Przewędrował kawał świata. Początkowo stał w Białowieży. W czasie pierwszej wojny wyjechał do Moskwy, skąd udał się do Warszawy. Na koniec prezydent Mościcki przytargał go do Spały. Gdy przyszedłem, stał cichy i samotny, więc zrobiłem mu jedno zdjęcie i zanim przymierzyłem się do drugiego, nie wiadomo skąd pojawiła się grupa dzieci. Za nimi przyczłapali dorośli i się zaczęło oblężenie posągu żubra. Najpierw zdjęcie Bartusia z ciocią, potem Julci z babcią, dzieci na żubrze i pod żubrem, w każdej możliwej konfiguracji. Oczywiście każdy, dziecko i dorosły, musiał ciągnąć żubra za wydatne przyrodzenie. Śmiechu i radości przytem było co niemiara. Myślałem, że nigdy nie skończą. Wybawienie przyszło wraz z porą obiadową.

Żubr

Czytaj dalej na nowym blogu…

Tomaszów Mazowiecki – wpadnij na więcej, niż jeden dzień…

Wokół Łodzi, co ci szkodzi! Odcinek 3/24

Podobno są cudem natury, zachwycał się nimi sam car Mikołaj II. Nie wiem, czy jest to najlepsza rekomendacja, pamiętając, że akurat ten władca Rosji, nie należał do ludzi najbardziej rozgarniętych. Pierwszy raz przywieźli mnie w to miejsce, gdy byłem jeszcze uczniem podstawówki. Kazali podziwiać. Nie bardzo wiedziałem co. Ten brak poczucia entuzjazmu przez lata kojarzył mi się z kolejnymi wizytami w Niebieskich Źródłach, największej atrakcji Tomaszowa Mazowieckiego.

Niebieskie Źródła

 

Czytaj dalej na nowym blogu…

Kwiaty mamy – radość, troska i utrapienie

Pośród kwiatów kłębiło się mnóstwo różnobarwnych motyli. Widok godny uwiecznienia na fotografii. Nie mogłem go przegapić. Zmieniłem obiektyw w aparacie, nakręciłem filtr polaryzacyjny i przymierzyłem się do zdjęcia. Za daleko. Trzeba wejść pomiędzy kwiaty mamy. Ostrożnie rozchylam łodygi, uważnie stąpam pomiędzy, aby niczego, broń Boże, nie podeptać.kwiaty w ogrodzie

Znajduję skrawek wolnego gruntu, na którym można rozłożyć statyw. Tak, z tego miejsca powinienem mieć świetne ujęcie. Pochylam się ku wizjerowi aparatu i … prostuję się gwałtownie, gdyż jakieś żółte badyle łaskoczą mnie za uchem. Odsuwam je na bezpieczną odległość, łapię w kadrze motyla, który na sekundę zastygł w bezruchu. Jeszcze tylko ustawienie ostrości i… nagle, gdzieś zza plecami słyszę przeraźliwy krzyk. Podrywam się na równe nogi, potykam i ląduję w żółtych badylach, których tak starałem się nie podeptać. Aparat ze statywem lecą mi na głowę, a motyl odlatuje. Jestem pewien, że uśmiecha się szyderczo pod czułkami.

Czytaj dalej na nowej stronie bloga…

Jak zorganizować wyjazd znajomym i nie zwariować?

Na tę górską wędrówkę szykowałem się od dawna. Niestety, im bliżej terminu wyjazdu, tym mniej było chętnych. Aż wreszcie zostałem sam. Przez dobry tydzień chodziłem wściekły i obrażony na cały świat, a w szczególności na kolegów, którzy nie pierwszy raz wystawili mnie do wiatru. Gdy w końcu ochłonąłem, doznałem olśnienia. Zrozumiałem, że jeżeli chcę podróżować, to muszę sam zorganizować wyjazd. Nie miałem żadnego doświadczenia w organizacji czegokolwiek, byłem szalenie nieśmiały i dopiero co wkraczałem w dorosłe życie studenta, ale postanowienia dotrzymałem do dzisiaj.zorganizowac wyjazd

Czytaj dalej na nowym blogu…

Pojezierze Brodnickie – najlepszy region na letni wypad rowerowy

Gdybym miał polecić najlepszy polski region na letni wypad rowerowy, to bez wahania wskazałbym Pojezierze Brodnickie. Pagórkowate ukształtowanie terenu zadowoli tych, którzy lubią się zmęczyć, a jednocześnie różnica wzniesień nie jest aż tak duża, aby zniechęcić debiutantów. Jeżeli wszystkie podjazdy pokonała dziewczyna ciągnąca za rowerem ciężką przyczepkę z małym dzieckiem, to i człowiek o słabszej kondycji sobie poradzi.

Pojezierze brodnickie

Krajobraz Pojezierza Brodnickiego

Czytaj dalej na nowym blogu…

Porozmawiaj ze mną, proszę

Początkowo nie zwróciłem na niego uwagi. Siedział w kącie sklepu i jadł loda. Przyszedłem po pierogi, u pani Małgosi można kupić jedne z najlepszych w mieście.

-  Jakie dzisiaj pakujemy?

-  Z mięsem i oczywiście ruskie

Na słowo ruskie człowiek z kąta sklepu drgnął i podszedł bliżej.

-  Wy gawaritie pa ruski? – zapytał nieśmiałoflaga Bialorusi

Zajęty przeliczaniem pieniędzy, odburknąłem coś na odczepnego. Nie chciałem się przyznawać, że po rosyjsku wprawdzie mówię, lecz bardzo słabo. Jednak mężczyzna był natarczywy, wyraźnie starał się nawiązać dialog. Przeszkadzał, zadawał zbyt bezpośrednie pytania, wydawał się dziwny. Nie miałem ochoty na rozmowę, lecz gdy zapytał o tani nocleg, poświęciłem mu trochę więcej uwagi. Wyszliśmy przed sklep, wskazałem drogę. Myślałem, że teraz sobie pójdzie, lecz on przede wszystkim pragnął z kimś porozmawiać.

Czytaj dalej na nowej stronie bloga…