Jura w Szwajcarii i we Francji – atlas i konkurs

Inspirację do napisania o Jurze stanowiła praca nad tekstem do Atlasu gór świata. Wpis odbiega od wersji, która ostatecznie trafiła do publikacji, ponieważ musiał też spełniać warunki konkursu fotograficznego Zbliż Europę organizowanego przez Fujifilm.pl.

Wstęp

Mam swoje ulubione miejsce w Polsce – Jurę Krakowsko-Częstochowską. W Europie znajdziemy kilka gór lub wyżyn nazywanych Jura, jednakże palma pierwszeństwa przypada niedużemu kompleksowi górskiemu położonemu na pograniczu Francji i Szwajcarii. Czy ten region jest równie piękny? Przeczytałem, że przypomina polską imienniczkę, tylko w większej skali.

Krumlov

Samochodem z Łodzi to prawie 1500 kilometrów. Niby autostrady, niby można przejechać w jeden dzień, jednak lepiej wybrać wariant z nocowaniem, chociażby w Czechach. Jeżeli połączyć przyjemne z pożytecznym, to najbardziej odpowiedni będzie Krumlov – miasto wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Koniecznie trzeba zarezerwować czas nie tylko na spanie, ale i na zwiedzanie oraz skosztowanie słynnego czeskiego piwa.

Neuchatel 1

Z Krumlova do Neuchatel w Szwajcarii już tylko 700 kilometrów. Rano warto jeszcze zaplanować krótki spacer po zabytkowej czeskiej starówce, po południu, po dotarciu na miejsce, powinno jeszcze starczyć czasu na przechadzkę ulicami miasta z masła. Tak Neuchatel określał Aleksander Dumas – najstarsze domy są wzniesione z żółtego wapienia (budulec od biedy może kojarzyć się z masłem). Najlepsze zdjęcia to te robione z góry, świetny punkt widokowy znajduje się na dawnej wieży więziennej – mamy panoramę na miasto, jezioro oraz góry.

Neuchatel 2

Neuchatel – stolica kantonu położona jest nad przepięknym jeziorem. Dobrze jest powłóczyć się po mieście przed wyruszeniem w góry. Punktem koniecznym programu zwiedzania jest gotycka katedra. Jezioro najlepiej obejrzeć z pokładu statku. Ładną panoramę miasta i jeziora Neuchatel, dwóch innych jezior – Biel i Murten oraz gór Jura zobaczymy, jeżeli wybierzemy się na punkt widokowy Mont Vully. Można dostać się tam chociażby pożyczonym rowerem.

Creux du Van

Aby móc podziwiać największą atrakcję okolic Neuchatel należy dojechać do Noiraigue skąd zaczyna się 14 kilometrowy treking do Creux du Van. Najlepiej na wycieczkę wyruszyć rano, wtedy uniknie się przebywania w tłumie turystów. Creux du Van to powstały w wyniku erozji skalny amfiteatr, przypomina trochę krater wygasłego wulkanu. Cztery kilometry obwodu i wysokie na 150 metrów krawędzie ścian robią niesamowite wrażenie. Przy odrobinie szczęścia, może uda się sfotografować kozice.

Na dnie Creux du Van bije źródło fontanie froid, którego temperatura wody niezależnie od pory roku zawsze wynosi 4 stopnie C. Można też zwiedzić kopalnię asfaltu, który był wykorzystywany do budowy ulic w największych miastach świata.

Tego dnia trzeba jeszcze wyruszyć w podróż, aby zanocować w miejscu, gdzie urodzili się Le Corbusier i Louis Chevrolet, czyli do Chaux-de-Fonds.

La Chaux-de-Fonds oraz Le Locle

Obie miejscowości wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Tutaj swój rodowód czerpie sławne szwajcarskie zegarmistrzostwo. La Chaux-de-Fonds uznawane za najwyżej położone miasto w Szwajcarii. W tym miejscu Le Corbusier, słynny architekt, zrealizował swój pierwszy projekt. Od kilku lat jego dom jest udostępniony do zwiedzania. Po pożarze z 1794 r. nie zachowały się żadne zabytki, a miasto zyskało bardzo regularną zabudowę dzięki starannemu planowaniu. Współczesna architektura też ma swoje zalety, szczególnie gdy widzi się ją na tle przepięknych górskich krajobrazów.

Jeżeli chcemy zwiedzić muzeum zegarów najlepiej pojechać do Le Locle. Dlaczego? Podobno w tej miejscowości narodziła się tradycja tworzenia zegarków w szwajcarskiej Jurze. Pewnemu angielskiemu dżentelmenowi popsuł się zegarek, który postanowił naprawić u miejscowego rzemieślnika. Ten nigdy nie miał do czynienia z zegarkami, ale mechanizm naprawił i przy okazji sam postanowił produkować czasomierze. Inicjatywa zakończyła się sukcesem.

Krótki wypad na stronę francuską

Czas na Francję. Przecież Jura, to nie tylko Szwajcaria. I odległości też nie tak duże, trochę ponad 100 kilometrów.

Pierwszy postój można zaplanować w Doucier. Z parkingu idzie się do trzech, niezwykle malowniczo położonych wodospadów Herrison (Cascades du Herisson). Trzeba uważać, aby w zapamiętaniu fotograficznym nie zamoczyć aparatu.

Kolejna atrakcja to położone kilka kilometrów dalej miasteczko Baume les Messieurs. Znajduje się tutaj romańskie opactwo z IX w. Wokół moc atrakcji przyrodniczych, ponieważ Baume les Messieurs położone jest w głębi kotła lodowcowego. Szlaki turystyczne prowadzą do licznych jaskiń oraz wodospadów, za najpiękniejszy uznaje się wodospad kaskadowy Tuf na rzece Darf.

Podczas spacerów można się natknąć na konne wozy campingowe – tutejsze specialite de la maison – nazywają się La Roulotte.

Turyści wyposażeni w zasobniejsze portfele powinni spróbować jednego z win regionalnych. W pierwszej kolejności wina żółtego (vin jaune), które leżakuje prze 6 lat i 3 miesiące, a następnie jest rozlewane do butelek o osobliwej pojemności 0,62l. Po drugie słodkiego vin de paille – wina słomkowego. Winogrona suszy się na słomie (stąd nazwa). Trunek uzyskuje kolor złoty lub bursztynowy.

Bazylea i powrót

W Jurze bywa zimno – podobno jest to jeden z najchłodniejszych rejonów zarówno w Szwajcarii, jak i we Francji. Niekiedy nazywany, trochę na wyrost, Syberią. Zimą świetne miejsce na narty biegowe. Latem jest zdecydowanie cieplej, chociaż zawsze warto mieć ze sobą trochę ciepłej odzieży.

Z Francji do szwajcarskiej Bazylei wiedzie 300 kilometrów bardzo przyzwoitych szos. Taka podróż nie powinna zabrać więcej niż trzy godziny. Po drodze warto zobaczyć położony na granicy obu państw fort de Joux, a także nieduże zabytkowe miasteczko w Szwajcarii Porrentruy.

Na zwiedzanie Bazylei nie wystarczy jeden dzień, chociaż nie jest to duże miasto. Najlepiej zacząć od krótkiego spaceru wzdłuż Renu do katedry, gdzie pochowany jest między innymi Erazm z Rotterdamu. Na miejscu, na żywo można sprawdzić czym różni się portal romański od gotyckiego. Całkiem odmienną atrakcją są fontanny Tinguelya, artysty, który tworzył instalacje ze złomu i innych odpadów. Później najlepiej wykorzystać czas na oglądanie miasta z innej perspektywy – z pokładu statku kursującego po Renie. Tylko wodą można dotrzeć do punktu w którym zbiegają się granice trzech państw – Niemiec, Szwajcarii i Francji.

Podróż powrotną do Polski przez niemieckie autostrady można zaplanować na jeden dzień.

Koszty

Podróż: Największa jest cena paliwa – w przeliczeniu na złotówki to 6 zł na litrze. Na szczęście samochód nie palił aż tak wiele – ok. 6,5 na 100 km. Łącznie w granicach 1200 zł

Podróż samolotem jest porównywalna cenowo, szczególnie, gdy chce się dotrzeć na wschód kraju – lot z Warszawy do Genewy w dwie strony kosztuje ok. 1000 zł. Potem jednak trzeba poruszać się komunikacją. Zakup biletu Swiss Travel System na 8 dni w drugiej klasie kolei kosztuje ok. 400 franków (ważny też w innych środkach komunikacji miejskiej i regionalnej, daje darmowy wstęp do muzeów i zniżki na kolejki linowe). Cena franka to ok. 3,5 zł – czyli robi się niemała suma 1400 zł.

Noclegi – w Neuchatel w Bed and Breakfast to koszt 60-80 franków, czyli jedna noc to bagatela średnio 250 zł. Na campingu płaci się za namiot, samochód i jedną osobę 25 franków – czyli 90 zł.

Posiłki: Koszty obiadu (taniego) typu pizza czy „danie dnia” to od 15 do 22 franków czyli trzeba się liczyć z wydatkiem w granicach 50-60 zł.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>