Jeseniki i Pradziad – miejsca magiczne

Lubię miejsca, które opowiadają jakąś historię. Nie przepadam za przemysłem turystycznym i tłumem ludzi na każdym kroku. Nie uważam, że głośna muzyka dobiegająca mnie zewsząd, jest gwarancją udanego wypoczynku. Lubię Czechy. Poprzednio pisałem o Karkonoszach, teraz czas na trochę magii…

Pradziad

Słowo Pradziad brzmi niezwykle dostojnie. Inaczej być nie może, przecież jest on najwyższą górą w Jesenikach. Co prawda swoim wzrostem alpejskim czy karpackim szczytom nie zaimponuje, liczy sobie zaledwie 1 491 m n.p.m., lecz może poszczycić się posiadaniem lodowca. Nie do końca prawdziwego, jednak specyficzny mikroklimat sprawia, że śnieg zalega na Pradziadzie od października do maja, a jego pokrywa przekracza dwa metry grubości, nawet w ciepłe zimy. Magia Pradziada przenika na całe pasmo Jeseników. Tutaj zaczęła się światowa kariera prysznica, Zakon Krzyżacki próbuje odzyskać swoje włości, a powietrze jest najczystsze w Europie Środkowej. Nie mogłem tego miejsca nie zobaczyć.

Czytaj dalej na nowej stronie bloga…

11 myśli nt. „Jeseniki i Pradziad – miejsca magiczne

  1. ~Pani S.

    Rzadko ruszam się poza kraj, bo podróży nie lubię, ale znajomi wyciągnęli mnie w tamtym roku do Karlovej Studanki, kusząc piwem. Muszę przyznać, że było warto. W jednym z lokali podają tam wyśmienite piwo jagodowe. Nie ma nic wspólnego z naszymi owocowymi napojami piwopodobnymi, to doskonały trunek, który wart jest podróży pod Pradziada. Polecam!

    1. hegemon Autor wpisu

      Zaciekawiłaś mnie tym piwem jagodowym. Z podróży lubię zabierać nie tylko obrazy, ale też i smaki. Chcę się wybrać w Jeseniki nie zimą a latem, wtedy będzie dobry czas na spróbowanie piwa jagodowego. Zainspirowałaś mnie, dzięki :-)

  2. ~Małgorzatka

    „Wkrótce zbiegi sprowadzające się do hartowania w zimnej wodzie, dużej dawki ruchu na świeżym powietrzu, oraz prostej diety, połączonej z piciem czystej wody, przyniosły Priessnitzowi sławę „wodnego doktora”. Stał się człowiekiem bogatym, jego uzdrowisko odwiedzali możni ówczesnego świata” – O MATKO! PRZECIEŻ TO NAJLEPSZA I NAJPROSTSZA RECEPTA NA DOBRE ŻYCIE!!!

    Jaki piękny wpis! Piękny językowo, wizualnie i pod względem całego przesłania – jakoś tak tchnie świeżością :-D

    Aż mi się zachciało takiego prostego życia i świeżego powietrza…

    Pozdrawiam promiennie!

    1. hegemon Autor wpisu

      Jeseniki są w całości magiczne, naprawdę jest w tych górach coś takiego niewytłumaczalnego. Życie Priessnitza też jest ciekawą książką, zaimponował mi. A jeżeli chcesz zacząć żyć według jego rad, to musisz zacząć od zimnego prysznica rano. Dasz radę? :-)

  3. ~kari

    Nie moglam sie opanowac, zeby nie dodac komentarza odnosnie zwiazkow Preissnitza z Sokolowskiem. W Sokolowsku otwarto hyba pierwsze na swie ie sanatorium leczace gruzlice i na pewno stosowano hydroterapie zgodnie z metoda Priessnitza. Przyjezdzali tam rozni madrzy z Davos, aby sie uczyc jak leczyc gruzlice i stworzyli u siebie sanatorium na wzor tego w Sokolowsku. Sokolowsko dalej jest miejscowoscia uzdrowiskowa, ale najwieksze sanatorium jest w ruinie. A mimo tego robi ogromne wrazenie. Podobno cos sid tam dzieje, ale to ogromna budowla, potrzeba czasu i pieniedzy zeby doprowadzic ja do stanu „uzywalnosci”. Sokolowsko ozywa na jeden weekend w roku, kiedy odbywa sie tam festiwal filmowy (urodzil sie tam Kieslowski), ald to pieknie polozone miejsce. Okolica urzeka!

    1. hegemon Autor wpisu

      Masz bardzo dużo ciekawych informacji. Postać Preissnitza na tyle mnie interesuje, że przy okazji wybiorę się do Sokołowska. Dzięki za pomysł na kolejne miejsce do zwiedzania. Jeżeli znasz jeszcze jakieś, to koniecznie pisz, będę wdzięczny :-)

      1. ~kari

        Od razu przepraszam za literowki, bo korzystam z tabletu bez polskich liter i na dodatek lubiacego robic psikusy podczas pisania;) Jest tak duzo ciekawych miejsc , ze trudno byloby o wszystkich choc wspomniec. Jednak rejonem, do ktorego mam ogromny sentyment jest Dolny Slask. To w mojej opinii najciekawszy pod wzgledem krajoznawczym rejon, mnostwo zabytkow architektury, techniki a do tego przepiekne widoki i gory. Do tego na kazdym kroku jakas tajemnica:) Inspiracja do odwiedzenia wielu miejsc byl dla mnie Pan Tomasz, o ktorym pisalam i Pani Lamparska- autorka wielu ksiazek o Dolnym Slasku, jego historii i legendach. I ostatnio Hannibal Smok, ze swoja misja pokazywania tego co na Slasku bylo, co zostalo, a co mozna uratowac od zniszczenia. Na fejsie mnostwo jego zdjec i informacji o nich.

        1. hegemon Autor wpisu

          Masz rację, Dolny Śląsk jest rewelacyjny i, niestety, mało mi znany. Z drugiej strony też dobrze, bo mam przed sobą jeszcze tyle miejsc do zobaczenia :-) Dzięki za informację o Hannibalu Smoku, to jest bardzo ciekawe i ważne, co ten człowiek robi…

          1. ~kari

            Wszystko przed Toba:) W Sokolowsku jest urocza mala cerkiew, potezne ruiny sanatorium Grunwald, warto wybrac sie do Andrzejowki, na Waligore (najwyzszy szczyt Gor Suchych), do ruin zamku Radosno, Rogowiec. To wszystko mozna obejrzec w ciagu jednego dnia, a gorki choc niewysokie niezle daja w kosc stromymi podejsciami.

          2. hegemon Autor wpisu

            Poczytałem sobie o Sokołowsku, rzeczywiście niesamowita historia. Muszę tam pojechać. A górki niewysokie też lubię, szczególnie, gdy ze szczytu rozpościerają się ładne widoki :-)

Możliwość komentowania jest wyłączona.