Co zachwyciło drezdeńskich malarzy? Odpowiedź znajdziesz w Saskiej Szwajcarii

„… same grubasy, siedzą i jedzą tłuste kiełbasy”. Nie jedli tłustych kiełbas, tym bardziej nie siedzieli, tylko szli. Prawdę mówiąc, to się przemieszczali, wolno i statecznie. Zanim ktokolwiek się odezwał, wiedziałem, że mam przed sobą amerykańską wycieczkę. Ze względu na gabaryty niełatwo było ich wyminąć na wąskiej górskiej dróżce. Na kolejnym punkcie widokowym znalazłem się w tłumie rozgadanych i roześmianych Chińczyków, kilkanaście metrów dalej musiałem cierpliwie poczekać, aż Japończycy zrobią sobie nawzajem tradycyjne sto zdjęć. Potem minąłem jeszcze grupę dziarskich niemieckich emerytów, przez chwilę przemieszczałem się w towarzystwie Rosjan, by na koniec trafić na Polaków. Wycieczki nadciągały falami. Aby zrobić dobre zdjęcia – należało po prostu cierpliwie poczekać. No cóż, jeżeli planuje się wycieczkę na Bastei w słoneczną sobotę, to trudno oczekiwać samotności. I tak nie było źle, w porównaniu ze ściskiem, jaki panuje tutaj w sezonie letnim.

Czytaj dalej na nowym blogu…

26 myśli nt. „Co zachwyciło drezdeńskich malarzy? Odpowiedź znajdziesz w Saskiej Szwajcarii

  1. ~jotka

    Zazdroszczę wrażeń, jakie były Ci dane, jak zwykle polecasz cudne okolice i to z bardzo przydatnymi uwagami. Te dodatkowe opłaty są niestety wszędzie powalające, ale cóż, trzeba to zaakceptować lub siedzieć w domu… Spodobały mi sie te tańce na zamkowym dziedzińcu, super pomysł! Pozdrawiam :-)

    1. hegemon Autor wpisu

      Mnie też podoba się, gdy zabytek żyje, a nie jest tylko wielkim muzeum do zwiedzania. A czeską i saską szwajcarię szczerze polecam, ostatnio to moja największa fascynacja :-)

  2. ~boja

    Rzeczywiście, jest na co popatrzeć. Szkoda, że zdjęcia nie potrafią wszystkiego oddać, bo takie łażenie i płacenie za wszystko, trochę mnie odstręcza od popatrzenia osobistego…

    1. hegemon Autor wpisu

      Rozumiem Twój punkt widzenia, niestety, zdjęciami wszystkiego się nie przekaże, chociaż amerykańscy naukowcy pracują nad rozwiązaniem tego problemu :-)

  3. ~Ultra

    Takich widoków nie da się zapomnieć, takich emocji związanych z przeżyciami również nie można zapomnieć. Pozdrawiam niestrudzonego podróżnika.

    1. hegemon Autor wpisu

      To było jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie w ostatnich latach widziałem, więc na pewno nie zapomnę :-) Pozdrawiam i dziękuję za miłe słowa

  4. ~frytka

    bo, drogi Hegemonie, panny młode nie do takich poświęceń i wyzwań są gotowe… :D
    piękne zdjęcia, jak zawsze, choć od patrzenia na niektóre odezwał się mój lęk wysokości… ;)

    1. hegemon Autor wpisu

      Lęk wysokości mógł się tam kilka razy uaktywnić, to prawda :-) Wiem, wiem poświęcenie się panien młodych jest wręcz przysłowiowe :-)

  5. Ania

    Przeglądam zdjęcia, podczytuję. Podoba mi się. Nagle widzę zdjęcie, a na nim grupa ludzi, jakiś prowizoryczny płotek i pan oparty o niego. Oczyma wyobraźni widzę, jak spada w przepaść. Ale nic, idę dalej. Kiedy nagle okazuje się, że kolejne zdjęcie również mrozi krew w żyłach, a mianowicie most na wysokościach. Masakra. Mimo że to tylko zdjęcia, to jednak zamarłam!

    1. hegemon Autor wpisu

      Dla ludzi z lękiem wysokości, to może być problem. Chociaż mój kolega, który dzielnie towarzyszy mi w wielu wyjazdach – ma lęk wysokości i daje radę :-) Czyli nie może być aż tak źle…

  6. mała-myśl

    Jakie cudowne widoki..
    Jedno pytanie krąży mi po głowie.. dlaczego Japończycy robią tyle zdjęć? :D O nich mówi się, że robią ich najwięcej, że cykają je na okrągło.

    1. hegemon Autor wpisu

      Wiesz, że nie wiem? :-) Może taka cecha narodowa, może złośliwość innych, ale prawdą jest, że jak widzisz wycieczkę, która cały czas robi zdjęcia, to na pewno Japończycy :-)

    1. hegemon Autor wpisu

      Nemezis, zadałaś bardzo ciekawe pytanie. Trochę musiałem się zastanowić i sądzę, że inspirują mnie przede wszystkim: piękne zdjęcia krajobrazu oraz ciekawa, inspirująca opowieść. Będą to raczej góry, niż morze i raczej zadupie, niż znany kurort. I coś, czego jeszcze nie widziałem, o czym do niedawna nie wiedziałem. To są chyba podstawowe inspiracje :-)

      1. ~nemezis

        Nie zmienia to faktu, iż żeby trafić w to fajne miejsce, trzeba go na pewno poznać wirtualnie.
        Potem już tylko zweryfikować własne wyobrażenia, które nabyliśmy czytając materiały na temat danego obszaru ;)

  7. ~Szeleszczenie

    Witaj! Rzeczywiście po niemieckiej stronie trudno znaleźć bezpłatny parking. Widzieliśmy nawet parkomat na polanie w lesie. Nam się udało parkując wzdłuż drogi, bo oczywiście do miasteczka zakaz wjazdu (prócz mieszkańców i gości pensjonatów). My też zapłaciliśmy te 2 euro za zwiedzanie twierdzy, której nie było tj widzieliśmy te napisy na skałach : tu było cośtam, tu było cośtam innego. Moim zdaniem można śmiało obejść się bez tej atrakcji, bo z różnych miejsc dostępnych bezpłatnie widoki są podobne. Bastei jest bardzo ładna. My akurat nie spotkaliśmy tłumów. Uderzyło nas co innego: komercjalizacja Saskiej Szwajcarii. Chcieliśmy pozachwycać się pięknymi widokami w spokoju i ciszy. Trafiliśmy na wydzierającą się tzn. śpiewającą panią (chyba ćwiczyła). Okazało się, że poniżej jest amfiteatr. Obok na skale zwanej „mnich” była jaskrawo pomalowana figurka mnicha (jakaś odmiana ogrodowych krasnali). Dla mnie żenada. Wolę gdy park narodowy jest parkiem narodowym tzn. gdzie walory przyrodnicze są na pierwszym miejscu. W Czeskiej Szwajcarii tak właśnie jest. Polecam miłe prywatne schronisko-pensjonat „u Pavla” Jetrichovice 80. Byliśmy już 2 razy i jeszcze byśmy chcieli pojechać. Jest tam co zwiedzać, trasy dla wszystkich łącznie z rodzinami z maleństwami w nosidełkach.

    1. hegemon Autor wpisu

      Niestety, jak coś jest popularne, to komercjalizacja będzie się wdzierać. Niestety. Pewnie można się wybrać na inne odcinki szlaku malarzy, zapewne jest tam znacząco mniej ludzi i komercjalizacji, ale moim marzeniem było zobaczyć Bastei. Teraz, kiedy zrealizowałem marzenie, mogę iść dalej :-). Dzięki za adres w Jetrichovicach – to jest bardzo dobre miejsce wypadowe prawie w całą Czeską Szwajcarię. Jak widzę, uroki Czeskiej Szwajcarii, nie tylko mnie wciągnęły :-)

  8. ~elżbieta

    Kocham góry, właściwie kochałam zawsze. Są we mnie, bo z Nowosądecczyzny pochodzili moi rodzice. Mieszkam w Wielkopolsce, od kiedy po raz pierwszy pojechałam z dziadkiem na południe, nic, żadne morze najpiękniejsze nie jest w stanie mnie przekonać, że jest gdzieś lepiej niż w górach.
    Miejsce, które opisujesz jest dla mnie. Podobne trochę do Skalnego Miasta w Czechach. Tylko raz tam byłam w 2004 roku, ale przeżycia i widoki zapamiętam na zawsze. Podróż łódką po meandrach rzeki w środku skał, z wieloma niespodziankami, robiła wrażenie. Pamiętam też wyjście z groty, gzie każdy dostał przymusowy prysznic.
    Na pewno byłeś tam Hegemonie Podróżniku.
    Pozdrawiam serdecznie. Zdjęcia piękne:)

    1. hegemon Autor wpisu

      Saska Szwajcaria bardzo przypomina Góry Stołowe, tą część, która znajduje się w Czechach. Zapewne piszesz o Adrszpachu. To najbardziej znane w Polsce czeskie skalne miasto. A teraz sobie wyobraź, że takich skalnych miast jest kilka w najbliższej okolicy? Taka jest właśnie Saska, jak i czeska Szwajcaria. Dziwię się, że obie krainy są mało popularne wśród Polaków…
      A góry są piękne, każde góry :-)

  9. ~Szeleszczenie

    W okolicach Adrspachu polecam też kriżowy wierch. Jest to niewielka góra, gdzie w skale są wyryte stacje drogi krzyżowej. Niektóre są zachowane, po części są tylko prostokątne miejsca w skałach. Pewien obszar jest niedostępny ze względu na gniazdowanie ptaków. A w Adrspachu większość turystów gna w skały, my polecamy wypożyczenie za niewielką kwotę małej wiosłowej łódki. Leniwe wiosłowanie po cudownie lazurowym jeziorku było dla nas wspaniałym odpoczynkiem. Synek przy piersi też się ukołysał do snu. Sielanka rodzinna.
    Mieszkaliśmy w Teplicach nad Metui nr 112 u pani Moravcovej. Państwo bardzo mili. Secesyjna willa z pianinem. Ech, przyjemnie było.

    1. hegemon Autor wpisu

      Byłem kilka razy w Adrspachu, ale nigdy nie wybrałem się na Kriżowy Wierch. Natomiast pojechałem do Novego Mesta nad Metui i byłem zachwycony.

Możliwość komentowania jest wyłączona.