Pięć (a nawet 6) atrakcji zachodnich Czech, o których wiedzą nieliczni

-  Już są, już są – woła ucieszony Łysy

Gdy wracamy z wycieczek tuż przed godziną 18, stali goście gospody tkwią na swoich miejscach. W kącie siedzi milczący grubasek, przy środkowym stoliku długowłosy i siwy wąsacz, przypominający Asterixa na emeryturze, obok zwalisty emerytowany górnik ze Śląska Cieszyńskiego, a pomiędzy stołami, niczym wolny elektron, krąży chudy okularnik. Niekiedy zagrają w karty lub bilard, czasem obejrzą mecz, lecz zazwyczaj tylko rozmawiają i piją piwo. Wszyscy charakterystyczni, wszyscy niemłodzi, chociaż ciężko określić, ile mają lat. Zakonserwował ich dym z nagminnie palonych papierosów.Czeska Szwajcaria rok 2015 fot.: Dawid Lasocinski

Najlepsza miejscówka

Czeska Szwajcaria rok 2015 fot.: Dawid LasocinskiWynajmujemy pokoje na górze i codziennie schodzimy na dół, aby delektować się idealnie schłodzonym piwem Zlotopramen. Z fascynacją chłoniemy ten tak różny od naszego świat, obserwując ludzi, którzy w tej gospodzie mają wszystko to, czego szukamy na portalach społecznościowych. Codziennie, na kilka godzin logują się za stołami, moderowani przez zawsze uśmiechniętą, ale i trzymającą całość twardą ręką, właścicielkę. Nie ma awantur, pijackiego bełkotu czy też upijania się do nieprzytomności. Niekiedy ktoś przesadzi, przyśnie przy stole, a potem niczym tropiciel węża bezskutecznie usiłuje trafić do drzwi. Ale to się zdarza, to nie jest regułą.

- Skąd wytrzasnąłeś taką świetną miejscówkę?! – nieustannie pyta Łysy

Nie wiem. Zazwyczaj na wyjazdach trafiam na dobrą pogodę i fajne noclegi. Kwatera jest dla mnie równie ważna, jak i piękne okoliczności przyrody. Przyznaję, że miejscówka w Czeskiej Szwajcarii jest wyjątkowa. Nieczęsto wracam w to samo miejsce, tutaj byłem już dwukrotnie i wiem, że wkrótce znowu przyjadę.

Dolski Młyn

Czeska Szwajcaria rok 2015 fot.: Dawid LasocinskiSzum deszczu nie cichł od samego rana. Zmieniało się tylko jego natężenie – od mżawki, po ulewę. Taka pogoda ma swoje dobre strony, wysyca jesienne kolory drzew, a słupy mgły unoszącej się nad górami wyglądają niczym dymy z płonących ognisk. Główne atrakcje Czeskiej Szwajcarii poznaliśmy rok temu, teraz pozostało odkrywanie mniej znanych zakątków. Przy deszczowej pogodzie niespecjalnie sprawdzają się punkty widokowe, więc wybraliśmy spacer do ukrytego wśród lasów Dolskiego Młyna.

Tak wygląda občerstvení, czyli posiłek, poczęstunek :-)

Tak wygląda občerstvení, czyli posiłek, poczęstunek :-)

Największą ulewę przetrwaliśmy „obczerstwiając” się na przystanku autobusowym w Wysokiej Lipie. Bardzo zacne miejsce. Gdy tylko się rozpogodziło, czyli rzęsisty deszcz przeszedł w delikatną mżawkę, ruszyliśmy w kierunku jaru, którym płynie rzeka Kamienice. Szlak prowadzi stromym wąwozem ostro w dół. Mokre drzewa i skały wglądały magicznie, oryginalnie i… fotogenicznie. Gdy zobaczyłem ruiny Dolskiego Młyna poczułem się niczym podróżnik, który odkrył szczątki prastarej cywilizacji, gdzieś w ostępach deszczowych lasów tropikalnych. Nie dziwię się, że w Dolskim Młynie nakręcono kilka filmów, między innymi Dumną królewnę (Pyšná princezna)

Dolski Młyn

Dolski Młyn

Budynek młyna, niczym średniowieczne fortyfikacje, został wkomponowany w okoliczne skały. Przed laty musiała to być niemała budowla. Pod koniec XIX w młyn stał się popularną atrakcją turystyczną. Dla wygody gości, przybywających pieszo lub na łodziach, wzniesiono w pobliżu gospodę. W ruinę popadł po II wojnie światowej…

Współczesna odzież szyta z różnych goretexów, sympatexów, czy też innych kosmicznych technologii, jest na tyle komfortowa, że po całodniowym spacerze na deszczu, do domu wróciliśmy w suchych ubraniach. Jednak, w celach wyłącznie osłonowych, wieczorem w gospodzie przyjęliśmy dodatkową dawkę płynu o nazwie Zlotopramen.

Królewna Śnieżka i krasnoludki

Królewna Śnieżka

Królewna Śnieżka

Z wysokiej skały spogląda twarz – niezbyt piękna, chociaż niewątpliwie kobieca. Tak sobie Sněhurkę (królewnę Śnieżkę) w XIX wieku wyobrażał miejscowy artysta Eduard Vater (Wahr) i jego syn Ernest. Daleko jej do Disneyowskiego kanonu urody. Wyrzeźbione tuż obok krasnoludki też nie są piękne. Dla wygody zwiedzających panowie Vater wykuli w skałach strome schody. Co ich pchnęło do stworzenia tego lokalnego Disneylandu? Pewnie nigdy się tego nie dowiemy. Po wojnie krasnoludki zarosły mchem, lecz kilka lat temu zafundowano im renowację. Trpasličí skály (skały krasnoludków) znajdują się tuż obok wsi Rynartice.

Krasnoludki są równie "urodziwe"

Krasnoludki są równie „urodziwe”

W krainie Narni czyli Tiské stěny

Jeszcze w XIX w. obawiano się zapuszczać w skalny labirynt, podobno wielu przepadło w nim na zawsze. Od czasu do czasu pojawiali się śmiałkowie, którzy pragnęli odnaleźć ukryty wśród Tiskich stěn skarb. Strzegły go złośliwe skrzaty. Skutecznie. Kosztowności nikt nie znalazł, a mało kto wracał z tej wyprawy żywym. Obecnie wędrówka skalnym labiryntem jest bezpieczna. Skrzatów już nikt nie spotyka, lecz magia pozostała. Zapewne z tego powodu wśród Tiskich Stěn umieszczono plenery filmowego Świata Narnii, miejsca, gdzie Łucja spotyka fauna Tumnusa.Czeska Szwajcaria rok 2015 fot.: Dawid Lasocinski

Po opłaceniu biletu w kasie można wyruszyć na dwa szlaki prowadzące wokół Wielkich lub Małych skał (Velké i Malé stěny). Wybraliśmy ten pierwszy. Uwierzcie, chociaż obszar skalnego miasta nie jest zbyt rozległy, to przejście obu tras może być wyczerpujące, lepiej wybrać tylko jedną. Początkowo ścieżka prowadzi skalnym labiryntem wśród fantastycznie wyrzeźbionych poprzez erozję piaskowców. Wraca się górą, skrajem krawędzi opadającej 70 metrową przepaścią w kierunku Tisy. Widoki są przepiękne, jednak ludzie cierpiący na lęk wysokości mogą odczuwać poważny dyskomfort. Gdybym miał stopniować atrakcje, jakie zobaczyłem w tym roku w Czechach, Tiskie skały byłyby bezwzględnie na pierwszym miejscu.Czeska Szwajcaria rok 2015 fot.: Dawid Lasocinski

Oprócz Tisy, zaplanowaliśmy wycieczkę na pobliski Dieczyński Śnieżnik (Děčínský Sněžník). Wejście nie jest męczące, a przy dobrej pogodzi można podziwiać rozległe panoramy, zarówno z wieży widokowej, jak i z Drážďanskiej vyhlídki (punkt widokowy). Niestety, trafiliśmy na mgłę, szczelnie zasłaniającą wszystko w odległości zaledwie kilku kroków. Było magicznie, ale o panoramie mogliśmy zapomnieć.

Droga we mgle na Děčínský Sněžník

Droga we mgle na Děčínský Sněžník

Zamek Sloup

Zdezorientowany zatrzymuję samochód na rozstaju dróg. Jesteśmy w miejscowości Sloup w Czechach lecz atrakcji, dla której przyjechaliśmy nigdzie nie widać. Jest kościół i pałac, lecz zamku nigdzie nie widać! Żadnej wskazówki, drogowskazu, nic! Cóż, ruszam na czuja. Najpierw w prawo i nic nie znajduję, potem w lewo, by tuż za zakrętem ujrzeć samotną, wysoką na ponad 30 metrów skałę. Na jej szczycie, niczym egzotyczny ptak, przysiadł zamek. Z piersi wyrywa się okrzyk „wow”.Czeska Szwajcaria rok 2015 fot.: Dawid Lasocinski

Sloup w niczym nie przypomina, widzianego dzień wcześniej, saskiego zamku Hohnstein – niebrzydkiego lecz typowego, Sloup jest unikatem. Do połowy XVII wieku zamek pełnił funkcje militarne oraz łupieżcze, a po zniszczeniu przez Szwedów zamienił się w pustelnię. Kiedy w XIX wieku nastała moda na romantyczne ruiny, stał się atrakcją turystyczną. Na zwiedzanie trzeba zarezerwować około dwóch godzin i dobrą kondycję do pokonania licznych schodów. Niektóre pomieszczenia zbudowano z cegły i kamienia, niektóre wykuto bezpośrednio w miękkiej skale. Całość zachowała surowy, wręcz siermiężny charakter, idealnie pasujący do dawnej pustelni.

Na pobliskim wzniesieniu dostrzeżemy wieżę widokową. Prawdopodobnie rozciąga się z niej piękny widok na zamek. Niestety, nie sprawdziliśmy, zabrakło czasu…Czeska Szwajcaria rok 2015 fot.: Dawid Lasocinski

Bílé kameny – Sloní skály

Niewielka, lecz, ze względu na niespotykaną barwę, widoczna z daleka grupa skalna. Wygląda tak, jakby ogromne zwierzę zrobiło białą kupę na skraju lasu. Zwą ją Białymi Kamieniami, Skałami Słonia lub Słonikami. Można wejść na górę, ktoś wykuł w kamieniu schody, lecz nie jest to bezpieczne przedsięwzięcie. Skały są śliskie i nie ma żadnych zabezpieczeń! Bílé kameny należy szukać ok. 1 kilometra na północ od Jitravy. Auto można zostawić na niewielkim parkingu przy ruchliwej szosie (po przeciwnej stronie stacja benzynowa).

Białe Kamienie

Białe Kamienie

Podsumowanie

W północno-zachodnich Czechach przenikają się Góry Łużyckie, Łabskie Piaskowce i Czeska Szwajcaria. W terenie niełatwo odróżnić, w którym paśmie akurat się znajdujemy. Sądzę, że taka informacja nie ma też większego znaczenia. Zastanawia, mała popularność tych terenów wśród Polaków, o czym świadczą nieliczne informacje, z wielkim trudem wygrzebane w internecie. Pięknych miejsc ulokowanych zarówno po Czeskiej, jak i po Niemieckiej stronie granicy nie brakuje. Mam świadomość, że do wielu nie dotarłem, zamierzam ten brak nadrobić w najbliższych latach. Jeżeli zainteresował cię region, zapraszam do moich wpisów o pierwszych wrażeniach i największych atrakcjach Czeskiej Szwajcarii.Czeska Szwajcaria rok 2015 fot.: Dawid Lasocinski

24 myśli nt. „Pięć (a nawet 6) atrakcji zachodnich Czech, o których wiedzą nieliczni

  1. ~jotka

    Jak zwykle pięknie napisane, niemal czułam ten deszcz i mgłę wokół. Podobne klimaty zastaliśmy kiedyś na Czantorii, mgła była tak gęsta, że trudno było oddychać. zachęciłeś mnie bardzo, w przyszłym roku wezmę pod uwagę. A jeśli chodzi o czeskie gospody są cudne i tak jak piszesz ludzie przychodzą tam nie tyle zjeść i wypić, ile dla towarzystwa, klimat niepowtarzalny.

    1. hegemon Autor wpisu

      Świat czeskiej gospody jest tak inny od tego, co znam, że przyglądałem się mu z dużą przyjemnością. I najważniejsze, że tamtejsi bywalcy traktują przybysza bardzo życzliwie.
      A do Czeskiej Szwajcarii zachęcam :-)

  2. ~Ultra

    Zachęcasz do szukania ciekawych terenów i pokazujesz Polakom nieznane i dla mnie tereny. Dolski Młyn wkomponowany w skały bezcenny, skały królewny, krasnoludków i te białe kamienie przepiękne. Widoki zapierające dech. Dziękuję za nie i za ciekawy wpis.

  3. ~akacja

    W zupełnie innej części czeskich gór- w Izerach spotkałam podobnych bywalców. Mam wrażenie, że to typowo czeska atmosfera gospody. A góry… cóż… piękne… Ja z braku czasu na Izery wlazłam ostatnio na Rowokół (na bezrybiu i rak ryba)

    1. hegemon Autor wpisu

      A gdzie spotkałaś takich bywalców? Chętnie bym poznał nowe miejsce. Pewnie te gospody, to taka czeska tradycja, która bardzo mi się podoba. Dobry wojak Szwejk się przypomina :-)

  4. ~Domino vel Łysy

    Pisząc „wow” Hegemon użył – powiedzmy – eufemizmu, bo mnie się z piersi wyrwało zgoła co innego :-)
    Poza tym, zamek Sloup był też przystankiem pielgrzymkowym. W jego centrum jest wykuta w litej skale kawerna pełniąca kiedyś rolę kaplicy na jakieś 100 osób z ołtarzem (też z litego kamienia) o rozmiarach jakiś metr na metr na dwa. W ogóle – jak napisał Hegemon – większość pomieszczeń zamkowych jest po prostu wydłubana w tym masywie. Robi wrażenie.

    1. hegemon Autor wpisu

      Kucie w skale, a potem zamieszkiwanie, to była jakaś większa okoliczna tradycja, ludzie w ten sposób żyli jeszcze w XX wieku

  5. ~Mad

    Uwielbiam Czechy. I ich skalne miasta. Ale w Tiskie Skały jeszcze nie dotarłam… Trzeba będzie naprawić to zaniedbanie :).
    Pozostałe miejsca tez niezwykłe. A mokra pogoda tylko dodała im uroku na zdjęciach – to prawda, kolory wychodzą wtedy bardziej nasycone, a komu przeszkadzałaby odrobina deszczu… :)

    1. hegemon Autor wpisu

      Czechy, tak blisko, a wiele pięknych miejsc jest praktycznie przez Polaków nieodkrytych. Tiske Steny – naprawdę warto, dla mnie było to ogromne przeżycie, gdy je zobaczyłem.
      A deszcz nie jest żadną przeszkodą, aby pójść na wycieczkę i robić zdjęcia :-)

Możliwość komentowania jest wyłączona.