Jak zostałem milionerem

Zostałem milionerem. Nie, nie wzbogaciłem się nagle, nic też nie ukradłem, ani nie zdefraudowałem – zostałem blogowym milionerem. Pod koniec lutego liczba unikalnych czytelników przekroczyła magiczną liczbę, na którą składają się jedynka i sześć zer. Niemal dokładnie po czterech latach systematycznego pisania i publikowania. Podziwiam sam siebie, za nietypową dla mnie wytrwałość. Sądzę, że milion, to wyśmienita okazja na krótkie podsumowanie…Blog roku 2013

Zaczęło się od…

…częstych podróży pociągiem. Nie umartwiałem się z własnej woli, musiałem dojeżdżać z Łodzi do Warszawy do pracy. Każda podróż była tematem – czasami dostarczali go współpasażerowie, częściej sam przewoźnik. Miałem dwie godziny czasu w jedną stronę i drugie dwie, gdy wracałem. Mogłem spać, czytać lub pisać. Wybrałem to ostatnie. Opisałem więc „straszną staruszkę”, której natrętna obecność prześladowała mnie niemal za każdym razem, czy „jeźdźców bez głowy” okupujących przedziały w godzinach porannych, a także integracyjne zapędy PKP…tory kolejowe

Nie minął rok, a pracodawca pożegnał mnie bez zbędnych ceregieli. Skończył się survival kolejowy, na szczęście życie dostarczało mi wciąż nowych tematów na bloga. Pojawiły się też…

…pierwsze wyrazy uznania

Wynajęcie pokojów w tym gospodarstwie agroturystycznym ciężko zaliczyć do kategorii sukces, lecz opis przeżyć, jakie nas dotknęły w trakcie wyjazdu, zyskał uznanie w oczach czytelników. Przeczytało go ponad 20 tysięcy ludzi. O prawdziwości słów „porażka sprzedaje” przekonałem się, gdy relacja z nieudanego pobytu w schronisku, zainteresowała ponad 60 tysięcy czytelników. Czasami warto pakować się w kłopoty…agroturystyka

Najwięcej czytelników

Na szczęście nie tylko porażki są wdzięcznym tematem. Piękne, a nieznane miejsca też mają swoich wielbicieli. W 2014 roku odkryłem Czeską Szwajcarię i opowieść o tym malowniczym regionie doczekała się ponad 200 tysięcy odsłon. Do dzisiaj jest to jeden z najchętniej czytanych postów na blogu. W ścisłej czołówce uplasowała się Białoruś, która doczekała się największej ilości komentarzy – ponad 200.

Muzeum Mickiewicza w Nowogródku

Muzeum Mickiewicza w Nowogródku

Rodzinni bohaterowie

Na ulubioną bohaterką bloga niepostrzeżenie wyrosła moja mama. Osoba o niewątpliwe silnej osobowości, jak i trudnym charakterze, która z niczego potrafi stworzyć przygodę. Pomyli mysz z żabą, niczym „Siłaczka” będzie szerzyć na prowincji kulturę topinambura, czy wda się w zażarty spór o ławeczkę. Dla spokoju mamy ojciec będzie kupował sanki i maszynkę elektryczną, która nigdy nie zostanie wykorzystana…

Dom na Wsi, czyli miejsce przygód, które spotykają mamę

Dom na Wsi, czyli miejsce przygód, które spotykają mamę

Nie wszystko się udało

Były też takie posty, które z trudem przekroczyły setkę i nadal pałętają się, gdzieś na końcu rankingu. W przypadku niektóry, nie dziwię się, dzisiaj już bym ich nie opublikował. Są też takie, które bardzo lubię, lecz nie zyskały nigdy uznania w oczach czytelników. Chociażby przygody Wilczura Bonsai. Czyżby nie pasowały do całości?

Jedno z wcieleń Wilczura Bonsai

Jedno z wcieleń Wilczura Bonsai

Podsumowanie

Nie lubię stagnacji, więc czas na zmiany. Jednak zanim je przeprowadzę, chciałbym poznać Twoją opinię na temat bloga. Napisz, o czym lubisz czytać, jakie tematy najbardziej Cię interesują. Może masz swój ulubiony tekst? Jeżeli tak, proszę, napisz jaki? Jeżeli coś Ci się nie podoba, drażni, też mi o tym powiedz, nie obrażę się, obiecuję.

P.S. Na blogu udało mi się doczekać miliona, jednak na Facebooku ciągle nie mogę zyskać chociaż 500 polubień fanpejdża. Może się przyłączysz? Zapraszam na Dawid Lasociński PodRóżnie

77 myśli nt. „Jak zostałem milionerem

  1. ~Karolina :)

    Gratuluję tego pierwsze miliona :D i oczywiście życzę żebyś uzbierał ich jak najwięcej :D
    to buduje człowieka jak się tylko da :D ja wiem że zanim milion uzbieram to zdążę zapuścić korzenie i osiwieć :D
    jeszcze raz moje piękne gratulacje i więcej takich życzę!

  2. ~Karolina

    Bardzo podziwiam ludzi, którzy prowadzą blogi naprawdę o czymś przez tak długi okres czasu. W dobie fenomenu filmów „co jest w mojej torebce” trzeba być nie lada wytrwałym aby dobić takich czterech lat. Ale jak pokazuje licznik znajdą się także chętni na dobry tekst. To dodaje wiary i w ludzi i w proces twórczy. Serdecznie gratuluję i życzę kolejnych, blogowych sukcesów :)

    1. hegemon Autor wpisu

      Sądzę, że bardzo mi pomaga pasja, zazwyczaj nie jestem taki wytrwały. Najwięcej energii daje kontakt z ludźmi, którzy zostawiają komentarze, wtedy wiem, że nie piszę w czarną przestrzeń internetu…

  3. ~Puszkowa

    Moje wielkie gratulacje :D
    Futrzaty pewnie do końca mojego życia tyle nie uzbiera więc serdecznie i bezkonfliktowo zazdrościmy!
    Następnego miliona !!!

    1. hegemon Autor wpisu

      Dziękuję :-) A ten milion nie jest aż tak trudno osiągnąć, więc i Tobie życzę, abyś mogła się nim cieszyć :-)

  4. ~Stokrotka

    Szczerze Ci gratuluję.
    I zapraszam na mój blog, bo w najbliższych dniach znajdziesz tam prezent dla siebie.
    Do zobaczenia u mnie.
    :-)

    1. hegemon Autor wpisu

      Prezent? O, to brzmi bardzo intrygująco :-) Na pewno zagoszczę u Ciebie. I tak tam często jestem, tylko nie zawsze zostawię komentarz…

          1. ~Stokrotka

            Hegemonie pisałeś kiedyś u mnie na blogu, że masz miłe wspomnienia związane z Rynkiem Nowego Miasta w Warszawie. Dlatego tekst o tym rynku dedykowałam milionerowi hegemonowi.
            Mam nadzieję, że Ci się spodobał.
            Pozdrawiam

          2. hegemon Autor wpisu

            Spodobał, spodobał, zatęskniłem za tym miejscem, chociaż za Warszawą i pracą w korporacji nie tęsknię…

  5. ~jotka

    Najpierw GRATULUJĘ!
    Dodam, że zasłużenie, bo bardzo ciekawie piszesz, a każdy lubi co innego, więc tym bardziej sukces duży, aby tylu różnych czytelników zainteresować. Ja bardzo lubię Twoje rodzinne opowieści i turystyczne ciekawostki, do Czeskiej Szwajcarii wybieram się tego lata :-)
    Otwieraj więc szampana i Twoje zdrowie:-)

    1. hegemon Autor wpisu

      Dziękuję :-) Bardzo się cieszę, że zainspirowałem Czeską Szwajcarią, to jest naprawdę piękne miejsce i już Ci zazdroszczę takich wakacji :-)

  6. ~Ultra

    Drogi Hegemonie, życzę następnych milionów, ponieważ z Twoją pasją, zacięciem, zainteresowaniami i świetnym piórem będzie to możliwe. Gratulacje, masz mój szacun.

  7. ~Tu Od Teraz

    Drogi Hegemonie! Przyłączam się do powyższych gratulacji! Ale chyba bardziej niż cyferek gratuluję systematyczności, kreatywności, pomysłowości i przede wszystkim poprawności językowej, której niestety ostatnio brakuje zwłaszcza w sieci. „Znam” Cię za krótko aby wypowiadać się o głębi Twojego bloga, ale powiem to, co już Ci jakiś czas temu pisałam, że mnie zachwyciłeś swoim stylem pisania :) I tak naprawdę to Ty odnalazłeś mnie w tym wirtualnym świecie, za co jestem Ci wdzięczna, bo dzięki temu, mogę w jakiś sposób czuć się częścią Twojego blogowego a w dużej mierze i osobistego życia. Pisz zatem dalej, ulepszaj, zmieniaj – bądź! :):)

    1. hegemon Autor wpisu

      Cieszę się, że doceniasz poprawność językową, chociaż jest to element nad którym za każdym razem muszę najwięcej pracować i wiem, że dużo mi jeszcze brakuje do ideału, bardzo dużo… Z Twoich słów najbardziej ucieszyłby się mój nieżyjący wychowawca z liceum, polonista, który bardzo wspierał moją nieporadną wtedy pasję pisania. Cieszę się, że doceniasz mój blog i cieszę się, że odnalazłem Twój blog w sieci, bo bardzo lubię czytać to, co piszesz :-)

  8. ~oto ja

    Mówią, że pierwszy milion trzeba ukraść ;) a Ty go sobie napisałeś ;)
    GRATULUJĘ ;)
    Oczywiście okrągła sumka to tylko cyferki – ale bardzo cieszą i budzą uznanie.
    Ten wpis potraktuję jako przewodnik po Twoim blogu i systematycznie będę się wczytywać dalej w Twoje teksty (bo jestem tu stosunkowo niedawno, ciągle poznaję Twojego bloga).
    Próbuję sobie wyobrazić straszną staruszkę ;) Czy myślałeś, żeby ją narysować i pokazać światu za pomocą bloga? Jestem za.

    Z okazji Twojego blogowego święta życzę Ci wytrwałości, wielu ciekawych inspiracji i wspaniałych Czytelników.
    Pozdrawiam ;)

    1. hegemon Autor wpisu

      Narysować straszną staruszkę? Nie wiem czy starczyłoby mi zdolności, ale jest to jakieś wyzwanie, z którym spróbuję się zmierzyć. Dziękuję za wszystkie miłe słowa :-)

      1. ~oto ja

        Straszna staruszka zaintrygowała mnie tak bardzo, że narysowałam ją sobie w programie Paint ;) Ba, mam nawet propozycję blogowej zabawy ze straszną staruszką …………. ;)

          1. hegemon Autor wpisu

            Zachęcam wszystkich do wzięcia udziału w konkursie, jestem bardzo ciekaw, czy któraś staruszka będzie przypominała tę z realu??? :-)

  9. ~pani L.

    Gratuluję wytrwałości i wiernych czytelników, czego jednak nie byłoby gdyby nie magnetyczny wpływ zawartości Twojego bloga. Tak trzymaj!

    Przy okazji tak sobie wyliczyłam swój ewentualny milion. Nowego bloga prowadzę od miesiąca i jeśli liczba odwiedzających utrzyma się na dotychczasowym poziomie milion osiągnę za… 33 latach – ha ha ha!
    Pozdrawiam

    1. hegemon Autor wpisu

      Na początku liczba odwiedzających zawsze jest niewielka, ale potem systematycznie rośnie. Na pewno będziesz miała coraz więcej czytelników, to oczywiste. Sukces przychodzi zazwyczaj szybciej, niż się spodziewamy, czego Tobie życzę :-)

  10. ~Maks

    Gratuluję i chylę czoło:)
    Myślę, że nie ma złotego środka na zdobycie czytelników, jeśli chodzi o tematy. Jedne posty są interesujące bardziej, inne mniej.
    U Ciebie są szczegółowe opisy turystyczne, ciekawe dialogi, świetne zdjęcia. Cenię też to, że odpisujesz na każdy komentarz. Niektórzy blogowi milionerzy mają w dupie pojedynczych czytelników i ich komentarze.
    Życzę Ci jeszcze wielu owocnych lat:)

    1. hegemon Autor wpisu

      Bez kontaktu z czytelnikiem, czym byłby bloger? Nikim! To jest najciekawsza część blogowania, kontakt z innymi. Nie wiem, co by się stało, gdybym miał pod każdym postem ponad 100 komentarzy. Raz mi się tak trafiło i prawie cały dzień poświęciłem na jedno – odpisywanie. Potem byłem kompletnie wyczerpany. Ale też bardzo zadowolony :-)

      1. ~Maks

        Dla mnie odpisywanie na komentarze jest absolutną podstawą pisania blogu. Nawet przestałem czytać takie blogi, których autorom odbiła woda sodowa i zaczęli olewać czytelników.
        Inna sprawa, że odpisywanie na merytoryczne komentarze to ciężka praca. Ale też przynosi satysfakcję:)

        1. hegemon Autor wpisu

          Wiem, że sam zawsze odpisujesz i to bardzo doceniam. Ale są blogerzy, którzy odpisują bardzo wybiórczo lub wcale. Mnie też w takich miejscach nie chce się komentować, chyba, że temat bardzo mnie poruszy, wtedy bez względu na wszystko zostawiam komentarz. Są też tacy blogerzy, którtzy na swoim blogu nie odpowiadają na komentarze, natomiast zostawiają komentarz u innych.

  11. ~Marta

    Serdecznie gratuluję.Ja nie mogę się pochwalić takimi liczbami, ale uwielbiam kontakty z innymi blogerami.To fantastyczne uczucie pisać i odpisywać.Choć wiesz,że miałam dwudniowy kryzys i chciałam usunąć swojego bloga ale stwierdziłam,że to moja część życia i nie zrezygnuję z niej tylko dlatego,że rodzinie pewnej ważnej osoby to przeszkadzało.Moi czytelnicy i pisanie za dużo dla mnie znaczą.Twój blog…Dzięki Tobie poznałam wirtualnie wiele miejsc. Paryż i te nasze rejony pięknej Polski.Mówiłam też Tobie pisz przewodniki.Piękne zdjęcia i super treść.Dosyć chwalenia;);) Ps.Gdy kiedyś mieszkałam na wsi i dojeżdżalam pociągiem do Poznania,w głowie a potem na kartce tworzyłam swojego drugiego bloga o jodze:) Był czas. A jeżdżenie z ludźmi dostarczało mi tematów na bloga osobistego;)

    1. hegemon Autor wpisu

      Dzięki :-). Widzę, że mamy podobne doświadczenie – jeżdżenie pociągiem nie tylko dostarcza tematów, ale wręcz prowokuje do pisania, czyli wzmacnia kreatywność :-)
      Nigdy tego nie doświadczyłem u siebie, ale wiem, że pod wpływem bardzo nieprzychylnych reakcji bliskich czy rodziny, kilka świetnych blogów zniknęło z sieci. Zawsze, gdy taki blog odchodził, czułem pustkę, smutek, więc jak dowiaduję się, że kolejny miałby się zamknąć, to protestuję

  12. ~Marta

    Trudne relacje z bliskimi i ich chore obawy zepsuły mój związek ale zdecydowanie pisać będę dalej,teraz mam więcej czasu;) Tak.Pociągi.Miło wspominam.Potem było autko i zero pisania teraz Poznań i autobusy.Ponownie jest czas;)

    1. hegemon Autor wpisu

      Niedobrze, że trudne relacje potrafią tyle zniszczyć :( Chociaż czasami, to co wydaje się porażką, może w przyszłości okazać się bardzo ważnym doświadczeniem życiowym…

  13. ~frytka

    jak wszyscy GRATULUJĘ!!!!… do całkowitego szczęścia brakuje pewnie tylko tego, żeby się ten milion przełożył na odpowiednie papierki… :D
    najbardziej lubię czytać wszystkie opowieści, w których występuje Twoja mama, to Cię chyba nie zaskoczyło… :)
    powodzenia Rzymianinie, do następnych milionów…. :)

    1. hegemon Autor wpisu

      Mnie ten milion tak cieszy, że nawet przełożenie na odpowiednie papierki nie jest konieczne :-)
      Wiem, że moja mama zyskała Twoją sympatię, dziwię się tylko dlaczego :-) :-) :-)

  14. makrela

    imponujące statystyki. nie to co moje – kilka lat pisania i niecałe 10 tysięcy. wprawdzie po drodze była długa przerwa nic-nie-pisania ale to niczego nie tłumaczy.
    gratuluję.
    mnie najbardziej pasują opowiastki o podróżach tu-i-tam ale też Twojej mamy dywagacje.

    1. hegemon Autor wpisu

      Wiem, że na statystyki bardzo wpływa regularność pisania. Przerwa powoduje, że praktycznie wszystko trzeba zacząć od nowa…

  15. ~elżbieta

    Gratuluje okrągłej liczby odsłon, zyskałeś ten wynik bardzo szybko.
    Co do zmian. Uważam, że zajmujesz się różnorodną tematyką i każdy może tu znaleźć coś dla siebie. Odwiedzam Cię z przyjemnością i czytam każdy zamieszczony tekst.
    Życzę dalszych sukcesów.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    1. hegemon Autor wpisu

      Czy szybko uzyskałem milion? Nie wiem, ale się cieszę :-) Cieszę się, że interesuje Cię to, co piszę :-)

  16. Ania

    Kurcze, a myślałam, że napiszesz jakąś pikantną historię, w której niczym bohater filmu kryminalnego z piękną kobietą u boku, z kieliszkiem martini kradniesz milion z jakiegoś banku :)
    A tak serio, gratuluję!

    1. hegemon Autor wpisu

      Aniu, to Ty piszesz i wydajesz powieści, więc jest to temat jak najbardziej dla Ciebie :-)
      Dziękuję za gratulacje :-)

  17. Ola

    Na fb już jakiś czas temu polubiłam co trzeba, właściwie od razu jak trafiłam na Twojego bloga, bo tak mi się ten blog spodobał. Ważny na pewno, oprócz tematyki, jest styl i… chyba trochę (a może nawet bardzo) to, jaką się jest osobą i czy szanuje się swoich czytelników. Ty zdajesz się być szczery we wszystkim co piszesz, a do tego jeszcze chyba jesteś całkiem sympatyczny ;) No i odpisujesz na komentarze, a przecież komentujący zazwyczaj na to czeka, bo to ma być dialog.

    Oj, ja to się w ogóle czuję strasznym szaraczkiem przy wszystkich tych blogerach, których lubię podczytywać. Milion, hehe, jaki milion? Pomarzyć mogę. U mnie to jest dobrze jak mam sto wejść na dzień – wtedy rosnę w dumę :D A to chyba też wcale nie są wejścia stu różnych osób, właściwie to nie wiem jak to działa i w wielu rzeczach całkowicie się gubię. Najbardziej to dobija mnie moja niemoc tycząca się wstawiania zdjęć. Wstawiam ich mało, bo nie wiem jak to zrobić, żeby one miejsca nie zajmowały, a żyję w ciągłym strachu, że to cholerne miejsce zaraz się skończy.

    A w ogóle to czemu chcesz coś tutaj zmieniać? Mnie się ten blog szalenie podoba taki, jaki jest. O podróżach ciekawie (zdecydowanie moje ulubione!), o nieoczywistych miejscach ciekawie, o zwykłych życiowych sprawach – też ciekawie. I z humorem. Czego chcieć więcej? Dla mnie bomba. A jak wymyślisz coś jeszcze ciekawszego, to się pewnie zdziwię.

    Pozdrowienia i gratulacje!

    1. hegemon Autor wpisu

      Dziękuję za tak obszerną odpowiedź. Takie słowa bardzo mi pomagają, bo jak słusznie zauważyłaś, blog jest zaproszeniem do dyskusji. Nie wyobrażam sobie bloga bez komentarza i rozmowy z ludźmi, którzy czytają.
      Zmiany będą na pewno techniczne, dla czytających prawie niezauważalne, a pytanie było może trochę prowokacyjne, ale chciałem zainicjować dyskusję wokół mojego pisania, czego w nim brakuje, czego jest za dużo – taka dyskusja bardzo rozwija, bloger jest w jakimś sensie osobą samotną i bardzo potrzebuje odzewu od czytelników. W każdym razie, ja potrzebuję :-)
      Na zdjęcia są dwa sposoby. Po pierwsze przed wrzuceniem zmniejszasz je w darmowym programie do zdjęć (ja w Irfan View) – ustawiając dłuższy bok na ok. 700 pikseli i dpi na 96. Druga opcja, to trzymanie zdjęć na dysku w chmurze np. Onetdysk, Onedrive, dysk google, itp. Potem tylko linkujesz do zdjęć i żadnego miejsca Ci nie zajmują. Nie wiem, czy pomogłem?
      A milion wejść możesz osiągnąć szybciej, niż się spodziewasz, jeżeli będziesz pisać regularnie, to czytelników będzie Ci przybywać. Życzę Ci tego miliona :-)

      1. Ola

        Dziękuję, bardzo pomogłeś z tymi zdjęciami! Zaczynam to robić od kolejnego wpisu. Tak, wiem, że powinnam pisać regularnie, ale sam pewnie wiesz jak to u mnie wygląda – jak jest jeden wpis na tydzień to jest dobrze. Oczywiście noszę tysiące wpisów w głowie – kolejny mam już prawie ułożony, ale często ogarnia mnie tak wielkie zmęczenie, że zamiast pisać, to idę spać, a przed zaśnięciem tworzę kolejne wpisy w głowie i mam zapas na cały rok. A z tego trafia na… hehe ekran, może 1/10 :) Podziwiam wszystkich, którzy piszą kilka razy w tygodniu lub codziennie nawet (ale to chyba też nie do końca dobrze, tak codziennie pisać, co myślisz? Czytelnik przecież nie nadąży czytać, albo mu spowszednieje). No i przecież nie jesteśmy sami w tej sieci. Więc jeszcze chodzimy po innych blogach, zagłębiamy się we wpisy, komentujemy i to jest fascynujące, ale zabiera też czas. U mnie to wszystko się o ten czas rozbija. Jak go rozmnożyć?

        1. hegemon Autor wpisu

          Cieszę się, że pomogłem ze zdjęciami :-) Jak masz tyle pomysłów w głowie, to powinnaś chodzić z notesem i te mysli zapisywać wszędzie, gdzie jesteś, aby nie uciekły, bo szkoda. Można zapisywać hasłowo.
          Każdy pisze tak dużo na ile go stać, ale codzienne wpisy, to chyba przesada lub sposób na zarabianie. Niektórzy czytelnicy to lubią, ale zazwyczaj są to dość płytkie blogi. Ważniejsza od częstotliwości jest regularność. Czytelnik się przyzwyczaja, że piszesz raz na 10 dni, lub dwa razy w miesiącu i nie zastanawia się, czy przypadkiem nie zniknęłaś :-)
          Gdybym potrafił rozmnażać czas, to chyba byłbym Bogiem :-)

  18. ~Eve Daff

    Gratuluję szczerze :) Mam nadzieję, że przybędą kolejne miliony, a co za tym idzie satysfakcja z tego, że to co człowiek robi ma naprawdę wielki sens :)

  19. ariadna2

    Ja na pewno będę Ci wierna przez długi, długi czas.
    No i jak to zabrzmiało?
    Oczywiście chodziło mi o wierność….czytelniczą ;)

  20. feel-sexy

    Moja pierwsza myśl – wygrałeś w totka :D a tu proszę milion odwiedzin! Brzmi dumnie :) Również dołączam się do licznych gratulacji :)

    1. hegemon Autor wpisu

      Z tego miliona odwiedzin cieszę się chyba bardziej, niż z wygranej w totka :-) Jednak trzeba brać pod uwagę fakt, że w totka nigdy nie wygrałem…

  21. ~Pojedyncza

    Gratuluję, milionerze! :-)
    Fajnie podsumowałeś blogową przygodę – to, gdzie można szukać inspiracji i tematów, jak różne teksty są odbierane, jak blogowanie zmienia siebie i nas…
    Myślę, że przed Tobą jeszcze wiele milionów – odwiedzin, komentarzy i postów… tego Ci życzę! I satysfakcji z tego, co tutaj robisz. :-)

  22. ~Poboczem Drogi

    Gratuluję, przede wszystkim wytrwałości i samozaparcia, żeby stworzyć coś swojego, z konsekwencją i talentem.
    Odnośnie fb- zauważyłam przynajmniej u mnie, że mam właściwie dwie społeczności, tą na blogu i drugą na fb. Wiele osób z fb na bloga nigdy nie weszło. Cyferki to cyferki, póki robisz to co lubisz (a robisz to dobrze) warto! Pozdrawiam!

    1. hegemon Autor wpisu

      Dziękuję za miłe słowa :-)
      Wiem, że cyferki, to cyferki i nie ma sensu do nich przykładać zbyt wiele znaczenia :-) Chociaż u mnie poinformowanie na FB o wpisie, przekłada się na zwiększenie ruchu na blogu.

  23. ~Martyna

    Wow, podziwiam, calutki milion…

    No u mnie od niedawna dopiero pierwszy tysiąc, a myślałam, że to dużo ;)

    Sama bardzo lubię Twój blog, często też zaglądam, a zaraz lecę przeczytać o Wilczurze Bonsai ;) Powodzenia w dalszym pisaniu, dużo weny i następnych milionów ;)

    Pozdrowionka
    Martyna ;)

    1. hegemon Autor wpisu

      Tysiąc to też dużo, przecież od czegoś trzeba zacząć, a potem, jeżeli człowiek jest wytrwały, to i milion się pojawia
      Dziękuję za dobre słowa :-)

  24. ~Dreptak Zenon

    Gratuluje tego pierwszego miliona i życzę kolejnych!!!
    Pięćsetki na FB jeszcze nie ma, ale pozwoliłem sobie dołożyć małą cegiełkę do tej okrągłej liczby polubiaczy. :)
    Na razie się rozglądam i poznaję. :)

Możliwość komentowania jest wyłączona.