Jura inna niż zwykle. Załęczański Park Krajobrazowy

Wokół Łodzi, co ci szkodzi! Odcinek 1/24

Zdezorientowany przystaję w środku lasu. Wiem, że obiekt, którego szukam, powinien gdzieś tu być. Rozglądam się, bez rezultatu. Zbyt mało dokładna mapa na niewiele się zdaje. Chętnie bym kogoś zapytał o drogę, lecz szanse na spotkanie człowieka są niewielkie, a sarny i dzięcioły nie palą się do konwersacji. Muszę zdać się na intuicję – skręcić w tę ledwie widoczną ścieżynkę, czy też trzymać się głównej drogi? Wybieram pierwszą opcję i po kilkunastu krokach pomiędzy drzewami dostrzegam białe ściany wapiennego ostańca. Trafiłem! Czuję się niczym odkrywca, który w sercu dżungli odnalazł mityczną osadę…Zaleczanski Park Krajobrazowy

Czytaj dalej na nowym blogu…

34 myśli nt. „Jura inna niż zwykle. Załęczański Park Krajobrazowy

  1. ~elżbieta

    Pięknie opisałeś słownie i fotograficznie Jurę Wieluńską. Dzięki Tobie chce się tam pojechać i zobaczyć te cuda na własne oczy. Wiesz Hegemonie, mam wrażenie, że każde miejsce na Ziemi, jest warte zobaczenia, ma swój niepowtarzalny urok. Jestem miłośniczką gór i nigdy ich nie zdradzę. Stamtąd pochodzą moi rodzice – przecudowne okolice Nowego Sącza i serce zawsze tam mnie prowadzi. Jakaś ukryta tęsknota, na którą nie mam wpływu. Jest wiele miejsc, które w swoim długim życiu odwiedziłam i w każdym można dotknąć cudów natury, tylko trzeba umieć i chcieć je zobaczyć.
    Pozdrawiam serdecznie Hegemonie:)

    1. hegemon Autor wpisu

      Cieszę się, że Ci się mój opis Jury wieluńskiej podobał, bo jest to miejsce wyjątkowe w skali kraju. Góry też bardzo lubię i uwielbiam tam spędzać czas wolny. Jednak w naszym kraju zdarzają się miejsca, w których nic lub prawie nic nie zachwyca…
      Pozdrawiam :-)

  2. ~Zielona Małpa

    Z tego co widzę, to mój chłopak mieszka zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od okolic, które opisujesz. Muszę go namówić, żebyśmy wybrali się tam wiosną, bo z tego, co widzę, naprawdę ładne tereny.

  3. ~jotka

    Dobrze, że polecasz ciekawostki, o które trudno w przewodnikach, na takie miejsca trudno trafić .
    Barwność opisu pozwala na zwiedzanie bez odwiedzenia, ale także bardzo zachęca, żeby zobaczyć na własne oczy. O tych stronach nigdy nie słyszałam, dzieki za inspirację :-)

  4. ~madamme

    Same ciekawe rzeczy. Mnie najbardziej zaciekawiły kurhany, choć sporo miejscu jest wartych uwagi. Jesli kiedyś zahaczę o Twoje okolice – z pewnością będę miała przy sobie wydruki z tych postów ;)

    1. hegemon Autor wpisu

      Kurhany są ładnie położone, ale w okolicy jest jeszcze więcej atrakcji lecz starałem się wybrać tylko te najważniejsze

  5. ~ariadna

    Gdybym była na FB, momentalnie polubiłabym Twego bloga – uwielbiam, kiedy prowadzisz nas po terenach, które tylko na pozór wydają się być monotonią krajobrazu :)
    Jesteś człowiekiem z pasją. A może tę pasję przelejesz kiedyś na karty jakiegoś przewodnika po okolicy? ;)

    Miłego dnia, Hegemonie :)

    1. hegemon Autor wpisu

      Już kiedyś pisałem przewodniki i współpracowałem z dodatkiem turystycznym „Gazety Wyborczej”. Niestety, wydawnictwa przewodnikowe bardzo cienko przędą, zbyt dużo można znaleźć w internecie, a dodatek turystyczny „Gazety” zlikwidowali w 2011. Ale może będzie to pomysł na jakiegoś e-booka? Zainspirowałaś mnie, dziękuję :-)

  6. mała-myśl

    Lubię takie historie, opowieści, legendy – jak ta o Genowefie. Tylko szkoda, że zazwyczaj są one smutne albo drastyczne.
    Piękne widoki, uwielbiam wszelkie z wodą w roli głównej :)
    Pozdrawiam.

    1. hegemon Autor wpisu

      Przeważnie takie opowieści były smutne, trochę jak baśnie braci Grimm. Podobno miało to swoje uzasadnienie, ale już nie pamiętam jakie :-)

  7. ~frytka

    ehh, Ty to naprawdę, zawsze wybierzesz okolicę, gdzie trzeba albo na piechotę się gramolić albo, ewentualnie, na rowerze… nie mógłbyś raz, dla odmiany, wybrać czegoś, do czego prowadzi szeroka asfaltowa droga?… np. ekrany dźwiękoszczelne przu S8?…. :D
    PS. zdjęcia i opowieści, oczywiście, bardzo fajne… :)

    1. hegemon Autor wpisu

      Muszę pomyśleć, czy znam takie miejsce… mam opisać miejsca obsługi podróżnych na autostradzie :-) :-) Może węzeł w Strykowie :-)

  8. ~desperado

    Dzień dobry, na temat piękności parku i niepowtarzalności przełomu Warty można opowiadać dłuuugo, dodam, że ksiądz proboszcz Toporowa był przyjacielem Jerzego Dudy, posiada on więcej dzieł tego artysty, to przecież oni obaj organizowali plenery malarskie w okolicach Kamiona Toporowa. Kto lubuje się w zabytkach sakralnych to niech odwiedzi pobliski Łaszew i zwiedzi kościół drewniany zabytek klasy zerowej, kapliczkę drewnianą w Kamionie, kto jest miłośnikiem historii niech dotrze do Krzeczowa, tam w rejonie mostu na rzece warcie toczyły sie ciężkie walki w styczniu 1945 roku, jest tam zaniedbany pomnik chwały żołnierskiej, można do niego dotrzeć wspinając się po stromych schodach. Kto jest miłośnikiem dziwnej architektury drogowej niech z Krzeczowa podjedzie 4 kilometry w kierunku Wielunia. W miejscowości Kraszkowice natknie się na uroczą kapliczkę stojącą…………….. na środku drogi wojewódzkiej. Tak na środku drogi, stoi kapliczka. Tuż przy niej na wysokiej topoli można dostrzec prawdziwe bocianie gniazdo!! Latem gnieździ sie tam bociania para !! Przez tereny Załęczańskiego parku biegnie Polski Szlak Bursztynowy.
    Miejsca braknie aby opisać, kto żyw niech sam zobaczy a kto leniwy nich żałuje :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    1. hegemon Autor wpisu

      Dzięki za te informacje. Nie miałem pojęcia, że to proboszcz razem z dudą Graczem-Graczem organizowali te plenery. Jak ostatnio byłem w kościele, to różne dewocjonalia mocno przesłaniają obraz :(. Wielu ciekawych miejsc w okolicy nie opisałem, ponieważ tekst byłby zbyt długi. Nie chciałem zanudzić. O kapliczce po środku drogi nie słyszałem, muszę tam koniecznie pojechać i zobaczyć na własne oczy. Kościół w Łaszewie oraz pozostałe kościoły wieluńskie opiszę w osobnym artykule (pewnie razem z Ożarowem). Dzięki za wszystkie inspiracje i cieszę się, że nie tylko ja jestem miłośnikiem Załęczańskiego Parku krajobrazowego :-)

      1. ~desperado

        Dodaj Grębień i Popowice i drewniany kościółek w Wieluniu są to zabytki architektury drewnianej mało znanego i rozpowszechnionego stylu wieluńskiego. Na temat tych terenów mam sporo informacji i jak trzeba to chętnie służę pomocą odezwij się na maila :)

        1. hegemon Autor wpisu

          Dzięki, jak będę pisał, to na pewno się odezwę. We wszystkich tych kościołach byłem – łącznie z Wierzbiem i Gaszynem. One naprawdę robią wrażenie i aż dziwne, że są tak mało znane. Pozdrawiam :-)

  9. ~Piotr Komander

    O ile Jura Krakowsko-Częstochowska jest dla dużej grupy Polaków terenem nadal słabo znanym i wymaga solidnej promocji (najczęściej jedzie się przecież z północnych części kraju w góry położone na południowej granicy i odwrotnie) to fragment Jury Polskiej pokazany przez Ciebie wydaje się być dla większości ziemią jedynie dla najbardziej śmiałych i wytrawnych odkrywców.
    Takich „przycupniętych cicho” perełek krajobrazowych jest w Polsce mnóstwo. Zawsze mnie cieszy relacja na temat którejś. Dobra robota.

    1. hegemon Autor wpisu

      Lubię odkrywać takie miejsca, o których niewiele wiadomo, brak map i przewodników. Cieszę się, że ci się spodobało :-)

  10. ~boja

    A mógłbyś polecić jakieś miejsce, w którym znajdują się nieodkryte jeszcze skarby? Tylko żeby niedużo kopania było!

    1. hegemon Autor wpisu

      Nieodkryte skarby znajdują się w Fort Knox w USA. Kopania nie ma dużo, tylko dobry palnik do prucia sejfów by się nadał :-)

  11. ~parrafraza

    Dość wyczerpująco opisałeś ulubioną przeze mnie okolicę. Do atrakcji turystycznych dodałabym zabytkowy młyn z początku XX wieku w Kępowiźnie, ponoć działający, tyle, że obecnie elektryczny. Kiedyś można go było za zezwoleniem gospodarzy zwiedzać, przy moim ostatnim tam pobycie widziałam tabliczki „wstęp wzbroniony”, może za dużo turystów im tam właziło ;) Poza tym liczne w okolicznych lasach pozostałości okopów z czasów II wojny światowej. Ciężkie walki tam toczono. Co do noclegów dodam jeszcze Ośrodek Wczasowy „Warta” przepięknie położony w lesie. Okolica ma w sobie tyle uroku, że wciąż tam wracamy, niestety brak praktycznie komunikacji autobusowej w okolicy, dla nie posiadających samochodu takich jak my, pozostają rowery, lub per pedes ;) Chociaż może to i dobrze, przynajmniej cisza tam i spokój. Pozdrawiam :)

    1. hegemon Autor wpisu

      Cieszę się, że nie tylko ja jestem miłośnikiem okolic Załęcza :-) Te tereny zwiedza się łatwiej na rowerze, niż samochodem. Jeżdżąc autem trzeba nadrabiać sporo kilometrów, a i tak można stracić zawieszenie. Ośrodek Warta znam, nawet kiedyś tam nocowałem :-) A młyn na Kępowiźnie jakoś mnie nie zachwycił, bardziej podobały mi się inne miejsca :-)

Możliwość komentowania jest wyłączona.