Jura inna niż zwykle. Załęczański Park Krajobrazowy

Wokół Łodzi, co ci szkodzi! Odcinek 1/24

Zdezorientowany przystaję w środku lasu. Wiem, że obiekt, którego szukam, powinien gdzieś tu być. Rozglądam się, bez rezultatu. Zbyt mało dokładna mapa na niewiele się zdaje. Chętnie bym kogoś zapytał o drogę, lecz szanse na spotkanie człowieka są niewielkie, a sarny i dzięcioły nie palą się do konwersacji. Muszę zdać się na intuicję – skręcić w tę ledwie widoczną ścieżynkę, czy też trzymać się głównej drogi? Wybieram pierwszą opcję i po kilkunastu krokach pomiędzy drzewami dostrzegam białe ściany wapiennego ostańca. Trafiłem! Czuję się niczym odkrywca, który w sercu dżungli odnalazł mityczną osadę…Zaleczanski Park Krajobrazowy

Szczęście mi dopisało, lecz nie zawsze udaje się odnaleźć poszukiwane miejsca za pierwszym razem. Oznakowanie w terenie waha się od kiepskiego po beznadziejne. Brakuje przewodników i dobrych map, opisy w internecie zawierają tylko szczątkowe informacje. Samochodem nie łatwo dojechać. Na lokalnych drogach można uszkodzić zawieszenie, a korzystanie z nielicznych asfaltówek wiąże się z czasochłonnymi objazdami. Najlepszy środek transportu, to rower i własne nogi.

Jeżeli przywykłeś to wygód, to nie fatyguj się, będziesz rozczarowany. Jeżeli masz w sobie duszę odkrywcy, coś z Indiany Jonesa, to zapraszam cię do jednego z najpiękniejszych zakątków województwa łódzkiego, czyli na Jurę Wieluńską. A konkretnie na tereny…

Załęczańskiego Parku Krajobrazowego

Tylko nieliczni wiedzą, że Jura Polska nie kończy się na Częstochowie, lecz sięga aż pod Wieluń. Niewiele tutaj skał, nie spotyka się też zamków, lecz krajobrazy mają w sobie wiele uroku. Gdy pod koniec lat 70. XX w narodziła się idea tworzenia parków krajobrazowych, Załęczański był w pierwszej trójce nowopowstałych (1978 r). Obejmuje przełomowy, 40 kilometrowy, najbardziej malowniczy odcinek rzeki Warty. Ludzi tutaj niewiele, za to lasów pod dostatkiem. Pięknie jest wszędzie, lecz najwięcej atrakcji znajduje się w okolicach wsi…

Bobrowniki

Na drugim brzegu Warty wznosi się góra Zelce. Wysoka, rozległa i, jak na standardy Parku Załęczańskiego, nieźle oznakowana (szlaki czerwony i niebieski). Ze względu na swoją unikalność objęta ochroną w rezerwacie przyrody nieożywionej Węże. Na szczycie widać odsłonięte skałki wapienne, tutaj naprawdę można poczuć się jak na Jurze. Kiedyś była też wieża widokowa oraz dostępne jaskinie. Niestety, wieża wiele lat temu rozpadła się ze starości, a wejścia do wszystkich 10 jaskiń zamknięto. Sama góra jest bardzo malownicza, lecz szkoda, że aż tak zaniedbana turystycznie.Zaleczanski Park Krajobrazowy

Miłośnicy jaskiń mogą podążyć niebieskim szlakiem na południe i za miejscowością Draby odszukać jaskinię Ewy (nie mam pojęcia czy nadal jest dostępna). Kilka kilometrów dalej, w obrębie Krzemiennej Góry, znajduje się kolejny system jaskiń zwanych Szachownica. Obecnie rezerwat przyrody i liczna kolonia nietoperzy. Eksplorację jaskiń osobiście odradzam, są bardzo niestabilne, zdarzały się oberwania stropów!

Góra św.Genowefy

Góra św.Genowefy

Na tym samym brzegu Warty, co Bobrowniki, wśród pobliskich lasów kryje się kolejny ostaniec – Góra Św. Genowefy. Swoim kształtem nieco przypomina czaszkę. Legenda głosi, że pewien bogaty dziedzic, dobiegający wieku więcej niż słusznego, pojął za żonę urodziwą i młodziutką Genowefę. Chorobliwie zazdrosny mąż wszędzie wietrzył zdradę. Wreszcie pewnej zimnej i deszczowej nocy wygnał z domu Genowefę wraz z jej malutkim dzieckiem. Biedna dziewczyna znalazła schronienie w niewielkiej grocie mieszczącej się u stóp skały. Zazdrość, którą niektórzy łączą z miłością, jest wyłącznie obrzydliwą chorobą duszy.

Dokładnie po drugiej stronie rzeki, jak twierdzą źródła pisane, znajduje się kolejny ostaniec, zwany górą Wapiennik. Zjawisko z gatunku mitologicznych. Szukałem go wielokrotnie, przemierzając wszelkie możliwe ścieżki. Bezskutecznie. Nie widziałem też żadnego zdjęcia i mam poważne wątpliwości, czy naprawdę istnieje…

Coś dla geografa, czyli zjawiska krasowe…

…związane z oddziaływaniem wody na skały wapienne. W terenie można doświadczyć, co się kryje pod osobliwymi nazwami ponor i wywierzysko. Praktycznej lekcji udzieli Sucha Struga, która w okolicach wsi Lisowice Kolonia nagle zapada się pod ziemię (ponor), by objawić się kilka kilometrów dalej (wywierzysko) w okolicach Działoszyna, gdzie wpada do Warty. Komu mało, niech wybierze się w okolice Tronin i Starej Wsi, tam będzie miał niepowtarzalną okazję napawać się widokiem jedynych na Jurze pulsujących źródeł terasowych. Z jakiegoś powodu nazywane są Granatowymi, chociaż ja nie potrafiłem dostrzec tej barwy. Cóż, jestem facetem i nie znam się na kolorach.

I coś dla biologa, czyli…

…Żabi Staw, niewielki zbiornik wodny tuż koło wsi Bobrowniki. Samo położenie jest już ciekawe, gdyż znajduje się dość wysoko w stosunku do lustra Warty. Odkryłem go dopiero za drugim pobytem i z miejsca wpadłem w zachwyt. Staw jak, staw, lecz koncert, którego można wysłuchać, pozostawia niezapomniane wrażenia! Rechot żab i ropuch został rozpisany na wiele głosów. W tle doskonale słychać buczenie kumaków nizinnych. Trzeba tylko zachować ciszę i się delektować.Zaleczanski Park Krajobrazowy

Wapienniki i kamieniołomy

Tam gdzie był wapień, tam powstawały prymitywne piece wapienne, zwane wapiennikami. Niegdyś pomiędzy Działoszynem, a Bobrownikami było ich całe mnóstwo. Niestety znakomita większość pieców rozpadła się ze starości. Ocalał jeden w okolicach wsi Lisowice, lecz stan dewastacji wskazuje, że i jego dni są policzone. Szkoda. W przeciwieństwie do wapienników, niektóre kamieniołomy nadal są eksploatowane, warto poszukać ich w pobliżu wspomnianych Lisowic.Zaleczanski Park Krajobrazowy

Gdzie jeszcze pojechać?

Oprócz Bobrownik polecam rejony położone pomiędzy wsiami Kamion, Toporów i Przywóz, oraz okolice Załęcza Wielkiego.

Przywóz, Kamion i Toporów, to trzy blisko siebie położone miejscowości wypoczynkowe. Kamion upodobał sobie znany artysta Jerzy Duda-Gracz. Przez wiele lat organizował we wsi plenery plastyczne Gdzieś w środku Polski. W Toporowie, w niezbyt urodziwym kościele św. Franciszka, w prezbiterium wisi ogromny awangardowy obraz (25 m2) Dudy-Gracza przedstawiający Przemienie Pańskie. Przyciąga turystów, lecz prawdopodobnie nie trafia w gusta miejscowego proboszcza, który próbuje malowidło chociaż częściowo przysłonić odpustowo-jarmarcznymi dewocjonaliami.Zaleczanski Park Krajobrazowy

Kto czuje niedosyt wędrówek po Jurze Wieluńskie, może podążyć za znakami czarnego szlaku pieszego ku pochodzącym z II-IV w n.e. Kurhanom Książęcymh w Przywozie. Niepozorne pagórki porośnięte brzeziną jeszcze do niedawna kryły wartościowy skarb – naczynia z epoki rzymskiej oraz złotą i srebrną biżuterię.

kurhany Książęce

kurhany Książęce

Znalezienie kwatery w obrębie Załęczańskiego Parku nastręcza wiele trudności. Noclegów należy szukać w okolicach Kępowizny i Załęcza Wielkiego. Najsłynniejszym ośrodkiem, malowniczo usytuowanym wśród lasów tuż nad brzegiem Warty, jest należący do ZHP Nadwarciański Gród. W pobliżu kilka ładnych, piaszczystych plaż.

Podsumowanie

O urodzie Jury Wieluńskiej decyduje głównie przyroda i zróżnicowane ukształtowanie terenu. Zachwyceni pobytem będą grzybiarze, wędkarze oraz rowerzyści, a także wszyscy, którzy od wypoczynku oczekują ciszy, spokoju i kontaktu z nieskażoną przyrodą. Moi znajomi wspominają kilkudniowy rajd rowerowy, który przed laty dla nich zorganizowałem w Załęczańskim Parku, jako jeden z najpiękniejszych wyjazdów. Polecam też spływ kajakowy przełomowym odcinkiem Warty. Nadaje się dla początkujących, a jedyne utrudniania mogą stanowić mielizny, które pojawiają się w nurcie rzeki, gdy lato jest zbyt upalne. Ostatnio, w ramach projektu unijnego, wszystkie tzw. wiejskie kąpieliska zostały wyposażone w przestronne wiaty oraz inne biwakowe udogodnienia Niestety, aby nie było zbyt różowo, wszędzie też zagościły tablice z zakazem kąpieli. Cóż, polscy urzędnicy nigdy nie grzeszyli nadmiarem wyobraźni, nie wspominając o inteligencji.

Spływ na Warcie

Spływ na Warcie

W moim osobisty rankingu Jura Wieluńska zajmuje pierwsze miejsce na liście atrakcji województwa łódzkiego, ex equo z okolicami Przedborza (pisałem już o nich wcześniej)

W marcu zapraszam na drugi odcinek cyklu Wokół Łodzi, co ci szkodzi! Teraz już można polubić mojego bloga na Facebooku.

34 myśli nt. „Jura inna niż zwykle. Załęczański Park Krajobrazowy

  1. ~elżbieta

    Pięknie opisałeś słownie i fotograficznie Jurę Wieluńską. Dzięki Tobie chce się tam pojechać i zobaczyć te cuda na własne oczy. Wiesz Hegemonie, mam wrażenie, że każde miejsce na Ziemi, jest warte zobaczenia, ma swój niepowtarzalny urok. Jestem miłośniczką gór i nigdy ich nie zdradzę. Stamtąd pochodzą moi rodzice – przecudowne okolice Nowego Sącza i serce zawsze tam mnie prowadzi. Jakaś ukryta tęsknota, na którą nie mam wpływu. Jest wiele miejsc, które w swoim długim życiu odwiedziłam i w każdym można dotknąć cudów natury, tylko trzeba umieć i chcieć je zobaczyć.
    Pozdrawiam serdecznie Hegemonie:)

    1. hegemon Autor wpisu

      Cieszę się, że Ci się mój opis Jury wieluńskiej podobał, bo jest to miejsce wyjątkowe w skali kraju. Góry też bardzo lubię i uwielbiam tam spędzać czas wolny. Jednak w naszym kraju zdarzają się miejsca, w których nic lub prawie nic nie zachwyca…
      Pozdrawiam :-)

  2. ~Zielona Małpa

    Z tego co widzę, to mój chłopak mieszka zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od okolic, które opisujesz. Muszę go namówić, żebyśmy wybrali się tam wiosną, bo z tego, co widzę, naprawdę ładne tereny.

  3. ~jotka

    Dobrze, że polecasz ciekawostki, o które trudno w przewodnikach, na takie miejsca trudno trafić .
    Barwność opisu pozwala na zwiedzanie bez odwiedzenia, ale także bardzo zachęca, żeby zobaczyć na własne oczy. O tych stronach nigdy nie słyszałam, dzieki za inspirację :-)

  4. ~madamme

    Same ciekawe rzeczy. Mnie najbardziej zaciekawiły kurhany, choć sporo miejscu jest wartych uwagi. Jesli kiedyś zahaczę o Twoje okolice – z pewnością będę miała przy sobie wydruki z tych postów ;)

    1. hegemon Autor wpisu

      Kurhany są ładnie położone, ale w okolicy jest jeszcze więcej atrakcji lecz starałem się wybrać tylko te najważniejsze

  5. ~ariadna

    Gdybym była na FB, momentalnie polubiłabym Twego bloga – uwielbiam, kiedy prowadzisz nas po terenach, które tylko na pozór wydają się być monotonią krajobrazu :)
    Jesteś człowiekiem z pasją. A może tę pasję przelejesz kiedyś na karty jakiegoś przewodnika po okolicy? ;)

    Miłego dnia, Hegemonie :)

    1. hegemon Autor wpisu

      Już kiedyś pisałem przewodniki i współpracowałem z dodatkiem turystycznym „Gazety Wyborczej”. Niestety, wydawnictwa przewodnikowe bardzo cienko przędą, zbyt dużo można znaleźć w internecie, a dodatek turystyczny „Gazety” zlikwidowali w 2011. Ale może będzie to pomysł na jakiegoś e-booka? Zainspirowałaś mnie, dziękuję :-)

  6. mała-myśl

    Lubię takie historie, opowieści, legendy – jak ta o Genowefie. Tylko szkoda, że zazwyczaj są one smutne albo drastyczne.
    Piękne widoki, uwielbiam wszelkie z wodą w roli głównej :)
    Pozdrawiam.

    1. hegemon Autor wpisu

      Przeważnie takie opowieści były smutne, trochę jak baśnie braci Grimm. Podobno miało to swoje uzasadnienie, ale już nie pamiętam jakie :-)

  7. ~frytka

    ehh, Ty to naprawdę, zawsze wybierzesz okolicę, gdzie trzeba albo na piechotę się gramolić albo, ewentualnie, na rowerze… nie mógłbyś raz, dla odmiany, wybrać czegoś, do czego prowadzi szeroka asfaltowa droga?… np. ekrany dźwiękoszczelne przu S8?…. :D
    PS. zdjęcia i opowieści, oczywiście, bardzo fajne… :)

    1. hegemon Autor wpisu

      Muszę pomyśleć, czy znam takie miejsce… mam opisać miejsca obsługi podróżnych na autostradzie :-) :-) Może węzeł w Strykowie :-)

  8. ~desperado

    Dzień dobry, na temat piękności parku i niepowtarzalności przełomu Warty można opowiadać dłuuugo, dodam, że ksiądz proboszcz Toporowa był przyjacielem Jerzego Dudy, posiada on więcej dzieł tego artysty, to przecież oni obaj organizowali plenery malarskie w okolicach Kamiona Toporowa. Kto lubuje się w zabytkach sakralnych to niech odwiedzi pobliski Łaszew i zwiedzi kościół drewniany zabytek klasy zerowej, kapliczkę drewnianą w Kamionie, kto jest miłośnikiem historii niech dotrze do Krzeczowa, tam w rejonie mostu na rzece warcie toczyły sie ciężkie walki w styczniu 1945 roku, jest tam zaniedbany pomnik chwały żołnierskiej, można do niego dotrzeć wspinając się po stromych schodach. Kto jest miłośnikiem dziwnej architektury drogowej niech z Krzeczowa podjedzie 4 kilometry w kierunku Wielunia. W miejscowości Kraszkowice natknie się na uroczą kapliczkę stojącą…………….. na środku drogi wojewódzkiej. Tak na środku drogi, stoi kapliczka. Tuż przy niej na wysokiej topoli można dostrzec prawdziwe bocianie gniazdo!! Latem gnieździ sie tam bociania para !! Przez tereny Załęczańskiego parku biegnie Polski Szlak Bursztynowy.
    Miejsca braknie aby opisać, kto żyw niech sam zobaczy a kto leniwy nich żałuje :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    1. hegemon Autor wpisu

      Dzięki za te informacje. Nie miałem pojęcia, że to proboszcz razem z dudą Graczem-Graczem organizowali te plenery. Jak ostatnio byłem w kościele, to różne dewocjonalia mocno przesłaniają obraz :(. Wielu ciekawych miejsc w okolicy nie opisałem, ponieważ tekst byłby zbyt długi. Nie chciałem zanudzić. O kapliczce po środku drogi nie słyszałem, muszę tam koniecznie pojechać i zobaczyć na własne oczy. Kościół w Łaszewie oraz pozostałe kościoły wieluńskie opiszę w osobnym artykule (pewnie razem z Ożarowem). Dzięki za wszystkie inspiracje i cieszę się, że nie tylko ja jestem miłośnikiem Załęczańskiego Parku krajobrazowego :-)

      1. ~desperado

        Dodaj Grębień i Popowice i drewniany kościółek w Wieluniu są to zabytki architektury drewnianej mało znanego i rozpowszechnionego stylu wieluńskiego. Na temat tych terenów mam sporo informacji i jak trzeba to chętnie służę pomocą odezwij się na maila :)

        1. hegemon Autor wpisu

          Dzięki, jak będę pisał, to na pewno się odezwę. We wszystkich tych kościołach byłem – łącznie z Wierzbiem i Gaszynem. One naprawdę robią wrażenie i aż dziwne, że są tak mało znane. Pozdrawiam :-)

  9. ~Piotr Komander

    O ile Jura Krakowsko-Częstochowska jest dla dużej grupy Polaków terenem nadal słabo znanym i wymaga solidnej promocji (najczęściej jedzie się przecież z północnych części kraju w góry położone na południowej granicy i odwrotnie) to fragment Jury Polskiej pokazany przez Ciebie wydaje się być dla większości ziemią jedynie dla najbardziej śmiałych i wytrawnych odkrywców.
    Takich „przycupniętych cicho” perełek krajobrazowych jest w Polsce mnóstwo. Zawsze mnie cieszy relacja na temat którejś. Dobra robota.

    1. hegemon Autor wpisu

      Lubię odkrywać takie miejsca, o których niewiele wiadomo, brak map i przewodników. Cieszę się, że ci się spodobało :-)

  10. ~boja

    A mógłbyś polecić jakieś miejsce, w którym znajdują się nieodkryte jeszcze skarby? Tylko żeby niedużo kopania było!

    1. hegemon Autor wpisu

      Nieodkryte skarby znajdują się w Fort Knox w USA. Kopania nie ma dużo, tylko dobry palnik do prucia sejfów by się nadał :-)

  11. ~parrafraza

    Dość wyczerpująco opisałeś ulubioną przeze mnie okolicę. Do atrakcji turystycznych dodałabym zabytkowy młyn z początku XX wieku w Kępowiźnie, ponoć działający, tyle, że obecnie elektryczny. Kiedyś można go było za zezwoleniem gospodarzy zwiedzać, przy moim ostatnim tam pobycie widziałam tabliczki „wstęp wzbroniony”, może za dużo turystów im tam właziło ;) Poza tym liczne w okolicznych lasach pozostałości okopów z czasów II wojny światowej. Ciężkie walki tam toczono. Co do noclegów dodam jeszcze Ośrodek Wczasowy „Warta” przepięknie położony w lesie. Okolica ma w sobie tyle uroku, że wciąż tam wracamy, niestety brak praktycznie komunikacji autobusowej w okolicy, dla nie posiadających samochodu takich jak my, pozostają rowery, lub per pedes ;) Chociaż może to i dobrze, przynajmniej cisza tam i spokój. Pozdrawiam :)

    1. hegemon Autor wpisu

      Cieszę się, że nie tylko ja jestem miłośnikiem okolic Załęcza :-) Te tereny zwiedza się łatwiej na rowerze, niż samochodem. Jeżdżąc autem trzeba nadrabiać sporo kilometrów, a i tak można stracić zawieszenie. Ośrodek Warta znam, nawet kiedyś tam nocowałem :-) A młyn na Kępowiźnie jakoś mnie nie zachwycił, bardziej podobały mi się inne miejsca :-)

Możliwość komentowania jest wyłączona.