Agroturystyka czy schronisko młodzieżowe? W poszukiwaniu noclegu, który nie zmarnuje urlopu

Wstaję o poranku. Wymykam się cichutko do kuchni uważając, by nie pobudzić pozostałych. Parzę kawę i z gorącym kubkiem w ręku wychodzę na werandę. Siadam na ławce i po prostu gapię się przed siebie. Zapach kawy, piękne widoki oraz słoneczny poranek, zwiastują nadejście dobrego dnia. Cieszę się, że znalazłem tak piękną kwaterę na spędzenie urlopu. Zupełnie nie pojmuję dewizy turystów, którzy twierdzą, że:

-          Nocleg, to nocleg. Byleby był dach nad głową i gdzie się umyć. Reszta jest nieważna, i tak cały dzień spędzamy na wycieczkach.

Też całe dnie spędzam na wycieczkach, lecz wybór przyzwoitego miejsca do spania jest dla mnie nie mniej ważny, niż piękne okoliczności przyrody. Dlatego przed wyjazdem tak dużą wagę przykładam do wyboru odpowiedniej kwatery.promienie slonca

Czytaj dalej na nowym blogu…

60 myśli nt. „Agroturystyka czy schronisko młodzieżowe? W poszukiwaniu noclegu, który nie zmarnuje urlopu

  1. ~Tu Od Teraz

    Jeżdżę po Polsce od nastu lat, ale właśnie zdałam sobie sprawę, że zawsze nocowałam u znajomych, którzy rozsiani są po całej Polsce. Nigdy nie musiałam się zajmować szukanie noclegów. Ale po pewnym czasie, nie chcę powiedzieć w pewnym wieku zaczyna to trochę przeszkadzać, kiedy chce się wyjechać i odciąć od całego świata. W dodatku mając obok siebie dziecko każdy wyjazd nabiera innego wymiaru. Ale w tym co napisałeś jest wiele racji. Tak samo jak stan pokoju czy mieszkania ważna jest atmosfera i otwartość gospodarzy, zwłaszcza dla mnie, osoby, która lubi tak po ludzku sobie pogadać z ludźmi i wypytać o zwyczaje, miejsca godne zwiedzenia czy posłuchać żartobliwych lub wzruszających historii.
    Kiedyś będąc bezdzietną młodą dziewczyną wspólne wypady ze znajomymi, nocowanie „na kupie” itd było nie małą frajdą. Rozmowy do rana, wygłupy, ogniska.. Teraz chyba będę szukać pokoju z łazienką; czystego i nawet z telewizorem aby móc włączyć Małemu bajkę by w tym czasie usiąść na tarasie i wypić kawę. I taras lub balkon – tak to jest zestaw obowiązkowy. Będę szukać też aby wnętrze pokoju było zadbane, czyste a meble z tej obecnej epoki. Chyba bardziej od przygód, które nadal uwielbiam i mnie pociągają i napędzają do życia, mając w opiece 4letnie Dziecię wolę postawić na wspólne bycie razem ot tak z dala od codziennego świata:)

    1. hegemon Autor wpisu

      Dziękuję, że tak dużo napisałaś o swoich preferencjach i sposobie podróżowanie. Tego chciałem się dowiedzieć. Czym dla każdego jest podróż, co musi mieć koniecznie, co może być lecz niekoniecznie i co jest zupełnie nieważne. Dla mnie telewizor jest nieważny, bo w domu go nie mam, tym bardziej na wyjeździe nie chcę. Dla Ciebie niezwykle istotny, aby zapewnić sobie chwilę spokoju.

  2. ~jotka

    Muszę Ci powiedzieć, że możemy jeździć razem :-) Takie same lub podobne kryteria obieram. Ze schronisk dawno już wyrosłam, mogę jeść byle co, ale minimum wygody i cisza musi być. Zawsze może sie zdarzyć gadatliwy gospodarz, koguty budzące o świcie lub hałaśliwi sąsiedzi, ale czasem rekompensata bywa bliskość szlaków lub inne atrakcje. Zawsze sprawdzam też wielkość kwatery, jeżeli oferują 100 miejsc i przyjmują kolonie – odpada! Skreślam tez wspólne łazienki i konieczność wykupienia posiłków.
    Z reguły wybieramy oddalenie od centrum miejscowości i zawsze rozmawiam z właścicielem telefonicznie.

    1. hegemon Autor wpisu

      Rzeczywiście mamy podobne kryteria, chociaż nie wszystkie. Dla mnie łazienka może być na korytarzu, zależy na ile wypada pokoi. Do schronisk mogę jeździć, jeżeli jadę w grupie, sam lub we dwójkę chyba bym nie pojechał. Konieczność wykupienia posiłków u mnie też prowadzi do skreślenia, ale na szczęście ten warunek w agroturystyce jest niezmiernie rzadki

  3. ~ikroopka

    O, jest nas więcej, takie wnetrza, jak pokazaleś, lubię, a to konkretne kojarzy mi sie z Izerami:)
    Robimy listę?

      1. ~ikroopka

        Np. zrobić tzw. stronę, którą możesz uaktualniać, a my w komentarzach podpowiadać nasze typy.

        1. hegemon Autor wpisu

          Jest to jakiś pomysł. Niedługo i tak zmieniam wiele na moim blogu, to i też taką podstronę mogę wmontować. Zobaczymy, jak wyjdzie

  4. ~Ola

    Bardzo trafne podsumowanie. Po ostatnich poszukiwaniach agroturystyki na Warmii … zostałam w Warszawie. A kryterium, które mnie powaliło to cena. Cudowny magiczny pokoik w gospodarstwie agroturystycznym ze świeżo wypiekanym chlebem i ekologicznymi warmińskimi serami – 250 zł za dobę. Helloł! Czy ten świat zwariował? Tyle ostatnio zapłaciłam za nocleg w Barcelonie!
    Kryterium jedzenia rzeczywiście jest dla mnie ważne. Dodatkowo często ważne jest kryterium logistyczne, pragmatyczne, ale też magiczne :) W praktyce to wygląda tak, że czasem wynajmuję coś dalej od szlaków zaplanowanych wycieczek, bo urzekła mnie altanka w różach :) Może stworzysz zakładkę takich przyjaznych, nie bardzo drogich, gościnnych i dość wygodnych pokoików? Zostanę stałą czytelniczką :)

    1. hegemon Autor wpisu

      250 za pokój? Muszą mieć ogromny popyt na gości, jeżeli windują takie ceny. Też bym nie pojechał :-(
      Może rzeczywiście powinienem stworzyć taką zakładkę? Tylko musiałbym ustanowić jakieś kryteria, według których bym zamieszczał. Czy tylko te, które mi się bardzo podobały, zachwyciły, czy też wszystkie przyzwoite?

  5. ~Aleksandra Bohojło

    Jednym z najlepszych sposób odkrywania fajnych miejsc jest rekomendacja znajomych. Ze względu na dzieciaki staram się unikać niespodzianek, bo zbyt mocno cenię swój czas przeznaczony na wypoczynek i regenerację, z których chcę czerpać jak najwięcej spokoju i przyjemności. Jeśli nie znajomi, wujek Google bywa niezastąpiony. Można poszperać, poczytać opinie, obejrzeć obrazki. Jeśli tego brak swoją uwagę kieruję w inne miejsce. W dzisiejszych czasach zdecydowaną większość miejsc wartych uwagi można znaleźć w sieci, nawet jeśli nie są zbyt popularne. Nie mam też nic do minimalistycznego wystroju, ale musi być czysto, nie lubię się męczyć tylko dlatego, że komuś nie chciało się zadbać o czystość.

    1. hegemon Autor wpisu

      Niby rekomendacja znajomych powinna być wartościowa, ale ja już się kilkakrotnie na czymś takim przejechałem. Nie dlatego, że mnie znajomi oszukali, tylko oni cenią zupełnie co innego niż ja. Wujek Google też nie jest najlepszy. Szukałem noclegu w Wetlinie w Bieszczadach. Znalazłem tylko kilka propozycji na krzyż. Na miejscu okazało się, że niemal w każdym domu wynajmują. Google sprawdza się przy droższych noclegach, natomiast gdy szukasz czegoś tańszego, to już nie bardzo. Poza tym ja szukam zawsze trochę na „zadupiu” – wtedy jest najtrudniej…

      1. ~Aleksandra Bohojło / Esencja

        Ewentualnie znalezione zupełnie przypadkiem miejsca okazują się najlepsze. Kilka razy na takie trafiłam, ale wybierając się w podróż z malymi dziecmi nie masz aż tak wielkiej ochoty na przygody i eksperymentowanie.

        1. hegemon Autor wpisu

          Wynajmując na miejscu, nie kupujesz kota w worku. Jednak jechanie w ciemno, to opcja dla ludzi lubiących nutkę ryzyka i na pewno nie dla rodzin z z małymi dziećmi…

  6. ~Maks

    Miejsca noclegu przeważnie wybieram z polecenia znajomych lub krewnych. Na razie to się sprawdza i raczej się nie zawiodłem.
    Jeśli samemu czegoś szukam, to wyszukuję w necie, a później, tak samo jak Ty, dzwonię i rozmawiam, a nie piszę mejlowo. Dzięki rozmowom przez telefon uniknąłem kilku pobytów w dziwnych pensjonatach i niejasnych spraw związanych z płatnością za pobyt (niektórzy podawali inną cenę niż była na stronie internetowej).
    Co do mojego gustu, to oddzielny pokój z łazienką to podstawa. Ale nie muszą w nim być żadne luksusy. Telewizora mi nie trzeba, bo wolę chodzić i zwiedzać. Balkonu też nie, bo nie palę papierosów ani nie piję porannej kawy.

    Pozdrawiam:)

    1. hegemon Autor wpisu

      U mnie znajomi i krewni, jako polecacze się nie sprawdzają, mamy inne preferencje. Balkon jest fajny, jeżeli rano można posiedzieć z kawą, czy wieczorem po kolacji z czymś mocniejszym :-) Oczywiście balkon nie jest musowy. Zawsze się pytam o cenę, nawet jeżeli jest podana na stronie. Czasami jest taniej, czasami mam jakąś zniżkę.

  7. ~Agnieszka

    W schronisku młodzieżowym nigdy nie spałam (podobnie jak w zwykłym schronisku), ale czytając Twój tekst całkowicie się zgadzam! A jak mnie rozbawiła nazwa „Tchnienie lawendy”. Kto to wymyśla?
    Nie spotkałam się nigdy z dodatkowymi opłatami za zużycie energii. WTF? :O

    1. hegemon Autor wpisu

      W schronisku warto chociaż raz przenocować, tak aby zdobyć doświadczenie. Dla ludzi, którzy tak dużo jeżdżą, jak Wy, to może być nowy rodzaj przygody :-) Dodatkowe opłaty za zużytą energię? Bardzo często występują, gdy ktoś wynajmuje ci dom czy domek. Ostatnio kilka takich ofert znalazłem. Zapewne takie opłaty za energię wyniosą maksymalnie 20-30 zł. od całej grupy i można to wkalkulować w cenę wynajmu…

  8. ~Anna

    No, ja jednak wybieram nieco inne klimaty – to znaczy, agroturystyka jak najbardziej może być, ale własna łazienka jest absolutnie, bezwzględnie, bezwarunkowo konieczna. Telewizor całkowicie zbędny, nie korzystam, a już na urlopie to na pewno nie. Tyle, że ja właściwie rzadko spędzam w jednym miejscu więcej niż dwie noce – na urlop latem wybieram objazdówki – więc nie ma to aż takiego znaczenia. Schroniska młodzieżowe zaliczyłam w siermiężnym peerelu, typowe schroniska górskie w młodości, również namioty i inne,na przykład spanie na skromniutkich żaglówkach… teraz lubię wygodę, nie musi być luksus.
    A kiedy jadę na narty – siłą rzeczy kilka dni w jednym miejscu – to są dwie opcje. Pierwsza dotyczy wyjazdu tylko w dwójkę, z mężem. Wtedy włącza nam się luksus, fajny hotel z basenem i dobrą restauracją, obsługa ścieląca łózka i codzienna wymiana ręczników. Tak, wiem, to cholernie nieekologiczne, ale raz w roku, na kilka dni… dobrze się bawimy. Opcja druga dotyczy wyjazdu w większej grupie znajomych. Wtedy wybieramy zwykle tak zwane apartamenty, czyli kilkupokojowe mieszkania, zwykle maja dwie łazienki i doskonale wyposażone kuchnie, stosy puszystych ręczników i takie tam.
    Twoja wersja ze sprawdzaniem w sieci, telefonowaniem, i szukaniem klimatu jest mi bardzo bliska, bo to wszystko ma też znaczenie przy opcji hotel – bywają urokliwe, rodzinne, ciekawe, a można trafić na paskudny kombinat Ą i Ę. Ostatnio zrezygnowałam z fajnego, wydawałoby sie, wyjazdu – bo w opisach było info od uczestników wcześniejszych turnusów, że pokoje maleńkie, i hałas z ulicy. Na jedną noc byłoby mi to obojętne. Na cztery ( a taki był plan) – juz nie.

    1. hegemon Autor wpisu

      Raz na jakiś czas trzeba sobie pozwolić na luksus, jeżeli ten luksus sprawia przyjemność. Nie chodzi przecież o to, aby żyć siermiężnie. Ja nie przepadam za hotelami również na nartach, ale to mój taki własny imperatyw :-) Z Twoich opisów wnioskuję, że te narty to w Alpach, nie w Polsce, bo do polskich realiów jakoś mi nie pasuje :-) Noclegi za granicą rządzą się trochę innymi prawami, niż te w Polsce. Nawet w Czechach i na Słowacji. Tam jeszcze nigdy nie trafiłem na klitkę typu więzienna cela. Jeszcze inaczej jest we Francji, gdzie apartament, to największe zło, jakie znam. Straszliwie ciasny i mieszkasz w kilkupiętrowym, ohydnym, betonowym bloku, a obsługa z miejsca traktuje cię jak potencjalnego złodzieja. W Austrii świetne są rodzinne pensjonaty, ale wybieram te tańsze, w droższych i hotelach jest zbyt dużo Ą i Ę.
      Jednak wybieranie noclegu, to jest niezła praca logistyczna, wcale nie taka łatwa i nie taka oczywista…

      1. ~Anna

        No owszem,Alpy,i całkowicie zgadzam sie co do Francji, ale tam na szczeście mam świetną metę u kumpla. A tę logistykę, o której wspominasz, uprawiam właśnie tylko zimą, chociaż coraz częściej zrzucam to na barki pana, który od lat pracuje w branży turystycznej i po prostu ma więcej ciekawych ofert. Ja mu mówię, co bym chciała, i za dwa dni mam na poczcie kilkanaście propozycji… jemu sie opłaca, mnie też.
        Latem to już całkowicie na nim polegam, i póki co nieźle na tym wychodzę – ale to jest wyjątkowe biuro i wyjątkowy gość, w dodatku tak kombinuje, żeby klient zapłacił mniej, a nie więcej. Ale to już zupełnie inna bajka…
        I jestem za małymi, rodzinnymi, i nie najdroższymi pensjonatami w Austrii – byle nie za daleko od wyciągu:)

        1. hegemon Autor wpisu

          Chyba tylko mogę pozazdrościć tego pana od biura turystycznego. Dla mnie wyszukiwanie miejsc, to najcięższa praca, chociaż czasami muszę przyznać, że znajduję miejsca naprawdę magiczne, nie wiem, czy ktoś by mi takie znalazł. Ale to w Polsce lub w Czechach czy Słowacji, w Austrii chyba bym nie szukał na własną rękę.
          A małe pensjonaty w Austrii, to rzeczywiście najlepszy wybór na narty :-)

  9. ~Monia

    Też kiedyś miałam takie podejście do tematu. Że nie ważne gdzie, ale żeby był dach nad głową. Jednak po jednym z wyjazdów zmieniłam zdanie. Przyszło mi raz nocować w schronisku młodzieżowym, w którym warunki były dużo poniżej schroniska młodzieżowego. To nic, że w Warszawie, stolicy polski, gdzie wszystko powinno być schludnie i ładnie… Nie chodzi tu już nawet o ekskluzywność. W podróży to w ogóle nie ma dla mnie znaczenia, ale wymagam żeby było czysto, ciepło, w miarę cicho i spokojnie :) Niestety pod prysznicem mieszkały karaluchy, w pokojach nie było świeżej pościeli, nie wspominając już o mroźnych temperaturach… A że był październik, fajni by było wrócić ze zwiedzania do ciepłego mieszkania. To był jedyny taki przypadek, bo od tej pory przykładam większą uwagę do tego, gdzie będę spędzać noce :)

    1. hegemon Autor wpisu

      Trafiłaś na straszne warunki. Też bym nie chciał dzielić pokoju z karaluchem :( Do tej pory, nigdy nie spotkałem się z tak paskudnymi warunkami w Schronisku Młodzieżowym. Fakt, że na takie noclegi biorę własną pościel.
      Natomiast z zimnem już się zetknąłem, ale to zazwyczaj było w ośrodkach wypoczynkowych.
      Teraz wiem, że do |warszawy, do schronisk się nie jeździ…

  10. ~elżbieta

    Cenne rady dla turystów i wczasowiczów zawarłeś w swoim poście.
    Od lat wybieram prywatne kwatery. Ostatnie dwa wyjazdy w Tatry, spędziłam w Gliczarowie pod Zakopanem i na obrzeżach Zakopanego ( Na Ustupie) u samotnego gazdy. Do dzisiaj kontaktuję się z gaździną z Gliczarowa. Wspominam jej syna, synową i wnuki. Jedzenie było dostatnie, pyszne, a pokój piękny. Czysto i pachnąco. Podobnie Na Ustupie. Gazda wyjechał nawet po nas na przystanek autobusowy w deszczową noc, z troski o to byśmy nie błądzili.
    Myślę, że więcej jest chętnych wynająć kwatery niż tych którzy chcą w nich zamieszkać w czasie urlopu. Dlatego usługi muszą być na wysokim poziomie. Nie mam tu na myśli schronisk PTTK, bo tam faktycznie jest nieciekawie.
    Pozdrawiam serdecznie Hegemonie:)

    1. hegemon Autor wpisu

      Trafiłaś na świetnych gospodarzy. W Zakopanym jest duża konkurencja i to też pewnie wpływa na jakość usług. Zauważyłem taką prawidłowość – jeżeli w rejonie jest dużo gospodarstw agroturystycznych, to usługi są tańsze i na lepszym poziomie. Natomiast jeżeli na danym terenie są zaledwie dwa, to i ceny szybują w górę i z jakością może też być różnie…

  11. ~Babownia

    Ja lubię też mniejsze obiekty Dawid. W schroniskach nie bywam już teraz, choc dawniej mi się zdarzało :) ale chyba wiek zrobił swoje :) Lubię mieć swoją choćby najmniejszą łazienkę. Tak jak powiedziałeś liczy się klimat. Wiesz, że byłam w Oxfordzie. Niedawno podczas podobnego szkolenia wybrałam mieszkanie w campusie, bo chciałam być niezależna. Teraz jechałam z koleżankami i nalegały na pobyt przy rodzinie. Miałam obawy, a tymczasem okazało się, że dom miał „ten klimat”, a ludzie są cudowni :) A kiedyś spaliśmy w pięknym miejscu i gospodarstwie w Bieszczadach, lecz ludzie byli tak bardzo zimni … nieprzyjaźni i choć przyjechaliśmy z dzieckiem (grzeczne i spokojne), powiedzieli nam na wstępie, że nie lubią dzieci. Klimat to miejsce, ale i ludzie, prawda? A gdybym miała coś polecić? Jest takie miejsce w Chorwacji, do którego wróciłam drugi raz z radością i wciąż pamiętam smak rakiji, którą dostaliśmy od gospodarza :D Pozdrawiam ciepło!

    1. hegemon Autor wpisu

      Fajnie napisałaś o noclegach, jakie wybierasz. Aby pobyt był piękny potrzebne są dwie rzeczy – przyzwoite i ładne miejsce noclegowe oraz przyjaźnie nastawieni do ludzi gospodarze. Nie wiem, jaki cel mieli ci, którzy zwrócili wam uwagę, że nie lubią dzieci. nawet jeżeli nie lubią, to czy koniecznie muszą się tą myślą dzielić z klientem? Mówisz, że w Chorwacji masz piękne miejsce? Zapytam o nie, jeżeli będę wybierał się do Chorwacji.
      Czasami warto wyjść poza swoją strefę komfortu i dać się namówić koleżankom na inną opcję noclegu :-) W ten sposób można poznać cudownych ludzi. Oby tak zawsze :-)

  12. boja

    Kiedyś musiałem jechać na wesele i dwie noce (a właściwie dwa dni) spałem na prywatnej kwaterze. Gospodarz był fajny, bo miał 20-letnie swojskie wino… ambrozja! Innych szczegółów nie pamiętam, bo nie bardzo kontaktowałem wtedy… Działo się to w Guzowie.

    1. hegemon Autor wpisu

      Sądzę, że 20-letnie swojskie wino, które nie skwaśniało, może być argumentem, który niweluje wszystkie inne argumenty :-)

  13. ~parrafraza

    Mam niestety bardziej ograniczony wybór. Pierwszy priorytet to rachunek vat, który jest konieczny z powodów ekonomicznych (zakład pracy męża zwraca dużą część kosztów). Stąd najczęściej odrzucać musimy oferty agroturystyczne, choć zdarzył się taki pobyt i „załatwiona” przez gospodarza faktura. Drugi – bardzo ważny warunek to akceptacja zwierząt. Mamy psa i pies jeździ zawsze z nami jako członek rodziny. Też zawsze dzwonię właśnie ze względu na moją sunię. Nawet jeśli akceptacja zwierząt wypisana jest na stronie, to na miejscu różnie z tym bywa. Dzwonię zatem i „wyczuwam” atmosferę. Jeśli następują pytania typu „a duży to pies?”, „a szczeka bardzo” etc, lub wysłuchuję chłód w głosie gospodarza, gdy o psie wspomnę – odrzucam taką ofertę, bo co to za przyjemność użerać się potem o każde szczeknięcie. Doświadczenie nauczyło ;) Co do pozostałych wymagań krótko powiem – cicho, wśród zieleni i najlepiej jak najdalej od cywilizacji. Wielkość pokoju nie odgrywa dużej roli, choć oczywiście wolę większy metraż. Telewizora nie potrzebujemy – szczególnie jeśli pokój jest niewielki prosimy gospodarzy o wyniesienie go, Na wakacjach telewizji nie oglądamy i nasza córka od małego tak nauczona również. Widoki za oknem preferujemy piękne :)

    1. hegemon Autor wpisu

      Wiem, że zwierzętami jest niełatwo. Sam nie mam psa, ale moi znajomi jeżdżą z psami zawsze. I też szukają przyjaznych gospodarstw. Mówią, że pod tym względem w Polsce jest coraz lepiej. Należy się tylko z tego cieszyć. Sądzę, że większym problemem może być faktura VAT, nie mieszkałem u wielu VAT-owców. Chociaż coraz częściej spotykam się agroturystyką, która jest nastawiona na noclegi dla pracowników firm i oni muszą wystawiać faktury VAT.

  14. ~Ewa (Ind)

    Niestety ostatnio po Polsce podróżuję wyłącznie z Tobą. I pochwalam Twoje wybory. Ważny jest dla mnie widok z okna i odgłosy przyrody. Jeszcze zapach. Ale tego ani przez internet, ani przez telefon się nie sprawdzi.
    Wybierając nocleg korzystamy z ocen internautów (booking.com lub tripadvisor). Ale skoro Twoje noclegi trudno znaleźć w sieci to pewnie z ocenami jest podobnie. Zdaje się, że ktoś już we wcześniejszym komentarzu proponował Ci stworzenie bazy. Dobre miejsca warto promować.

    1. hegemon Autor wpisu

      Niestety, w przypadku agroturystyki nie sprawdzają się polecenia. Po pierwsze sama oferta internetowa jest dość ograniczona w stosunku do rzeczywistości. Oceny są mało wiarygodne. Często właściciele płacą za znalezienie się polecanym w przewodnikach, a potem na miejscu jest, co najwyżej przeciętność połączona z zadzieraniem nosa. Moja największa wpadka dotyczyła gospodarstwa, o którym telewizja nakręciła dwa filmy! Obejrzałem te filmy przed pobytem i po powrocie. Dopiero wtedy mogłem docenić skalę manipulacji.
      A bazę polecanych miejsc stworzę, już ją nawet przegadałem. I… nie będzie, to zbyt rozbudowana baza, zaledwie kilka miejsc…

  15. ~Daria

    Bardzo dobry tekst. Przed oczami stanęły mi te wszystkie miejsca w których nocowałam ;) Zazwyczaj, podobnie jak Ty szukam noclegu w agroturystykach, bo to są miejsca najbardziej klimatyczne, atrakcyjne, ciekawe. I wtedy mam największe obawy czy trafię na fajnych gospodarzy. W agroturystykach ciężko o brak interakcji (jak w hotelach, pensjonatach- wtedy się obsługi/gospodarzy czasem wcale nie spotyka). Nic mnie bardziej nie irytuje niż gospodarze, którzy nie lubią gości, a nie jest to wcale takie rzadkie.
    Druga sprawa- zrobiłam rachunek sumienia i muszę przyznać, że należę do osób w typie „nocleg to nocleg” ale tylko w przypadku gdy mój pobyt ogranicza się do weekendu. Na dłużej lubię mieć ładną przestrzeń wokół siebie. Bezwzględnie musi być czysto, przestronnie, bez niespodzianek typu grzyb i odpadające kafelki w łazience.
    Zawsze czytam opinie w Internecie, czasem coś poleca znajomi. Kilka noclegów naprawdę pozytywnie zapadło mi w pamięć i chętnie bym tam wróciła.
    Rozpisałam się, pozdrawiam!

    1. hegemon Autor wpisu

      Rozpisałaś się i to najbardziej lubię :-) Fajnie, jak komentarz jest rozmową.
      przed wyjazdem można sprawdzić, jaka jest agroturystyka pod względem technicznym, ale dowiedzieć się czegokolwiek o gospodarzach prawie nie można, albo jest to złudne. Ostatnio wynająłem kwaterę, gospodarz przez telefon był szalenie mało rozmowny, po prostu mruk. Bardzo obawiałem się, że pobyt tam będzie straszny i… miło się rozczarowałem. Gospodarz był sympatyczny, tylko małomówny, to też ma swoje zalety :-)
      Mnie też dziwi, dlaczego tak dużo właścicieli gospodarstw agroturystycznych nie lubi gości. W imię czego oni się tak męczą? A gdy się jeszcze trafi taki, co ma mentalność kaprala… Nie ma co narzekać, sporo jest takich, gdzie nocleg jest niezapomniany. W pozytywnym tego słowa znaczeniu :-)

  16. Teresa

    Nie mam doświadczeń wyjazdowych z różnych względów…….. i nie wiem, czy takowe będą, ale z wielkim zainteresowaniem poczytałam o Twoich radach, bo nigdy nic nie wiadomo….. . Ten wystrój pokoju też mnie się podoba i tak jak Ty Hegemonie w luksusie bym źle się czuła.
    Pozdrawiam. :) .

  17. ~Kasia | Ograniczam Się

    Ha! Uśmiałam się! Nie wiem, co mnie bardziej zniechęca: makabryła czy sucharki na wyposażeniu. Uch! Pamiętam, jak kiedyś w Kołobrzegu szukałam kwatery na ostatnią chwilę. Trafił się domek w postaci klocka z lat 80. z „2-pokojowym apartamentem z aneksem kuchennym”. Dość stwierdzić, że śniły nam się koszmary, a dziecko w ogóle nie mogło zasnąć. Demoniczne i brudne dekoracje ścienne powieszone chyba na zasadzie „bo szkoda wyrzucić” pamiętamy do dzisiaj.
    Masz pozytywne przykłady agroturystyki w Sudetach albo na Dolnym Śląsku?

    1. hegemon Autor wpisu

      Chyba sucharek gorszy, bo przy okazji emituje przykre zapachy. Makabryły mają całkiem przyzwoite pokoje, a na dwór można wychodzić z zamkniętymi oczyma :-).
      Mam trzy dość przyzwoite miejsca noclegowe z tego rejonu – z Jakuszyc, Rudaw Janowickich i okolicy Dusznik. Jeżeli chcesz, to poszukam namiarów i wyślę na maila?

        1. hegemon Autor wpisu

          Jak tylko znajdę Rudawy, to podrzucam.
          A z tymi żarówiastymi kolorami, cóż, jest tyle fatalnej architektury w naszej przestrzeni publicznej, tyle paskudnych reklam, że byłaby to praca na lata. Ale coś się zaczyna robić, można wprowadzić na jakimś obszarze, chyba się to nazywa park historyczny? I wtedy trzeba się trzymać jednolitej kolorystyki, reklamy nie ma lub jest bardzo ograniczona – tak zrobił kraków, tak robi Łódź w okolicach Piotrkowskiej i tak robi coraz więcej miast. Na szczęście :-)

  18. ~Marharetta

    miejsce noclegowe jest istotne, ale czy aż tak długo i szczegółowo go zawsze szukam? hm. chyba nie.
    lubię, kiedy jest atmosfera, ładne położenie, jakieś tam wygody.
    zazwyczaj chce mieć łazienkę w pokoju, ale zdarza się, ze jej nie ma. do przeżycia. jeśli nie korzystają z niej tłumy. telewizor- absolutnie zbędny. bez w-f też dam radę.
    jak jadę na jedną noc, to tak naprawdę wiele rzeczy nie ma dla mnie znaczenia. byle było czysto i przyjemnie. często wypady jednodniowe w szczytach sezonu narzucają mi ograniczony wybór. bo tak z dnia na dzień coś znaleźć, niekiedy jest problemem. ale zawsze daję radę i generalnie jestem zadowolona. nie trafiłam na mega koszmarne warunki nigdy.
    nie lubię bezosobowych wielkich motłochów. hoteli na milion osób.
    ps. nie słyszałeś o robakach w czereśniach??? to są larwy nasionnicy trześniówki. ale może nie będę więcej na ich temat pisała, co by nie odbierać apetytu :))

    1. hegemon Autor wpisu

      Nie mam żadnego doświadczenia w jednodniowych wyjazdach – albo jadę i tego samego dnia wracam, albo już jadę na kilka dni. Pewnie wtedy też bym brał co jest pod ręką i wygląda w miarę czysto. Natomiast, gdy jest to kilka dni, nocleg ma dla mnie znaczenie. Głównie chodzi o atmosferę, bo bez wi-fi i bez łazienki w pokoju daję radę.
      Nie wiem, co byś musiała napisać o czereśniach, aby mnie zniechęcić do tych owoców. To są moje ulubione, więc niełatwo coś takiego zmienić :-)

  19. ~Dreptak Zenon

    Zdarzyło mi się dwukrotnie takie miejsce wybierać, dla ponad dwudziestu osób i chyba się jakoś udało, stosując podobne kryteria? Łazienki i miejsca do spania to podstawa! W naszym przypadku ważna jest jeszcze kwestia kuchni, miejsca na ognisko i swobody urządzania głośnych, nocnych brewerii. A sama impreza była już i w schronisku młodzieżowym, i ośrodku harcerskim, i gospodarstwie agroturystycznym i gospodarstwie zupełnie nie turystycznym. Wi-fi raczej okazało się mało potrzebne, tv zupełnie zbyteczna, jedzenie robimy sami, grandzimy po nocach i bywamy nieznośnie głośni! Ciekawe, że pomimo tych naszych przywar, wszyscy gospodarze z chęcią by nas widzieli kolejny raz. Jakieś więc doświadczenie mamy, ale warto na to spojrzeć od strony zawodowca – przynajmniej kryteria usystematyzowane! :)

    1. hegemon Autor wpisu

      Dla mnie też kuchnia jest konieczna, jeżeli nie mam dostępu, to nie przyjadę. Wi-fi czasami się przydaje, ale nie jest warunkiem konieczny. Po nocach, to ja śpię, bez ośmiu godzin jestem następnego dnia nieżywy. Ale nie znaczy, że nie posiedzimy czasami długo w nocy, nie rozpalimy ogniska i nie pogramy na gitarze. Takie wyjazdy, to jest jedyny prawdziwy czas, aby pobyć ze znajomymi, tak naprawdę. Potem w mieście już nie ma takiego kontaktu…

  20. Marta

    Pierwsze zdanie Twojego wpisu….To mój poranek zeszłoniedzielny.
    Usiadłam z kubkiem wygrzebanym dopiero co z kolejnego kartonu, zaparzyłam sobie kawę (po którą jechałam 3 km do centrum na rowerze w deszczu, bo mój najbliższy sklep w niedzielę jest zamknięty) i rozkoszowałam się ciszą i spokojem. Co prawda piękne widoki mam od strony sypialni, ale fakt że usiadłam z kubkiem kawy na własnym balkonie we własnym gniazdku ;)
    Co do podróży. W tym roku pierwszy raz nigdzie nie byłam, ale gdy wyjeżdżam czy to w góry czy nad morze interesuje mnie jedno, by był dach nad głową, minimum zbędnych mebli choć ważna jest dla mnie łazienka. Może być mała, ale higiena jest dla mnie istotnym elementem. Ale żeby nie było, w zeszłym roku parę razy byłam nad morzem na campingu i zdziwiłam się, jak szybko się tam odnalazłam. Ludzie byli rewelacyjni, uczynni, łazienki w miarę ogarnięte i prowadziłam jogę na trawie ;) Tak naprawdę liczy się więc atmosfera, otoczenie i piękne widoki. PS. Jak zawsze cudowne masz zdjęcia ;)

    1. hegemon Autor wpisu

      Teraz mając własne mieszkanie, zdaje się, że pięknie położone, możesz pięknymi widokami rozkoszować się do woli. Ja niestety mam balkon wychodzący na ruchliwą ulicę i z niczym tam nie usiądę :( Ale swoje mieszkanie lubię i tak :-)
      Kempingi toleruję (za dużo tam ludzi), spanie pod namiotem uwielbiam, ale brudnych łazienek i śmierdzących domów nie bardzo jestem w stanie znieść. Na szczęście, prawie na takie kwatery nie trafiam
      Cieszę się, że podobają Ci się zdjęcia :-)

      1. Marta

        Piękne widoki mam gdy idę z dworca do domu, ranny wschód słońca, świeże powietrze i cisza, z okien mieszkanka z sypialni widzę pola i wszechobecną zieleń, z okna balkonowego może już mniej urodziwie ale siedzenie na nam z kubkiem ulubionej kawy w wolny poranek, bezcenne ;)
        Zachwycam się od dawna Twoimi historiami, podróżami i fotami ;)

        1. hegemon Autor wpisu

          Czyli ładnie mieszkasz i lubisz swoje mieszkanie, to jest najważniejsze :-)
          Dzięki za tyle miłych słów :-)

  21. ~Marta

    Tak.Zdecydowanie mieszkam ładnie ;) W pięknym otoczeniu, z przemiłymi ludźmi ;)Mogę zacząć kontynuować pisanie mojej książki, jak skończą się parapetówki;)

    1. hegemon Autor wpisu

      Rozumiem, że parapetówki w pełnym rozkwicie :-) Chyba jeszcze trochę czasu minie, zanim wrócisz do pisania :-) Ale jak masz tak dobre warunki, to książka i tak szybko powstanie, czego ci życzę :-)

      1. ~Marta

        Dziękuję ;)W głowie cięgle historia się rozgrywa, trzeba tylko przelać na papier ;)
        Parapetówy, tak zaczyna się na nie sezon ;) Jak ja to wytrzymam hahaha ;) I to spokojne zacisze ;)

        1. hegemon Autor wpisu

          Jest czas imprezowania i pisania. Nowe mieszkanie wymaga świętowania, każdy fakt odpowiednio uczczony nabiera dodatkowego znaczenia. A potem wracaj do pisania :-)

Możliwość komentowania jest wyłączona.