Porozmawiaj ze mną, proszę

Początkowo nie zwróciłem na niego uwagi. Siedział w kącie sklepu i jadł loda. Przyszedłem po pierogi, u pani Małgosi można kupić jedne z najlepszych w mieście.

-  Jakie dzisiaj pakujemy?

-  Z mięsem i oczywiście ruskie

Na słowo ruskie człowiek z kąta sklepu drgnął i podszedł bliżej.

-  Wy gawaritie pa ruski? – zapytał nieśmiałoflaga Bialorusi

Zajęty przeliczaniem pieniędzy, odburknąłem coś na odczepnego. Nie chciałem się przyznawać, że po rosyjsku wprawdzie mówię, lecz bardzo słabo. Jednak mężczyzna był natarczywy, wyraźnie starał się nawiązać dialog. Przeszkadzał, zadawał zbyt bezpośrednie pytania, wydawał się dziwny. Nie miałem ochoty na rozmowę, lecz gdy zapytał o tani nocleg, poświęciłem mu trochę więcej uwagi. Wyszliśmy przed sklep, wskazałem drogę. Myślałem, że teraz sobie pójdzie, lecz on przede wszystkim pragnął z kimś porozmawiać.

Czytaj dalej na nowej stronie bloga…

60 myśli nt. „Porozmawiaj ze mną, proszę

  1. Stokrotka

    Taka zwyczajna rozmowa, a raczej wysłuchanie drugiego człowieka, który z reguły jest bardzo samotny i stary jest dla niego bardzo ważna.
    A i nam robi się wtedy jakoś tak lżej na duszy.
    Też mi się zdarzały takie rozmowy i to całkiem niespodziewanie.
    Pozdrawiam

    1. hegemon Autor wpisu

      Dla starych ludzi ten kontakt jest bardzo ważny, ale dla ich rozmówców też, można się tyle ciekawych rzeczy dowiedzieć. Poznać całkiem inny świat.

  2. ~frytka

    znamiennym jest, że taką potrzebę odczuwają ludzie starsi, i to nie tylko ci samotni, bo kiedyś się rozmawiało, a teraz…. teraz więcej rozmawiamy w sieci, niż na żywo….

    1. hegemon Autor wpisu

      Kiedyś się wspólnie chyba więcej czasu spędzało ze sobą. Na rozmowie, wspólnym posiłku, wspólnym śpiewaniu…, gdzieś tę radość wspólnego bycia zatraciliśmy…

  3. ~jotka

    Rozmawiajmy lub choćby słuchajmy drugiego człowieka! Czemu nie zawsze tak robimy? Czasem może z obawy o obarczenie nas cudzymi problemami, z pośpiechu, ze zmęczenia po prostu…
    Podróże sprzyjają zbieraniu nowych opowieści, ale i poczekalnie wszelkie, czego czasem doświadczam…

    1. hegemon Autor wpisu

      Jotka, Ty jesteś świetnym przykładem człowieka, który umie słuchać, umie obserwować. Bardzo lubię czytać o Twoich obserwacjach i rozmowach na blogu. Zainspirowałaś mnie do tego wpisu :-) Mam wrażenie, że główną przeszkodą w słuchaniu jest pośpiech…

  4. ~zante

    A ja unikam takich spotkań. Z pobudek egoistycznych. Nie umiem sobie poradzić ze współczuciem i natychmiastowym główkowaniem jak pomóc, bo to kilka, kilkanaście minut rozmowy da tylko kilka, kilkanaście minut rozwiania samotności. Główkowanie nie ma żadnego sensu, bo jak moge pomóc samotnemu, obcemu człowiekowi, ale zgaga we mnie zostaje na długo. Więc w obronie samej siebie – uciekam. Wiem, jestem aspołeczna.

    1. hegemon Autor wpisu

      Tu nie chodzi o ocenianie kogokolwiek, więc absolutnie nie twierdzę, że jesteś aspołeczna. Taka rozmowa nie może być poświęcaniem się jednej strony, dla obu musi stanowić wartość. Jeżeli po takiej rozmowie byłabyś rozbita, to absolutnie nie ma sensu wdawać się w takie konwersacje. Nie może tak być, że jedna strona realizuje się w rozmowie, a druga męczy.

  5. ~Pojedyncza

    Nie mamy pojęcia jakie historie skrywają osoby mijane na ulicy… Starsi ludzie wiedzą, że nie zostało im już wiele czasu, by podzielić się swoimi przeżyciami, dlatego szukają słuchaczy nawet wśród obcych. W przeciwnym wypadku te barwne opowieści z przeszłości i ciekawe doświadczenia wielu lat odejdą bezpowrotnie wraz z nimi.

    1. hegemon Autor wpisu

      Tak samo my nie możemy porozmawiać z każdą starszą osobą. Nie każdy chce i lubi słuchać. Dla mnie obie te rozmowy były ważne i ciekawe. Nie sądzę bym był w stanie słuchać czegokolwiek bezsensownego. To były barwne opowieści i cieszę się, że ich wysłuchałem :-)

  6. Wachmistrz

    Z jednej strony z tego nawołania płynie głębokie człowieczeństwo i serdeczność do ludzi, z wtórej znów rację ma Zante, że dla człeka wrażliwego lżej się i opancerzyć może, dla dobra własnego. Przychodzi mi ostatniemi czasy z Panem Ojcem czasu nieskąpo wysiadywać (a częściej to i wystawać raczej) po poczekalniach u medyków, gdzie nie wiedzieć czemu, ludziska uparli się, że Cię muszą swoją historią uraczyć, najczęściej historią nieszczęścia i choroby, na którą nic nie poradzisz, nie dopomożesz, gorzej, bo i jeszcze wdawszy się w to niebacznie, czasem i swego nie dopilnujesz, a wlec się to za Tobą będzie dzień cały luboż i dłużej…
    Kłaniam nisko:)

    1. hegemon Autor wpisu

      Masz całkowitą rację Wachmistrzu, Zante zwróciła uwagę na ważny aspekt rozmowy – to powinna być rozmowa, która jest wartością dodaną dla mówiącego i słuchającego. Jeżeli ktoś próbuje przerzucić na mnie swoje nieszczęścia, choroby, swoje marudzenie i swój negatywny stosunek do świata, to ja też nie słucham. Natomiast obaj moi rozmówcy byli ludźmi optymistycznymi. Mimo niełatwej sytuacji materialnej czy zdrowotnej, cieszyli się z życia i opowiadali o rzeczach, które mnie zaciekawiły. Do nie dawna myślałem, że dlatego nie rozmawiamy, ponieważ nie mamy kiedy się zatrzymać, ale uświadomiłeś mi inną prawdę, że często nie rozmawiamy, gdyż inni chcą na nas przerzucić własne nieszczęście i frustrację

  7. Ultra

    Nie umiemy słuchać, nie chcemy rozmawiać. A przecież tym się różnimy od wszystkich ssaków. Jedyny wyjątek, kiedy nie słucham; bankowe pożyczki.

  8. ~Dara/Starsza

    To rób, rozmawiaj. To jest największa przygoda naszego życia – rozmowy z innymi ludźmi…

  9. ~Agnieszka

    Dobrze zrobiłeś, że porozmawiałeś z nimi. Dla nas to tylko chwila, a dla nich ważne przeżycie i na pewno ich dzień wtedy stał się lepszy. A nie mówił nic dlaczego nie odzywa się ze swoim synem?

    1. hegemon Autor wpisu

      O Synu mówił, że to taki człowiek, który wszystko od innych bierze, nie dając nic w zamian. Pewnie coś w tym było, bo staruszek nie wyglądał na człowieka mściwego, czy zaciętego, raczej bardzo otwartego do ludzi

  10. Marta

    Choć dużo piszę i przebywam w sieci, doceniam rozmowy z drugim człowiekiem realu . Zwłaszcza gdy poznajesz ciekawą historię i interesującego człowieka. Prawdziwej rozmowy nie zastąpi internet. A Ty poznałeś ciekawego staruszka, tak ja ja ostatnio pewną kobietę, 80-letnią staruszkę która zaraziła mnie śmiechem i jakże interesującym podejściem do życia ;) O mało co przegapiłabym swoją stację, ale tak ciekawie się jej słuchało ;) Uwielbiam takich ludzi.

    1. hegemon Autor wpisu

      Jeżeli tacy ludzie mają ciekawe historie do opowiedzenia, to taka rozmowa jest naprawdę niezapomnianym przeżyciem :-)

  11. ~Ewa (Ind)

    Czy nie po to się podróżuje, żeby spotykać ludzi? Czy to nie oni pozwalają naprawdę poznać miejsce, które odwiedzamy?

    1. hegemon Autor wpisu

      Masz rację. I widzę po Twoich podróżach, że jeździsz i starasz się poznawać ludzi. Ja także. Jednak wielu turystów wyjeżdża do All Inclusive i jaki oni mają kontakt z drugim człowiekiem? Żadnego…

  12. ~Babownia

    Dawid, bardzo cieszę się, że przeczytałam Twój wpis właśnie teraz, kiedy usiadłam pomyśleć, bo pół godziny temu powiedziałam komuś „to se ne wrati”. Dobrze mi się czytało w tym trochę nostalgicznym nastroju. W rozpędzonym życiu zapominamy, że każdy człowiek to inna historia. Mam koleżankę, która pracuje z bezdomnymi w innym kraju i kiedyś powiedziała mi ważne słowa: To może spotkać mnie, ciebie, tego nigdy nie wiemy, bo to czasem splot pewnych okoliczności … Długo nad tym wtedy myślałam. Spotkanie obcego człowieka na naszej drodze może być przełomem, może pokazać nam inną perspektywę. Musimy jednak dać mu czas prawda? Poznać jego historię, lub choćby jej kawałeczek. Pozdrawiam cieplutko!

    1. hegemon Autor wpisu

      Na pewno trzeba być otwartym na słuchanie. I masz rację, każdy człowiek może być przełomem, każde spotkanie z obcym człowiekiem. A sytuacja bezdomności może każdego spotkać, mnie też, chociaż ciężko sobie taką chwilę wyobrazić…

  13. ~Anna

    Po prostu piękne. Paręnaście minut, uśmiech, odrobina zainteresowania… tak dawno nie mówiłam po rosyjsku, że nie wiem, czy udałoby mi się z kimś sensownie porozmawiać.

    1. hegemon Autor wpisu

      Z rosyjskim można się przełamać i coś wydukać, ja tak robiłem, a on dużo rozumiał po polsku, więc się dogadaliśmy :-)

    1. hegemon Autor wpisu

      Jeżeli listonosz dotrze. U mnie listonosz nie zrobi ani kroku więcej niż poziom skrzynki…

      1. ~Jaga

        Pamiętam listonosza który przychodził do mojej babci :) Babcia już prawie nie chodziła więc wydawała mu polecenia – musiał zrobić sobie kawę , wziąć ciastko do kawy i powiedzieć pół godziny, nie miał lekko. Ale do dziś chłopina z sentymentem wspomina staruszkę a nieraz zaglądnie do mojej mamy :) Bo ja mam różne doświadczenia z doręczycielami :)

        1. hegemon Autor wpisu

          To trochę, jak z tej piosenki grupy Pod Budą „Ciotka Matylda” – czeka wciąż na listonosza, który rentę nosi i do łask się wkradł

  14. ~http://bezbrzeznemysli.blogspot.com/

    Przeczytałam jak zawsze z ciekawością Twój Hegemonie post, ale byłam także ciekawa co na ten temat piszą Twoi znajomi.
    Prawie we wszystkich wpisach przewija się słowo „stary”. A kiedy można nazwać człowieka starym, czy to ma być wiek metrykalny, czy twarz poorana zmarszczkami, czy emerytura? Nie chcę nikogo obrażać, ale starość to pojęcie względne, a z biegiem lat granica starości przesuwa się. Wiem co mówię, bo mój PESEL jest z połowy ubiegłego wieku. Młodzi ludzie żyją energią, pasją, marzeniami, planami, wychowaniem dzieci a ludzie których wiek z całym bagażem przygniata do ziemi często żyją wspomnieniami, doświadczeniem „zdobytymi chorobami”, troskami ale również radościami i ciekawymi spostrzeżeniami. Tylko z kim tym wszystkim się podzielić?
    Teraz młodzi aby poszukać jakiejś informacji „Googlują”, kiedyś szło się po poradę do babci, cioci, kuzynki. Wspólne gotowanie, rozmowy można chyba teraz oglądać w reklamach telewizyjnych? Oczywiście nie chce tego uogólniać. Gdzie leży wina obopólnego milczenie , chyba jak zwykle pośrodku. Młode pokolenie, a także te tzw średnie powinno wykrzesać z siebie więcej empatii, a starsze roczniki okazać więcej zrozumienia dla zmieniającego się świata i ludzkich postaw. Jedni i drudzy nie powinny przynudzać i powtarzać , a teraz to tak i tak się robi lub, kiedyś to była młodzież lepsza, lepiej wychowana.
    Wracając do Twoich przypadkowych rozmów, to jak sam Hegemonie zauważyłeś, takie spotkanie zaowocowało refleksjami i sprawiło, że na chwile się zatrzymałeś. Ja, należę chyba do wymierającego gatunku, bo niezwykle lubię słuchać ludzi i niekoniecznie muszę wyjeżdżać na kraj świata. Co dziwne, lubię słuchać ludzi, którzy są poza nawiasem tętniącego życia społecznego. Dziwnym trafem często mam za przewodników lokalnych „filozofów”, ludzi z marginesu społecznego. Gdy wsłuchuję się w ich historię, to moje wyobrażenie o życiu nabiera rumieńców i przewartościowania. Nawet opowieści o chorobach mnie już nie irytują, bo przecież od ludzkich opowieści nie zachoruję, a ktoś kto się wyżali pozbędzie się ciężaru samotnego zmagania się z cierpieniem. Obecnie chyba wszystko można kupić , nie można kupić tylko ludzkiego zainteresowania, chwili refleksji, spontanicznego uśmiechu. Z każdym rokiem, który odczuwam na plecach wiem co to znaczy. Czasami warto takie rozmowy samemu zainicjować. Ot, tak jak ja np. to robię, gdy widzę kogoś kto karmi ptaki w parku, a nie jest już dzieckiem, zawsze pytam się co dzisiaj pan/pani serwuje skrzydlatym przyjaciołom na obiad. Od takiego prostego pytania czasami późniejsza rozmowa przeradza się w ciekawe dyskusje o życiu i otaczającym świecie. Tak na zakończenie, rozmawiajmy ze sobą niezależnie od wieku i statusu społecznego, warto przełamywać w sobie barierę obojętności, pośpiechu i odstawić nowinki techniczne (internet, telefony) na rzecz najzwyklejszej ludzkiej rozmowy. To tak niewiele, a jednak tak wiele.

    1. hegemon Autor wpisu

      Starość, to stan bardzo względny. Amerykanie uznają za granicę starości 80 lat lub niedołężność (psychiczną lub fizyczną). Tylko taki 90-latek czasami niejednego młodego może zakasować.
      Ja z rozmowami mam problem, bo jestem człowiekiem w jakimś stopniu nieśmiałym i introwertykiem. Lecz mam to szczęście, że chyba ludzie żywią do mnie zaufanie i bardzo często sami do mnie podchodzą. Dzięki temu przełamują tę barierę, którą mi bardzo trudno samemu przełamać. Zazdroszczę Ci tej umiejętności zaczynania rozmowy :-)

  15. ~Tu Od Teraz

    Zazwyczaj Twoje posty wywołują na mojej twarzy uśmiech a tym razem wzruszyłam się tą prostotą życia, którą opisałeś. A Radomka to moje rodzinne okolice. Tam kawa zawsze smakuje dobrze :)

    1. hegemon Autor wpisu

      O, nie wiedziałem, że Radomka to Twoje rodzinne okolice. Nie wiem, jak je wspominasz, ale mnie się tam bardzo spodobało i chcę teraz wrócić na rowerze w okolice Radomki i Puszczy Kozienickiej. Wstyd, ale do tej pory tego regionu Polski nie znałem…

      1. ~Tu Od Teraz

        Jeśli mogę polecę Ci „Królewskie Źródła” w samym sercu Puszczy Kozienickiej. Moim zdaniem warto. Jak będziesz daj znać, może akurat będę w odwiedzinach w tamtych stronach:)

        1. hegemon Autor wpisu

          Dam znać :-) Muszę jeszcze na mapie odszukać Królewskie Źródła i zaplanować ten wyjazd na sensowny termin :-)

  16. Lena Sadowska

    Witam.

    Już kiedyś pisałam, że należę do tych szczęśliwców, którzy zawsze i wszędzie zostaną wypatrzeni jako potencjalni rozmówcy. Nie złoszczę się wtedy, nie uciekam. Mówię sobie – taka karma i słucham. Ludzie mnie fascynują i nie sprawia mi to absolutnie żadnej przykrości, ale nie widzę nic złego w tym, że ktoś nie ma ochoty, nastroju czy nawet – cierpliwości do wysłuchiwania cudzych zwierzeń…
    Jesteśmy różni i w tym nasz urok :)
    Pewnie, że rozmowa jest ważna. I to w każdym wieku. Prawdą jest też, że więzi werbalne zanikają, ponieważ wygrywa technika – wygodny fotel, kawusia, papućki i… ekran :)

    Pozdrawiam :)

    1. hegemon Autor wpisu

      Widzę, że mamy podobnie. Mnie też w tłumie zawsze jakaś chętna do rozmowy osoba wypatrzy i też słucham uważnie :-)

  17. ~pani L.

    Często spotykam starszych ludzi złaknionych rozmowy z kimkolwiek. To strasznie smutne, kiedy dzieci porozchodzą się po świecie a partnera już nie ma. Myślę wtedy sobie, że za nic nie chciałabym być na ich miejscu, i daję wciągnąć się w te rozmowy przypominające monologi. Jakbym chciała zaczarować przyszłość. Ech, powiało melancholią. Pozdrawiam więc melancholijnie.

    1. hegemon Autor wpisu

      Nie mieć z kim porozmawiać, to rzeczywiście jest strasznie smutne. Nawet dla takiego introwertyka, jak ja, który często lubi być sam.

  18. ~Monia

    Czasami warto zwrócić uwagę na coś/kogoś mało istotnego, tym bardziej jeśli chodzi o człowieka :) Myślę, że w relacjach międzyludzkich najtrudniej jest zrobić pierwszy krok, przełamać się. Później idzie z górki i okazuje się, że można poznać kogoś wartościowego, pomóc komuś, albo nawet uratować życie :) Takie niepozorne historie o kupowaniu pierogów są najlepsze :)

    1. hegemon Autor wpisu

      Stopniowo uczę się otwierania na obcego człowieka i coraz częściej spotykam na swojej drodze ciekawych ludzi. W sklepie z pierogami można usłyszeć ciekawe historie…, to byłby dobry tytuł książki „Opowieści ze sklepu z pierogami” :-)

  19. ~Martyna

    Ale mi się marzy taki spływ kajakiem…

    Radomka przepływa przez moje miasto… Jeżeli mówimy o tej samej rzece, to nie przypuszczałabym, że da się nią „podróżować” kajakiem. Taka sobie rzeczka, smrodliwa dosyć, chyba, że w innej części wygląda zupełnie inaczej.

    Kurczę, 90 lat robi wrażenie. Takim ludziom chyba naprawdę niewiele do szczęścia potrzeba.

    Ciepełka
    Martyna

    1. hegemon Autor wpisu

      Rzeczywiści w Polsce są dwie Radomki. Jedna, to całkiem przyjemna rzeczka płynie przez Jedlińsk i wpada do Wisły koło Ryczywołu. Druga, to mała struga, płynie przez Radomsko i wpada do Warty. Nie wiem, która jest Twoja :-)
      90 – lat, gdy zdrowie dopisuje, to jest ok., ale kiedy ze zdrowiem jest kiepsko, nie bardzo jest z kim porozmawiać, to wtedy może być dośc smutno …

  20. ~Maria

    Rozmawiajmy, słuchajmy ludzi, uśmiechajmy się do nich. To tak nie wiele, a tak wiele, co możemy im dać. Pozdrawiam, Maria

  21. ~ariadna

    Żebyś wiedział, Hegemonie. Ludzie, przede wszystkim ci starsi, są spragnieni rozmowy. Czasem spotykam się z takimi ludźmi w swej pracy. Cóż….praca, to praca, więc rozmowy nie są mile widziane. Jednak zauważam, że ludzie chętnie mówią o sobie i swoich problemach.
    Miłego wieczoru :)

    1. hegemon Autor wpisu

      Wiem, że samotność bardziej dotyka ludzi starszych i staram się rozmawiać, kiedy mogę. Przecież sam takim człowiekiem kiedyś będę…

  22. ~marharetta

    oczywiście, ze czasem bardzo niewiele potrzeba, aby uszczęśliwić drugą osobę.
    ja nie potrafię tak podejść do obcych ludzi i zacząć o sobie opowiadać. ale zauważyłam, ze ludzie lubią mi mówić różne historie. wtedy słucham. bo i ja przecież chciałbym być wysłuchana.
    nie wiadomo co będzie kiedyś. może i ja zacznę chcieć, a raczej potrzebować rozmowy z innym, niekoniecznie znajomym człowiekiem, bo z bliskimi będzie mi ona dana za rzadko.
    ps. pewnie, ze da się zrobić zupę ze szpinaku :) lubię szpinak. więc dla mnie taka zupa to pychota :) tak samo, jak pierogi, naleśniki czy makaron ze szpinakiem :)

    1. hegemon Autor wpisu

      W pewnym wieku, można nie mieć już bliskich przy sobie, pozostaje tylko obcy człowiek. Ja też nie potrafię zacząć rozmowy sam z siebie i opowiadać o sobie, ale często nieznajomi wybierają sobie mnie, jako słuchacza. Widocznie wyczuwają, że umiem słuchać.
      Co do szpinaku, to jestem go w stanie tolerować w pierogach, ale nie wiem, czy zupę bym przełknął, zbyt kojarzy mi się z koszmarnym szpinakiem z dzieciństwa…
      Zapraszam na nową stronę, gdzie przenoszę bloga: http://www.swiathegemona.pl/

Możliwość komentowania jest wyłączona.