Archiwa kategorii: Podróże

Van Turcja. Erasmus z nutą szaleństwa

Lotnisko nie wyglądało imponująco. Rozmiarami mogło co najwyżej konkurować z dworcem kolejowym w Koluszkach. Tylko otoczenie miało ładniejsze – wysokie szczyty gór pokryte śniegiem. Wszystko wskazywało, że znaleźliśmy się gdzieś na krańcu cywilizacji.

Przed budynkiem lotniska miał ktoś czekać, jednak nikogo tam nie było. Telefon do organizatora nie rozwiązał problemu. Mieliśmy szukać „purple bus”, tylko jak okiem sięgnąć, żaden pojazd w najmniejszym stopniu nie przypominał autobusu, nie wspominając o kolorze purpurowym.

– Słuchaj, przecież to jest mężczyzna, więc ten autobus wcale nie musi być purpurowy, może nawet nie mieć nic wspólnego z purpurą

Van Turcja

Czytaj dalej na nowym blogu…

„Miejsca nieuczesane” cz 1. Pomorze i Kujawy poza utartymi szlakami

Jak wyglądają „miejsca nieuczesane”? Ciekawie, chociaż daleko im do ideału. Na całe szczęście. Położone gdzieś na uboczu, na zapleczu, poza utartymi szlakami, mogą pochwalić się nieszablonową urodą. W miejscach nieuczesanych turystyka jeszcze nie stała się przemysłem, a przybysz czuje się bardziej odkrywcą, niż konsumentem.

Żuławy

czytaj dalej na nowej stronie bloga…

Nowe Miasto nad Metuji – śladami oryginalnego architekta

Większość Polaków wypoczynek w Kotlinie Kłodzkiej zazwyczaj łączy z krótkim wypadem do Czech, do skalnego miasta w Adrszpachu. Jest to najpopularniejsza atrakcja naszych południowych sąsiadów, zaraz po Pradze. Ale ile razy można jeździć do Adrszpachu? Wiem, wielokrotnie, lecz od czasu do czasu warto obrać inny kierunek, by zobaczyć jedno z tych zadbanych czeskich miast, jakim jest…

Metuja

Alegoria rzeki Metuji

Czytaj dalej na nowym blogu…

Wycieczki po Polsce. 10 najpiękniejszych regionów według Hegemona

Podróże zazwyczaj kojarzą się z egzotycznymi wyprawami, najlepiej na inny kontynent, super, gdy jest to Daleki Wschód lub Ameryka Południowa. Co prawda zdarzało mi się bywać poza Europą, zaliczyłem też kilka wyjazdów do tak prestiżowych miejsc, jakimi niewątpliwie są Londyn czy Paryż, lecz tak naprawdę głównie jeżdżę po Polsce i państwach ościennych. W tym regionie czuję się najszczęśliwszy. Czy w takim razie mam prawo nazywać sam siebie podróżnikiem? Może lepiej pasuje określenie turysta lub… szwędacz?

ZakliczynCzytaj dalej na nowej stronie bloga…

Ludzie spotkani nad Prosną

Przyszli większą grupą, było ich chyba z dziesięciu. Zaniepokoiłem się. Doświadczenie, które nabyłem po latach pływania na kajaku, ostrzegało, że pojawienie się „chłopców ze wsi”, zawsze zwiastuje kłopoty. Musieli wyczuć moje obawy, bo któryś z nich zawołał:

– Niech się pan nami nie przejmuje, my przyszliśmy tutaj wyłącznie w celach zdrowotnych!

Prosna_splyw_003

 

Czytaj dalej na nowym blogu…

Południowe Morawy cz.2 – Znojmo, Podyji, Lednice

Rozstaje dróg i kolejne niezbyt precyzyjne oznakowanie. Rozkładam mapę, a Królis spogląda w ekran smartfona. Nie możemy dojść do porozumienia. Naszej dyskusji przez chwilę przysłuchuje się starszy mężczyzna. Wreszcie z dobrotliwym uśmiecha postanawia pomóc zakończyć ten jałowy spór. Cierpliwie tłumaczy, jak mamy jechać, aby przekroczyć rzekę. Każdą kwestię powtarza dwukrotnie. Niestety, mówi w języku czeskim. Wreszcie wzdycha i kończy słowami:

– Ja się tyle nagadałem, a wy pewnie nic nie zrozumieliście?

Zapewniamy, że zrozumieliśmy, życzymy miłego dnia i raźnie naciskamy na pedały. Na najbliższym rozjeździe gubimy drogę. Chyba jednak nie zrozumieliśmy…Most na Dyji

Czytaj dalej na nowym blogu…

Winne szlaki rowerowe – Mikulov i Palava. Morawy Południowe cz.1

Przeglądając mapy i przewodniki w księgarniach można dojść do wniosku, że w Czechach znajduje się jedynie Praga. Jeżeli dobrze pogrzebać na półkach lub w internecie, to znajdziemy garść informacji dotyczących przygranicznych pasm górskich – Karkonoszy,Gór Izerskich czy Jeseników oraz skalnego miasta w Adrszpachu. Poza tym jedna, wielka biała plama.

Morawy winnice rowery

Nie pierwszy raz ogarnia mnie zdziwienie, jak mało interesujemy się krajem naszych sąsiadów, chociaż Czesi są nacją, którą najbardziej lubimy. Planując wycieczkę do Czech, za każdym razem czuję się niczym odkrywca, który wyrusza by poznać mało spenetrowane ziemie. Tak było, gdy poznawałem znakomite czeskie ośrodki narciarskie, odkrywałem uroki Czeskiej Szwajcarii, czy teraz, planując rowerową eskapadę wśród morawskich winnic…

Czytaj dalej na nowym blogu…

Wieluń i okolice, czyli w poszukiwaniu Polski drewnianej

Wokół Łodzi, co ci szkodzi, odcinek 5/24

Właściwie całe życie jestem związany z ziemią wieluńską. Zaczęło się, gdy nie miałem jeszcze roku. Rodzice szukali miejsca na wakacje i mamę urzekł dom stojący tuż pod lasem nad Wartą. Mimo, że nie było żadnych wygód, nawet prądu, rodzice bez wahania wynajęli od gospodarzy izbę, w której mama spędziła trzy miesiące sama z małym, w dodatku bardzo płaczliwym dzieckiem. O ojca w tym samym czasie upomniało się Ludowe Wojsko Polskie i wysłało w okolice Jeleniej Góry. Do mamy przyjechał tylko raz, na ówczesne święto 22 lipca, gdy pluton taty przekonał majora do udzielenia podkomendnym urlopu (przekonanie polegało na zakupieniu obywatelowi majorowi stosownego dywanu).

gont dach

Czytaj dalej na nowej stronie bloga…

Żubr, Jeleń i Konewka – czyli wizyta w Spalskim Parku Krajobrazowym

Wokół Łodzi, co ci szkodzi! Odcinek 4/24

Przewędrował kawał świata. Początkowo stał w Białowieży. W czasie pierwszej wojny wyjechał do Moskwy, skąd udał się do Warszawy. Na koniec prezydent Mościcki przytargał go do Spały. Gdy przyszedłem, stał cichy i samotny, więc zrobiłem mu jedno zdjęcie i zanim przymierzyłem się do drugiego, nie wiadomo skąd pojawiła się grupa dzieci. Za nimi przyczłapali dorośli i się zaczęło oblężenie posągu żubra. Najpierw zdjęcie Bartusia z ciocią, potem Julci z babcią, dzieci na żubrze i pod żubrem, w każdej możliwej konfiguracji. Oczywiście każdy, dziecko i dorosły, musiał ciągnąć żubra za wydatne przyrodzenie. Śmiechu i radości przytem było co niemiara. Myślałem, że nigdy nie skończą. Wybawienie przyszło wraz z porą obiadową.

Żubr

Czytaj dalej na nowym blogu…

Tomaszów Mazowiecki – wpadnij na więcej, niż jeden dzień…

Wokół Łodzi, co ci szkodzi! Odcinek 3/24

Podobno są cudem natury, zachwycał się nimi sam car Mikołaj II. Nie wiem, czy jest to najlepsza rekomendacja, pamiętając, że akurat ten władca Rosji, nie należał do ludzi najbardziej rozgarniętych. Pierwszy raz przywieźli mnie w to miejsce, gdy byłem jeszcze uczniem podstawówki. Kazali podziwiać. Nie bardzo wiedziałem co. Ten brak poczucia entuzjazmu przez lata kojarzył mi się z kolejnymi wizytami w Niebieskich Źródłach, największej atrakcji Tomaszowa Mazowieckiego.

Niebieskie Źródła

 

Czytaj dalej na nowym blogu…