Archiwa kategorii: Podróże

Jak zorganizować wyjazd znajomym i nie zwariować?

Na tę górską wędrówkę szykowałem się od dawna. Niestety, im bliżej terminu wyjazdu, tym mniej było chętnych. Aż wreszcie zostałem sam. Przez dobry tydzień chodziłem wściekły i obrażony na cały świat, a w szczególności na kolegów, którzy nie pierwszy raz wystawili mnie do wiatru. Gdy w końcu ochłonąłem, doznałem olśnienia. Zrozumiałem, że jeżeli chcę podróżować, to muszę sam zorganizować wyjazd. Nie miałem żadnego doświadczenia w organizacji czegokolwiek, byłem szalenie nieśmiały i dopiero co wkraczałem w dorosłe życie studenta, ale postanowienia dotrzymałem do dzisiaj.zorganizowac wyjazd

Czytaj dalej na nowym blogu…

Pojezierze Brodnickie – najlepszy region na letni wypad rowerowy

Gdybym miał polecić najlepszy polski region na letni wypad rowerowy, to bez wahania wskazałbym Pojezierze Brodnickie. Pagórkowate ukształtowanie terenu zadowoli tych, którzy lubią się zmęczyć, a jednocześnie różnica wzniesień nie jest aż tak duża, aby zniechęcić debiutantów. Jeżeli wszystkie podjazdy pokonała dziewczyna ciągnąca za rowerem ciężką przyczepkę z małym dzieckiem, to i człowiek o słabszej kondycji sobie poradzi.

Pojezierze brodnickie

Krajobraz Pojezierza Brodnickiego

Czytaj dalej na nowym blogu…

Agroturystyka czy schronisko młodzieżowe? W poszukiwaniu noclegu, który nie zmarnuje urlopu

Wstaję o poranku. Wymykam się cichutko do kuchni uważając, by nie pobudzić pozostałych. Parzę kawę i z gorącym kubkiem w ręku wychodzę na werandę. Siadam na ławce i po prostu gapię się przed siebie. Zapach kawy, piękne widoki oraz słoneczny poranek, zwiastują nadejście dobrego dnia. Cieszę się, że znalazłem tak piękną kwaterę na spędzenie urlopu. Zupełnie nie pojmuję dewizy turystów, którzy twierdzą, że:

-          Nocleg, to nocleg. Byleby był dach nad głową i gdzie się umyć. Reszta jest nieważna, i tak cały dzień spędzamy na wycieczkach.

Też całe dnie spędzam na wycieczkach, lecz wybór przyzwoitego miejsca do spania jest dla mnie nie mniej ważny, niż piękne okoliczności przyrody. Dlatego przed wyjazdem tak dużą wagę przykładam do wyboru odpowiedniej kwatery.promienie slonca

Czytaj dalej na nowym blogu…

Ziemia sanocka. Prawem i lewem

Obudziło mnie słońce. Zapowiadał się pogodny dzień. Miła odmiana po wczorajszych mżawkach, ulewach, siąpieniu oraz wszystkich innych odmianach deszczu. Otworzyłem okno na oścież, odetchnąłem świeżym powietrzem i wsłuchałem się w ciszę. Nic, żadnych odgłosów, nawet z oddali. Dawno już nie mieszkałem na takim odludziu.ziemia sanocka Ulucz Czytaj dalej

Dzikie Bieszczady – prawda, czy mit

Nasz pobyt w Bieszczadach zaczął się od wilczej historii. Jej opis znalazłem w teczce z materiałami przygotowanymi przez gospodarza dla każdego z gości. Wśród garści folderów, z których można było wyczytać, gdzie najlepiej zjeść i z jakich dodatkowych atrakcji wypadałoby skorzystać, znalazła się też opowieść o wilkach, opisana na łamach lokalnej prasy. Kilka lat temu w okolicach Wetliny pojawiła się wataha, która zimą żywiła się… psami. We wsiach ginęło po 30-40 psów w sezonie. Wilki porywały je bezpośrednio z podwórzy, przystanków autobusowych, sprzed barów i sklepów. Ataki zdarzały się zarówno w nocy, jak i za dnia. Ludzie bali się swoje psiaki wypuścić na dwór nawet na sikanie, bo wilk mógł czaić się za rogiem domu. Wyobraźcie sobie rozpacz właścicieli psów! Nasz gospodarz był w gronie tych, któremu wilki zagryzły czworonożnego przyjaciela.

Żmije i kleszcze

Nie tylko wilki stanowią zagrożenie w Bieszczadach :-)

Czytaj dalej na nowym blogu…

 

Piach, foch i romantyczny dendrolog. Rowerowe Podlasie część 2

Krzyś Maruda w skupieniu wertował przewodnik.

- Ale bajer! – zakrzyknął znienacka – trzystuletnie sosny!! Koniecznie muszę je zobaczyć!

- Coś ty taki – dendrolog! – skrzywiła się Mała Asia.

- Zakochane drzewa? Niesamowite! – zachwycał się Krzyś

- Na dodatek romantyczny dendrolog!

Nie wiedzieć czemu w tym momencie Krzyś obraził się na całą grupę. Stwierdził, że się z niego wyśmiewamy i on w takim razie pojedzie sam oglądać 300 letnie sosny oraz zakochane drzewa. I pojechał. Nikogo nie zdziwił, przecież ten wyjazd był pełen obrażania, marudzenia i strzelania focha.

Podlasie

Na piachy Podlasia ten pojazd chyba by się lepiej sprawdził…

Czytaj dalej

Trudności lepiej wspominamy. Rowerowe Podlasie cz.1

- Wiesz, który rajd rowerowy najlepiej wspominam? – zapytała moja koleżanka Ewcia

- Nie mam pojęcia?

- Ten na Podlasiu.

Zdziwiłem się, gdy po raz pierwszy usłyszałem jej słowa, potem przywykłem. Na żadnym innym wyjeździe nie zostałem przez uczestników obdarzony taką porcją łez, focha, pretensji i obrażania się, jak 14 lat temu na Podlasiu. Nie po raz pierwszy się przekonałem, że to co trudne i wymagające, jest znacznie lepiej wspominane, niż wydarzenia lekkie, łatwe i przyjemne.Podlasie rowery

Od lat organizuję wyjazdy rowerowe dla znajomych. Jeździmy niedużą grupą, najwyżej dziesięcioosobową. Każda wyprawa jest inna, czasami dopisują dobre humory i dobre drogi, a niekiedy jest jak… na Podlasiu. Czytaj dalej

Dzikie życie – obiad upieczony w dole ziemnym

Rano wyruszam na poszukiwanie kamieni. Powinny być płaskie. Zadanie niby proste, gdyż tutejsze pola obfitują w kamienie. Świeżo zaorane wyglądają jakby ktoś posadził kamienie, a nie rośliny, aż dziw bierze, że cokolwiek na takiej glebie jeszcze rośnie. Jednak większość, to wapienie, zbyt kruche, aby długo utrzymywały ciepło. Szukam piaskowców. W jakim celu? Aby wieść dzikie życie!

na polach rosną kamienie

Na Wsi ziemia wydaje się rodzić wyłącznie kamienie…

Czytaj dalej

Izrael poza szlakiem. Pustynie i Morze Martwe

Wielbłąd to dziwne zwierzę. Musi się położyć, aby można było na niego wsiąść. Gdy wstaje, podnosi najpierw zad i w tym momencie łatwo ześlizgnąć się przez głowę. Wielbłądy bywają kapryśne, jak coś im nie pasuje, to plują, a czasami potrafią też boleśnie ugryźć. Specyficzny chód sprawia, że człowiekiem buja, jak na okręcie. Osoby wrażliwe mogą zareagować wcale niepożądanymi sensacjami żołądkowymi. O wszystkich niedogodnościach wiedziałem wcześniej, lecz jazda na wielbłądzie, była jednym z trzech marzeń, jakie zamierzałem spełnić podczas pobytu w Izraelu. Pozostałe dwa, to wycieczka na pustynię i kąpiel w Morzu Martwym.Izrael, Negew, WielbłądyCzytaj dalej na nowym blogu…

Palant, to gra czy obraza?

Wokół Łodzi, co ci szkodzi! Odcinek 2/24

Gra, „…która nie miała żadnych zakładów, ani stawek, tylko same słowne chluby z wygranej albo śmiechy z przegranej. Takowa gra zwała się palant…” To cytat z mojego ulubionego „Opisu obyczajów” Jędrzeja Kitowicza.Palant Besiekiery

Jakie reguły obowiązują podczas gry w palanta? Dlaczego w dzisiejszych czasach słowo palant uznawane jest za obelgę? Czy ktoś jeszcze gdzieś gra w palanta? Postanowiłem poszukać odpowiedzi Czytaj dalej