Archiwa tagu: narty

Przekroczenie granicy nie zawsze jest proste – narty na Chopoku cz. 1

Pamiętasz jeszcze te czasy, gdy przekroczenie granicy nie było tak proste, jak teraz? Aby znaleźć się po drugiej stronie szlabanu trzeba było okazać stosowne dokumenty i przejść odprawę celną? Czasy, gdy Polska była poza układem z Schengen wydają się być zamierzchłą przeszłością, a nie minęło nawet 10 lat! Człowiek błyskawicznie przyzwyczaja się do dobrego…

Chopok

Czytaj dalej na nowym blogu…

To jest odlotowe! Zapraszam na narty biegowe

Sezon nigdy nie trwa zbyt długo. W tym roku zaledwie osiem dni. Na szczęście jest jeszcze nadzieja, że zima powróci. Bez niej nie ma co marzyć o nartach biegowych, a mało który sport sprawia mi aż tyle frajdy! Pokochaj narty biegowe, a pokochasz zimę.Narty biegowe

Czytaj dalej

Rokytnice. Czeskie Karkonosze po raz drugi

Podział wnętrza domu wydawał się spełnieniem szalonych wizji nigdy nie trzeźwiejącego architekta. Sześć pokoi rozmieszczonych koncentrycznie wokół kuchni i jadalni, nie zachowywało żadnych zasad proporcji. Każdy był niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju.

-  Wiecie co – tłumaczył przy wspólnym śniadaniu Kuzyn Tomuś, z zawodu architekt – Tu muszą być poukrywane jakieś sekretne pomieszczenia. Liczę już trzeci dzień i powierzchnia wewnętrzna, absolutnie nie zgadza się z obrysem zewnętrznym budynku

Tajemniczy kot w tajemniczym domu…

Czytaj dalej

Narty z nutą nostalgii, czyli Dolina Vratna

Domek spodobał mi się natychmiast. Można by rzec – miłość od pierwszego wejrzenia. Z poczucia obowiązku przejrzałem jeszcze pozostałych kilkanaście ofert na stronie z noclegami, lecz żadna nie podbiła mojego serca. Napisałem maila do „Chaty przy strumieniu”, bo taką nazwę nosił obiekt moich westchnień, odpowiedź przyszła błyskawicznie. Cena, termin, liczba pokoi, ich standard, wszystko było dokładnie takie, jakie sobie wymarzyłem. Z duszą na ramieniu potwierdziłem rezerwację. Obawiałem się pretensji o to, że zadecydowałem za wszystkich…

Czytaj dalej

Narciarska przygoda w Korbielowie

Tupot ciężkich męskich butów rozległ się na klatce schodowej. Ktoś wyraźnie zmierzał w kierunku naszego pokoju.

- Halo, halo, gdzie jesteście!? – rozległo się na korytarzu

- Tutaj! – odkrzyknąłem, starając się nie udławić resztkami spożywanej właśnie kanapki.

W drzwiach stanął Szczupły, syn naszej gospodyni. Mężczyzna niewysoki, lecz słusznej postury, swoimi gabarytami dokładnie wypełniał przestrzeń pomiędzy framugami. Z ciekawością rozejrzał się po pokoju i zapytał:

-  Jedziecie na narty?

- Oczywiście!

- To się zbierajcie, mam samochód terenowy, zabiorę was pod wyciągi.

Duszkiem dopiliśmy herbatę, migiem złapaliśmy sprzęt i pobiegliśmy za Szczupłym. Tak zaczęła się nasza narciarska przygoda w Korbielowie.

Czytaj dalej

Basia i kwiatki z alpejskich łąk

To był luksusowy autokar. Wydawało się, że bardziej płynie, niż jedzie. Rozsiadłem się wygodnie na siedzeniu, rozprostowałem nogi, czułem, że za chwilę zasnę. I prawdopodobnie tak by się stało, gdyby z tyłu nie rozległ się łomot, brzdęk, coś poturlało się po podłodze. Hałasom towarzyszyła wiązka najbardziej soczystych przekleństw, jakie w życiu słyszałem. Gdy wreszcie wyplątałem się z objęć snu oraz koca, który dano nam do przykrycia, zobaczyłem kobietę sunącą na czworakach po podłodze i próbującą ogarnąć szkody, jakie uczyniła upadająca butelka z soczkiem pomarańczowym. Otwarta i prawie pełna butelka. Czując mój wzrok na sobie kobieta na chwilę podniosła się z kolan i z promiennym uśmiechem rzekła:

-          Cześć, jestem Barbara

Czytaj dalej

Trzy razy Żdiar i narty w Bachledowej

Trzy podejścia do Żdiaru

Żdiar za pierwszym razem ujrzałem wyłącznie z okien autobusu. Byłem w wieku wczesnolicealnym, dookoła panoszył się komunizm, a państwo nazywało się Czechosłowacja. Siedzieliśmy i przez brudne szyby obserwowaliśmy biegnącą na przystanek kobiecinę. Nie szło jej łatwo, gdyż pod pachami ściskała dwa dorodne arbuzy. Nielada zdobycz, jak na owe czasy. Przystanek znajdował się na górce, a kobieta biegła z dołu, od wsi i już trochę poczerwieniała z wysiłku na twarzy. Gdy niemalże dotarła do celu, popełniła błąd i jeden z arbuzów wymknął się jej. Owoc systematycznie nabierając prędkości toczył się po pochyłości, radośnie podskakując na wybojach. Kobiecina przez ułamek sekundy zawahała się – autobus czy arbuz, jednak po chwili odwróciła się na pięcie i rzuciła w pogoń za uciekinierem. Wszyscy pokładali się ze śmiechu. Kierowca również. Być może dlatego zaczekał na kobietę na przystanku.

Zabytkowy dom w Żdiarze

Czytaj dalej

Narciarz biegowy, narciarz zjazdowy, każdy ma swoje rekordy

Bicie rekordów i rywalizacja są postrzegane, jako cechy zdecydowanie męskie. Być może, jednak znam kilka pań postępujących podobnie. Zakładając narty na nogi, nie cieszą się tak po prostu z jazdy, z biegu, z podziwiania pięknych okoliczności przyrody, muszą mieć jakiś rekord do pobicia, coś, czym mogą się pochwalić przed znajomymi. Nie potępiam, chociaż sam rywalizować nie lubię.

1. Narciarz biegowy

W zimowy dzień powszedni w podmiejskim lesie prędzej można spotkać dzika lub sarnę, niż natknąć się na człowieka. W weekendy proporcje diametralnie się zmieniają. Wędrując na nartach w niedzielne przedpołudnie trzeba zachować czujność, aby nie wejść komuś w drogę. W każdej chwili za plecami można usłyszeć:

Czytaj dalej

Jeseniki i Pradziad – miejsca magiczne

Lubię miejsca, które opowiadają jakąś historię. Nie przepadam za przemysłem turystycznym i tłumem ludzi na każdym kroku. Nie uważam, że głośna muzyka dobiegająca mnie zewsząd, jest gwarancją udanego wypoczynku. Lubię Czechy. Poprzednio pisałem o Karkonoszach, teraz czas na trochę magii…

Pradziad

Słowo Pradziad brzmi niezwykle dostojnie. Inaczej być nie może, przecież jest on najwyższą górą w Jesenikach. Co prawda swoim wzrostem alpejskim czy karpackim szczytom nie zaimponuje, liczy sobie zaledwie 1 491 m n.p.m., lecz może poszczycić się posiadaniem lodowca. Nie do końca prawdziwego, jednak specyficzny mikroklimat sprawia, że śnieg zalega na Pradziadzie od października do maja, a jego pokrywa przekracza dwa metry grubości, nawet w ciepłe zimy. Magia Pradziada przenika na całe pasmo Jeseników. Tutaj zaczęła się światowa kariera prysznica, Zakon Krzyżacki próbuje odzyskać swoje włości, a powietrze jest najczystsze w Europie Środkowej. Nie mogłem tego miejsca nie zobaczyć.

Czytaj dalej na nowej stronie bloga…

Spotkani na stoku narciarskim. Część 2

Zima z pewną nieśmiałością zagościła w Polsce. Pogoda narciarska w górach, to i tematy narciarskie na blogu. Nie tylko towarzystwo znajomych ubarwia pobyt w górach (o czym pisałem w części pierwszej), czasami mogą się do tego przyczynić zupełnie obcy ludzie spotkani na stoku. Dzisiaj druga część, której bohaterami będą dwie sympatyczne koleżanki oraz tylko jeden, ale za to potężnej postury instruktor.

Przy okazji zapraszam do polubienia bloga na Facebooku :-)

Jazda odważna, jazda rozważna

Dorota i Monika posiadały jednakowe umiejętności narciarskie, jednak na stoku zachowywały się diametralnie różnie. Decydował temperament.

Czytaj dalej