Archiwa tagu: Podróż

Podróż z kaczorem – zwiedzamy okolice Wielunia

Droga wyglądała znajomo, skręciłem w nią bez wahania. Niestety, wyprowadziła nas w pole. Musiałem zawrócić.

– Hegemonie, dlaczego nie zapytasz kogoś, gdzie jechać? – zdziwił się Sławek

– Przecież mam mapę!

– No zupełnie, jak mój brat! Będzie błądził przez pół dnia, ale o drogę nie zapyta, nikogo!

– Wiem, jak jechać, tylko się pomyliłem – odparłem z wielką pewnością siebie, chociaż w głębi duszy czułem, że Sławek ma rację

– Widzisz Sławku – odezwała się z tylnego siedzenia mama – Moje dzieci tak mają. Zawsze uważają, że racja jest po ich stronie i nie słuchają żadnych argumentów! Jestem ciekawa po kim to odziedziczyły, chyba po tatusiu, bo to on jest tak przeraźliwie uparty!

– Natomiast mama jest wzorem braku uporu i nigdy, ale to nigdy nie zapiera się przy swoim, tak?

Mama zamilkła, a ja skręciłem w kolejną drogę.

droga okolice wielunia

Czytaj dalej na nowym blogu…

Podróż do Paryża, czyli jak zagwarantować sobie niecodzienną przygodę

Gdy dwóch dobrze zbudowanych panów, w sposób uprzejmy, acz stanowczy, zaprosiło mamę na rozmowę, wiedziałem, że będą kłopoty. Na szczęście to nie osoba mamy zaniepokoiła obsługę lotniska, lecz laska, na której moja rodzicielka wspierała się przez całą podróż. Konkretnie służby zainteresowały się metalowym mechanizmem umożliwiającym regulowanie wysokości laski. Zwrotu „umożliwiającym regulowanie” należało użyć w czasie przeszłym, a właściwie archaicznym. Przez pół godziny specjaliści od terroryzmu usiłowali dobrać się do wnętrza laski, jednakże ta twardo strzegła swoich tajemnic. Wreszcie zniechęceni machnęli ręką i puścili mamę wraz z laską wolno. Przypuszczałem, że wyjazd z rodzicami do Paryża będzie obfitował w przygody, nie spodziewałem się, że zaczną się już w hali odlotów.Notre Dame03

Czytaj dalej na nowym blogu…

 

Dialogi z tylnej kanapy, czyli wiozę na spływ najbliższą rodzinę

-   Matka, zapięłaś pasy?! – zapytał Janek, gdy tylko samochód ruszył z miejsca

-   Zapięłam, zapięłam – uspokoiła syna Judyta

-   No, żeby nie było tak, jak z matką Mikołaja!

-   A co było z matką Mikołaja? – zaciekawiłem się

-   Zrobili zakupy w supermarkecie. Zapakowali samochód i Mikołaj ruszył. Jak to on, z piskiem opon. I na pierwszym zakręcie zgubił matkę. Po prostu wypadła. Kobiecina nie domknęła drzwi i na dodatek nie zapięła pasów. Troszkę się potłukła. Na szczęście byli jeszcze na parkingu, a nie na ruchliwej ulicy.Kajaki z rodzina fot.: Dawid Lasocinski

Tego lata zabrałem na spływ kajakowy najbliższą rodzinę – siostrę i dwójkę jej nastoletnich dzieci – Janka oraz Zosię. Usadzeni we trójkę na tylnej kanapie samochodu, dostarczali niemało rozrywki w trakcie trwającej kilka godzin podróży. Lecz zanim wyruszyliśmy w drogę, wpierw musieliśmy się zapakować…

Czytaj dalej

Z wizytą na pograniczu – Byczyna i Bolesławiec

Pogranicze było tu od zawsze. Początkowo polsko-czeskie, wraz z upływem czasu sąsiedzi po drugiej stronie się zmieniali. W XIX w. okolice przecięły linie zaborów, a obecnie granice trzech województw – opolskiego, wielkopolskiego i łódzkiego.

Od dawna planowałem tę podróż i wreszcie wszystko się ułożyło – pogoda oraz odległość. Słońce, które towarzyszyło nam przez całą drogę, tuż przed celem podróży zniknęło w tumanach zimnej mgły nadciągającej nie wiadomo skąd. Gdy parkowałem samochód po murami Byczyny, widoczność spadła niemal o połowę.

Czytaj dalej

Dzwonię i dzwonię do Ciebie, czyli relacja mamy z podróży

Czerwona lampka pulsowała rytmicznie. Nietrudno było ją zauważyć wchodząc do pustego i ciemnego mieszkania. Wiedziałem kto się nagrał. Odruchowo uruchomiłem klawisz odtwarzania:

Hegemonie, dzwonię i dzwonię do ciebie, ale nie mogę cię zastać. Próbowałam dzwonić wczoraj, ale ciebie nie było, dzwonię dzisiaj i też ciebie nie ma. Mam do ciebie kilka ważnych spraw, więc zadzwoń jak wrócisz. Będę siedziała w domu, tak gdzieś od godziny osiemnastej i czekała na telefon od cioci Hani. Ma dzwonić w bardzo ważnej sprawie, więc będę na tę wiadomość czekała. To na razie. Aha, dzwoniłam do ciebie również przedwczoraj i też ciebie nie było. Do widzenia.

Mama zawsze nagrywała się na sekretarkę automatyczną, jakby rozmawiała z żywym człowiekiem. Mówiła długo, wyraźnie i o wszystkim, tylko nie o tym, co naprawdę istotne. Sekretarka automatyczna, telefon stacjonarny? Tak, to działo się dość dawno, od lat nie posiadam ani jednego, ani drugiego urządzenia. Był rok 1999…

Czytaj dalej na nowym blogu… 

Przed wiekami był tutaj przemysł…

Gospodarka ma znaczenie. Zapewne każdy się zgodzi z tym stwierdzeniem, kto jednak wie, który region Polski przez całe wieki najlepiej rozwijał się gospodarczo? Gdzie wykuwano te kosy, którymi, po osadzeniu na sztorc, kroiliśmy przeciwników w plasterki w trakcie przeróżnych powstań? Gdzie, wykorzystując naturalne zasoby surowców i energii, nasi przodkowie produkowali narzędzia rolnicze, maszyny oraz armaty? Gdzie stawiali kolejne kuźnie, gwoździarnie, huty, fryszernie czy pudlingarnie? Odpowiedź znajdziecie na końcu artykułu.

Czytaj dalej

Tam, gdzie narodziła się Łódź

Niekiedy na siłę promuje się miejsca, które niewiele mają do zaoferowania, a ignoruje te, które potrafią opowiedzieć naprawdę zajmujące historie. Może i dobrze, gdyż nigdy nie zadepczą ich tłumy turystów. Lubię odkrywać obszary, niegdyś odgrywające znaczącą rolę w dziejach, a dzisiaj pozostające wyłącznie prowincją. Uroczą, ale zawsze prowincją. Taką, jak ziemia przedborska, leżąca w zapomnieniu gdzieś na krańcach województwa łódzkiego. Przed wiekami działa się tutaj historia, po której pozostały ruiny dwóch zamków, kilka porywających opowieści oraz tabliczka pamiątkowa informująca, że w Przedborzu narodziła się Łódź.

kamieniołom na stoku Góry Chełmo

Czytaj dalej

Góry jesienią cz.2. České Švýcarsko

Niewysokie, lecz niezwykle malownicze, nic dziwnego, że już w XIX wieku zachwyciły niemieckich malarzy. Góry leżą po obu stronach granicy czesko-niemieckiej wzdłuż rzeki Łaby. Z racji urody nazywane Szwajcarią, w Polsce prawie nieznane. W Saksonii okazały się niezbyt gościnne (pisałem przed tygodniem), w Czechach wręcz przeciwnie.

Czytaj dalej na nowej stronie bloga…

Góry jesienią. Każdy ma swoją Szwajcarię

Popularność Szwajcarii zadziwia. Niemal każde państwo chce mieć jej kawałek u siebie. W Polsce jest kaszubska, w Niemczech saska, a u Czechów, najmniej oryginalnie, czeska. Szwajcarzy powinni być dumni z eksportu nazwy swojego kraju, z drugiej strony są w jakiś sposób pokrzywdzeni – we własnym państwie nie mają nic poza Szwajcarią.

Planowałem wyjazd do Szwajcarii Saskiej, a wylądowaliśmy w czeskiej. Przypadkowy, lecz bardzo trafny wybór.

Czytaj dalej

Sieradz, grzyby i droga przez Mękę. Testowanie Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej odcinek 2

W porównaniu z poprzednią wycieczką do Zgierza, teraz zapowiadała się prawdziwie męska wyprawa. Zapewne dlatego zechciały mi towarzyszyć wyłącznie dziewczyny – Ewcia i Wiesia. Mieliśmy przetestować Łódzką Kolej Aglomeracyjną w drodze do Sieradza, a potem wrócić rowerami do domu. Trochę obawiałem się tych 75 kilometrów, nie znałem dróg, którymi mieliśmy podążać, nie miałem pojęcia ile spędzimy na nich czasu…

Czytaj dalej