Archiwa tagu: rodzice

Żabka, mała żabka…

Staw nie wyróżnia się niczym specjalnym, ot, jeszcze jedno bajorko w starorzeczu Warty. Wystarczy jednak zachować chwilę ciszy, by usłyszeć rozbrzmiewającą z nad wody melodię. Muzykę żab. Chór płazów rozpisany na wiele głosów, od buczenia kumaków nizinnych, po zwykły rechot żaby zielonej. Wszystkie kumkają jednocześnie, każda wydaje inny dźwięk nie zważając na pozostałe, jednak całość układa się w przyjemną dla ucha melodię…

Lubię przyjeżdżać nad Żabi Staw, jego atmosfera przypomina mi dom rodziców z czasów, gdy mieszkała z nimi Najmłodsza Siostra. Każda moja wizyta kończyła się wysłuchaniem chóru głosów, z których ciężko było wyłapać wypowiedzi pojedynczych osób. Szkoda, że całość nie tworzyła melodii, bliżej jej było do kakofonii…

Czytaj dalej

Wichura i zastaw spiski, czyli zima na Słowacji cz.2

Zdiar i Bachledowa fot.: Dawid LasocinskiDnia 19 listopada 2004 r. potężna wichura przeszła przez Tatry Słowackie kładąc pokotem hektary drzew niczym zapałki. Cyklon szalał niecałe trzy godziny, co wystarczyło, aby góry naszych sąsiadów kompletnie wyłysiały. Cała Europa załamywała ręce: jaka to wielka tragedia, jaka to wielka tragedia, jaka to wielka tragedia, ech! A Słowacy? Okazali się nacją niezwykle praktyczną i na gruzach lasów postanowili unowocześnić swoje ośrodki narciarskie.  Wtedy cała Europa od głębokiego współczucia płynnie przeszła do jeszcze głębszego oburzenia.

Czytaj dalej

Ławka i lipa, czyli w poszukiwaniu kompromisu

Stała skromnie w pobliżu stołu. Wydawało się, że nie wadzi nikomu. Złudne wrażenie, ale skąd miała wiedzieć, przecież była jedynie zwyczajną ławką. Zwyczajną?!

-         Zwyczajna ławka! – oburzyłaby się zapewne mama – Zwyczajna ławka, też mi określenie! Śmiało można powiedzieć, że jest to ławka wręcz niezwyczajna, przecież stała na ganku w dworze w Rochówku! Na pewno siadywał na niej wuj Roman, i być może prababcia Kamilla!

Wszystko, co ma jakikolwiek związek z nieistniejącym dworem w Rochówku, stanowi swoiste sacrum dla mamy. Rozlatujący się kożuszek wujka Romana, upstrzony muchami portret prababci Kamilli, czy wypłowiała i zakurzona do granic możliwości makatka dziadka Ludwika, to tylko niektóre z rochowskich relikwii. Są nie do ruszenia, a i wypowiadać się o nich trzeba z należytym szacunkiem.

Czytaj dalej na nowej stronie bloga…