Archiwa tagu: rowery

Winne szlaki rowerowe – Mikulov i Palava. Morawy Południowe cz.1

Przeglądając mapy i przewodniki w księgarniach można dojść do wniosku, że w Czechach znajduje się jedynie Praga. Jeżeli dobrze pogrzebać na półkach lub w internecie, to znajdziemy garść informacji dotyczących przygranicznych pasm górskich – Karkonoszy,Gór Izerskich czy Jeseników oraz skalnego miasta w Adrszpachu. Poza tym jedna, wielka biała plama.

Morawy winnice rowery

Nie pierwszy raz ogarnia mnie zdziwienie, jak mało interesujemy się krajem naszych sąsiadów, chociaż Czesi są nacją, którą najbardziej lubimy. Planując wycieczkę do Czech, za każdym razem czuję się niczym odkrywca, który wyrusza by poznać mało spenetrowane ziemie. Tak było, gdy poznawałem znakomite czeskie ośrodki narciarskie, odkrywałem uroki Czeskiej Szwajcarii, czy teraz, planując rowerową eskapadę wśród morawskich winnic…

Czytaj dalej na nowym blogu…

Jak zorganizować wyjazd znajomym i nie zwariować?

Na tę górską wędrówkę szykowałem się od dawna. Niestety, im bliżej terminu wyjazdu, tym mniej było chętnych. Aż wreszcie zostałem sam. Przez dobry tydzień chodziłem wściekły i obrażony na cały świat, a w szczególności na kolegów, którzy nie pierwszy raz wystawili mnie do wiatru. Gdy w końcu ochłonąłem, doznałem olśnienia. Zrozumiałem, że jeżeli chcę podróżować, to muszę sam zorganizować wyjazd. Nie miałem żadnego doświadczenia w organizacji czegokolwiek, byłem szalenie nieśmiały i dopiero co wkraczałem w dorosłe życie studenta, ale postanowienia dotrzymałem do dzisiaj.zorganizowac wyjazd

Czytaj dalej na nowym blogu…

Trudności lepiej wspominamy. Rowerowe Podlasie cz.1

- Wiesz, który rajd rowerowy najlepiej wspominam? – zapytała moja koleżanka Ewcia

- Nie mam pojęcia?

- Ten na Podlasiu.

Zdziwiłem się, gdy po raz pierwszy usłyszałem jej słowa, potem przywykłem. Na żadnym innym wyjeździe nie zostałem przez uczestników obdarzony taką porcją łez, focha, pretensji i obrażania się, jak 14 lat temu na Podlasiu. Nie po raz pierwszy się przekonałem, że to co trudne i wymagające, jest znacznie lepiej wspominane, niż wydarzenia lekkie, łatwe i przyjemne.Podlasie rowery

Od lat organizuję wyjazdy rowerowe dla znajomych. Jeździmy niedużą grupą, najwyżej dziesięcioosobową. Każda wyprawa jest inna, czasami dopisują dobre humory i dobre drogi, a niekiedy jest jak… na Podlasiu. Czytaj dalej

Na rowerach u Reymonta

Dzień zrobił się był jak i wczorajszy, śliczny, słoneczny i prawdziwie majowy. Wiater  jeno przyszedł baraszkujący i swywolił po polach, że zboża chlustały po zagonach kiej wody rozkołysane. Sady się chwiały z poszumem, gęsto trzęsąc okwiatem, a pełne, ciężkie kiście bzów i czeremchy rozwiewały zapachem. Powietrze szło rzeźwe, przejęte ziemią i kwiatami…

Lipce Reymontowskie skansen

Lipce Reymontowskie – skansen

Czytaj dalej

Na rowerze z Łęczycy – piach, pot i słońce

Pociąg poruszał się zrywami. Czasami udawało mu się rozwinąć odczuwalną prędkość, ale po chwili dostawał zadyszki i musiał dłużej odsapnąć na najbliższej stacji. Nic dziwnego, skład mocno już wiekowy, nie potrafił brykać, niczym młodzieniaszek. Z Łodzi do Łęczycy jest trochę ponad 40 kilometrów i trochę ponad godzina jazdy. Nie są to rekordowe osiągnięcia, nie jest to żadna konkurencja dla samochodów. Jednak taki powolny bieg pociągu ma swój sens. Przejazdu nie sposób potraktować przedmiotowo, jako nic nie znaczącego epizodu w niedzielnej wycieczce. Podróż pociągiem staje się znaczącym elementem wyprawy. Krajobrazy za oknem nie zamieniają się w rozmazaną pośpiechem plamę, można podziwiać ich dostojne przemieszczanie się, można zapoznać się z każdą stacją i dowiedzieć się, że taki niewielki Zgierz ma ich aż cztery. Pośpiech nie podróżuje koleją, pośpiech pojawia się dopiero wtedy, gdy wsiadamy na rowery.

Czytaj dalej