Archiwa tagu: spływ kajakowy

Gdy czujesz się nie na miejscu – zimowy spływ kajakowy

Jeszcze jest ciemno, gdy docieram na stację. Do przyjazdu pociągu mam zaledwie kilka minut. Wystarczająco długo, aby zmarznąć na kilkunastostopniowym mrozie zadając sobie kolejny raz pytanie, co mnie podkusiło, aby skoro świt wybierać się na narty biegowe! Z ulgą witam ciepłe wnętrze wagonu. Dopiero po chwili dostrzegam zdziwione spojrzenia rowerzystów:

– Z nartami o tej porze roku?! Czyś ty się gościu z choinki urwał?! – zdają się mówić

zima i tory kolejowe

Czytaj dalej na nowym blogu…

Ludzie spotkani nad Prosną

Przyszli większą grupą, było ich chyba z dziesięciu. Zaniepokoiłem się. Doświadczenie, które nabyłem po latach pływania na kajaku, ostrzegało, że pojawienie się „chłopców ze wsi”, zawsze zwiastuje kłopoty. Musieli wyczuć moje obawy, bo któryś z nich zawołał:

– Niech się pan nami nie przejmuje, my przyszliśmy tutaj wyłącznie w celach zdrowotnych!

Prosna_splyw_003

 

Czytaj dalej na nowym blogu…

Dialogi z tylnej kanapy, czyli wiozę na spływ najbliższą rodzinę

-   Matka, zapięłaś pasy?! – zapytał Janek, gdy tylko samochód ruszył z miejsca

-   Zapięłam, zapięłam – uspokoiła syna Judyta

-   No, żeby nie było tak, jak z matką Mikołaja!

-   A co było z matką Mikołaja? – zaciekawiłem się

-   Zrobili zakupy w supermarkecie. Zapakowali samochód i Mikołaj ruszył. Jak to on, z piskiem opon. I na pierwszym zakręcie zgubił matkę. Po prostu wypadła. Kobiecina nie domknęła drzwi i na dodatek nie zapięła pasów. Troszkę się potłukła. Na szczęście byli jeszcze na parkingu, a nie na ruchliwej ulicy.Kajaki z rodzina fot.: Dawid Lasocinski

Tego lata zabrałem na spływ kajakowy najbliższą rodzinę – siostrę i dwójkę jej nastoletnich dzieci – Janka oraz Zosię. Usadzeni we trójkę na tylnej kanapie samochodu, dostarczali niemało rozrywki w trakcie trwającej kilka godzin podróży. Lecz zanim wyruszyliśmy w drogę, wpierw musieliśmy się zapakować…

Czytaj dalej