Archiwa tagu: turystyka

Z wizytą na pograniczu – Byczyna i Bolesławiec

Pogranicze było tu od zawsze. Początkowo polsko-czeskie, wraz z upływem czasu sąsiedzi po drugiej stronie się zmieniali. W XIX w. okolice przecięły linie zaborów, a obecnie granice trzech województw – opolskiego, wielkopolskiego i łódzkiego.

Od dawna planowałem tę podróż i wreszcie wszystko się ułożyło – pogoda oraz odległość. Słońce, które towarzyszyło nam przez całą drogę, tuż przed celem podróży zniknęło w tumanach zimnej mgły nadciągającej nie wiadomo skąd. Gdy parkowałem samochód po murami Byczyny, widoczność spadła niemal o połowę.

Czytaj dalej

Przed wiekami był tutaj przemysł…

Gospodarka ma znaczenie. Zapewne każdy się zgodzi z tym stwierdzeniem, kto jednak wie, który region Polski przez całe wieki najlepiej rozwijał się gospodarczo? Gdzie wykuwano te kosy, którymi, po osadzeniu na sztorc, kroiliśmy przeciwników w plasterki w trakcie przeróżnych powstań? Gdzie, wykorzystując naturalne zasoby surowców i energii, nasi przodkowie produkowali narzędzia rolnicze, maszyny oraz armaty? Gdzie stawiali kolejne kuźnie, gwoździarnie, huty, fryszernie czy pudlingarnie? Odpowiedź znajdziecie na końcu artykułu.

Czytaj dalej

Tam, gdzie narodziła się Łódź

Niekiedy na siłę promuje się miejsca, które niewiele mają do zaoferowania, a ignoruje te, które potrafią opowiedzieć naprawdę zajmujące historie. Może i dobrze, gdyż nigdy nie zadepczą ich tłumy turystów. Lubię odkrywać obszary, niegdyś odgrywające znaczącą rolę w dziejach, a dzisiaj pozostające wyłącznie prowincją. Uroczą, ale zawsze prowincją. Taką, jak ziemia przedborska, leżąca w zapomnieniu gdzieś na krańcach województwa łódzkiego. Przed wiekami działa się tutaj historia, po której pozostały ruiny dwóch zamków, kilka porywających opowieści oraz tabliczka pamiątkowa informująca, że w Przedborzu narodziła się Łódź.

kamieniołom na stoku Góry Chełmo

Czytaj dalej

Góry jesienią cz.2. České Švýcarsko

Niewysokie, lecz niezwykle malownicze, nic dziwnego, że już w XIX wieku zachwyciły niemieckich malarzy. Góry leżą po obu stronach granicy czesko-niemieckiej wzdłuż rzeki Łaby. Z racji urody nazywane Szwajcarią, w Polsce prawie nieznane. W Saksonii okazały się niezbyt gościnne (pisałem przed tygodniem), w Czechach wręcz przeciwnie.

Czytaj dalej na nowej stronie bloga…

Góry jesienią. Każdy ma swoją Szwajcarię

Popularność Szwajcarii zadziwia. Niemal każde państwo chce mieć jej kawałek u siebie. W Polsce jest kaszubska, w Niemczech saska, a u Czechów, najmniej oryginalnie, czeska. Szwajcarzy powinni być dumni z eksportu nazwy swojego kraju, z drugiej strony są w jakiś sposób pokrzywdzeni – we własnym państwie nie mają nic poza Szwajcarią.

Planowałem wyjazd do Szwajcarii Saskiej, a wylądowaliśmy w czeskiej. Przypadkowy, lecz bardzo trafny wybór.

Czytaj dalej

Sieradz, grzyby i droga przez Mękę. Testowanie Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej odcinek 2

W porównaniu z poprzednią wycieczką do Zgierza, teraz zapowiadała się prawdziwie męska wyprawa. Zapewne dlatego zechciały mi towarzyszyć wyłącznie dziewczyny – Ewcia i Wiesia. Mieliśmy przetestować Łódzką Kolej Aglomeracyjną w drodze do Sieradza, a potem wrócić rowerami do domu. Trochę obawiałem się tych 75 kilometrów, nie znałem dróg, którymi mieliśmy podążać, nie miałem pojęcia ile spędzimy na nich czasu…

Czytaj dalej

Starsi Panowie dwaj…

Powiadają, że mężczyźni niezbyt często starzeją się z godnością. Ciężko im się pogodzić z faktem, że nie mają już tyle sił, co kiedyś. Bez przerwy muszą coś udowadniać, nie przyjmują do wiadomości oczywistych porażek… Na szczęście każdy stereotyp jest tylko w części prawdziwy, na szczęście od każdej reguły istnieją wyjątki.

Czytaj dalej

Rowerem w Krainie Don Kichota

Płasko aż po widnokrąg, jedynie niewielkie pofalowania terenu uwidaczniają się w okolicach jezior. Tych na szczęście nie brakuje w okolicy. Idealne miejsce na wyprawę rowerową w upalne lato. Jeziora i płaskie przestrzenie można spotkać też w innych rejonach kraju, natomiast nigdzie nie widziałem aż tylu wiatraków. Prawdziwa kraina Don Kichota. Wydaje się, że miejscowość, gdzie w zasięgu wzroku nie dostrzega się wiatraka, nie liczy się na turystycznej mapie okolic Leszna. Dlatego zamieszkaliśmy w mieście, które z wiatraków uczyniło swój symbol – w Śmiglu.

Wiatraki w Siekowie, Wolsztynie i Śmiglu

Czytaj dalej

Dar opowiadania Króla Juliana

Dym wił się wokół osmalonego kotła, drewno na ognisko nie zdążyło przeschnąć po wczorajszej ulewie. Spod pokrywy gara nieśmiało wydobywały się smużki pary, z każdą minutą coraz wyraźniejsze, coraz obfitsze. Wraz z nimi zaczął rozchodzić się zapach. Najpierw dotarł do najbliższych namiotów, wkrótce cała polana była w jego władaniu. Zapach ściągał do ogniska każdego bez wyjątku, nie trzeba było wołać, zapraszać. Nie na darmo tego, który potrafił wyczarować tak aromatyczny posiłek, nazwano Królem Julianem. Drugim niewątpliwym talentem, jak posiadł, był dar opowiadania. Gotował raz dziennie, opowiadał bez przerwy.

Czytaj dalej

Łosie i Lamy, czyli kogo można spotkać na spływie kajakowym

Szum wody, dzika przyroda, noclegi pod namiotem, wysiłek fizyczny, to wszystko kojarzy mi się ze spływami kajakowymi. Jeszcze 15 lat temu był to odpoczynek z dala od cywilizacji, z dala od ludzi. Już tak nie jest i, jak powiadają bracia Czesi, to se ne vrati. Popularność kajakarstwa przyniosła zmiany zarówno na dobre, jak i na złe. Łatwiej wypożyczyć sprzęt, biwaki są zdecydowanie lepiej przygotowane i czystsze, ale o samotności można zapomnieć. Na rzece, za kolejnym zakrętem czasami jeszcze można natknąć się na zaskoczoną sarnę, ale znacznie częściej natkniemy się na kolejny spływ. Jeżeli mamy pecha, będą to kajakarze okazjonalni, którzy nie mają pojęcia o wiosłowaniu i płyną w sposób nieprzewidywalny. Jeżeli mamy wielkiego pecha, to będzie to spływ organizowany w ramach firmowego wyjazdu integracyjnego. Oni też nie mają pojęcia o wiosłowaniu, natomiast w spożyciu alkoholu są mistrzami.

Czytaj dalej