Archiwa tagu: zima

To jest odlotowe! Zapraszam na narty biegowe

Sezon nigdy nie trwa zbyt długo. W tym roku zaledwie osiem dni. Na szczęście jest jeszcze nadzieja, że zima powróci. Bez niej nie ma co marzyć o nartach biegowych, a mało który sport sprawia mi aż tyle frajdy! Pokochaj narty biegowe, a pokochasz zimę.Narty biegowe

Czytaj dalej

Rokytnice. Czeskie Karkonosze po raz drugi

Podział wnętrza domu wydawał się spełnieniem szalonych wizji nigdy nie trzeźwiejącego architekta. Sześć pokoi rozmieszczonych koncentrycznie wokół kuchni i jadalni, nie zachowywało żadnych zasad proporcji. Każdy był niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju.

-  Wiecie co – tłumaczył przy wspólnym śniadaniu Kuzyn Tomuś, z zawodu architekt – Tu muszą być poukrywane jakieś sekretne pomieszczenia. Liczę już trzeci dzień i powierzchnia wewnętrzna, absolutnie nie zgadza się z obrysem zewnętrznym budynku

Tajemniczy kot w tajemniczym domu…

Czytaj dalej

Narty z nutą nostalgii, czyli Dolina Vratna

Domek spodobał mi się natychmiast. Można by rzec – miłość od pierwszego wejrzenia. Z poczucia obowiązku przejrzałem jeszcze pozostałych kilkanaście ofert na stronie z noclegami, lecz żadna nie podbiła mojego serca. Napisałem maila do „Chaty przy strumieniu”, bo taką nazwę nosił obiekt moich westchnień, odpowiedź przyszła błyskawicznie. Cena, termin, liczba pokoi, ich standard, wszystko było dokładnie takie, jakie sobie wymarzyłem. Z duszą na ramieniu potwierdziłem rezerwację. Obawiałem się pretensji o to, że zadecydowałem za wszystkich…

Czytaj dalej

Dzwonię i dzwonię do Ciebie, czyli relacja mamy z podróży

Czerwona lampka pulsowała rytmicznie. Nietrudno było ją zauważyć wchodząc do pustego i ciemnego mieszkania. Wiedziałem kto się nagrał. Odruchowo uruchomiłem klawisz odtwarzania:

Hegemonie, dzwonię i dzwonię do ciebie, ale nie mogę cię zastać. Próbowałam dzwonić wczoraj, ale ciebie nie było, dzwonię dzisiaj i też ciebie nie ma. Mam do ciebie kilka ważnych spraw, więc zadzwoń jak wrócisz. Będę siedziała w domu, tak gdzieś od godziny osiemnastej i czekała na telefon od cioci Hani. Ma dzwonić w bardzo ważnej sprawie, więc będę na tę wiadomość czekała. To na razie. Aha, dzwoniłam do ciebie również przedwczoraj i też ciebie nie było. Do widzenia.

Mama zawsze nagrywała się na sekretarkę automatyczną, jakby rozmawiała z żywym człowiekiem. Mówiła długo, wyraźnie i o wszystkim, tylko nie o tym, co naprawdę istotne. Sekretarka automatyczna, telefon stacjonarny? Tak, to działo się dość dawno, od lat nie posiadam ani jednego, ani drugiego urządzenia. Był rok 1999…

Czytaj dalej na nowym blogu… 

Narciarska przygoda w Korbielowie

Tupot ciężkich męskich butów rozległ się na klatce schodowej. Ktoś wyraźnie zmierzał w kierunku naszego pokoju.

- Halo, halo, gdzie jesteście!? – rozległo się na korytarzu

- Tutaj! – odkrzyknąłem, starając się nie udławić resztkami spożywanej właśnie kanapki.

W drzwiach stanął Szczupły, syn naszej gospodyni. Mężczyzna niewysoki, lecz słusznej postury, swoimi gabarytami dokładnie wypełniał przestrzeń pomiędzy framugami. Z ciekawością rozejrzał się po pokoju i zapytał:

-  Jedziecie na narty?

- Oczywiście!

- To się zbierajcie, mam samochód terenowy, zabiorę was pod wyciągi.

Duszkiem dopiliśmy herbatę, migiem złapaliśmy sprzęt i pobiegliśmy za Szczupłym. Tak zaczęła się nasza narciarska przygoda w Korbielowie.

Czytaj dalej

Basia i kwiatki z alpejskich łąk

To był luksusowy autokar. Wydawało się, że bardziej płynie, niż jedzie. Rozsiadłem się wygodnie na siedzeniu, rozprostowałem nogi, czułem, że za chwilę zasnę. I prawdopodobnie tak by się stało, gdyby z tyłu nie rozległ się łomot, brzdęk, coś poturlało się po podłodze. Hałasom towarzyszyła wiązka najbardziej soczystych przekleństw, jakie w życiu słyszałem. Gdy wreszcie wyplątałem się z objęć snu oraz koca, który dano nam do przykrycia, zobaczyłem kobietę sunącą na czworakach po podłodze i próbującą ogarnąć szkody, jakie uczyniła upadająca butelka z soczkiem pomarańczowym. Otwarta i prawie pełna butelka. Czując mój wzrok na sobie kobieta na chwilę podniosła się z kolan i z promiennym uśmiechem rzekła:

-          Cześć, jestem Barbara

Czytaj dalej

Narciarz biegowy, narciarz zjazdowy, każdy ma swoje rekordy

Bicie rekordów i rywalizacja są postrzegane, jako cechy zdecydowanie męskie. Być może, jednak znam kilka pań postępujących podobnie. Zakładając narty na nogi, nie cieszą się tak po prostu z jazdy, z biegu, z podziwiania pięknych okoliczności przyrody, muszą mieć jakiś rekord do pobicia, coś, czym mogą się pochwalić przed znajomymi. Nie potępiam, chociaż sam rywalizować nie lubię.

1. Narciarz biegowy

W zimowy dzień powszedni w podmiejskim lesie prędzej można spotkać dzika lub sarnę, niż natknąć się na człowieka. W weekendy proporcje diametralnie się zmieniają. Wędrując na nartach w niedzielne przedpołudnie trzeba zachować czujność, aby nie wejść komuś w drogę. W każdej chwili za plecami można usłyszeć:

Czytaj dalej

Jeseniki i Pradziad – miejsca magiczne

Lubię miejsca, które opowiadają jakąś historię. Nie przepadam za przemysłem turystycznym i tłumem ludzi na każdym kroku. Nie uważam, że głośna muzyka dobiegająca mnie zewsząd, jest gwarancją udanego wypoczynku. Lubię Czechy. Poprzednio pisałem o Karkonoszach, teraz czas na trochę magii…

Pradziad

Słowo Pradziad brzmi niezwykle dostojnie. Inaczej być nie może, przecież jest on najwyższą górą w Jesenikach. Co prawda swoim wzrostem alpejskim czy karpackim szczytom nie zaimponuje, liczy sobie zaledwie 1 491 m n.p.m., lecz może poszczycić się posiadaniem lodowca. Nie do końca prawdziwego, jednak specyficzny mikroklimat sprawia, że śnieg zalega na Pradziadzie od października do maja, a jego pokrywa przekracza dwa metry grubości, nawet w ciepłe zimy. Magia Pradziada przenika na całe pasmo Jeseników. Tutaj zaczęła się światowa kariera prysznica, Zakon Krzyżacki próbuje odzyskać swoje włości, a powietrze jest najczystsze w Europie Środkowej. Nie mogłem tego miejsca nie zobaczyć.

Czytaj dalej na nowej stronie bloga…

Spotkani na stoku narciarskim. Część 2

Zima z pewną nieśmiałością zagościła w Polsce. Pogoda narciarska w górach, to i tematy narciarskie na blogu. Nie tylko towarzystwo znajomych ubarwia pobyt w górach (o czym pisałem w części pierwszej), czasami mogą się do tego przyczynić zupełnie obcy ludzie spotkani na stoku. Dzisiaj druga część, której bohaterami będą dwie sympatyczne koleżanki oraz tylko jeden, ale za to potężnej postury instruktor.

Przy okazji zapraszam do polubienia bloga na Facebooku :-)

Jazda odważna, jazda rozważna

Dorota i Monika posiadały jednakowe umiejętności narciarskie, jednak na stoku zachowywały się diametralnie różnie. Decydował temperament.

Czytaj dalej

Czeskich ośrodków narciarskich czar – Karkonosze Wschodnie

Czechy nie są powszechnie postrzegane w Polsce, jako kraj narciarski. Błąd. Szczególnie, gdy zima kapryśna, a pieniędzy lub czasu nie starcza na wypad w Alpy, ośrodki u naszych południowych sąsiadów mają naprawdę wiele do zaoferowania miłośnikom białego szaleństwa.

Górska przełęcz, która rozdziela dwa różne światy. Z jednej strony już wiosna, zieleniące się pola, zero śniegu i temperatury znacznie powyżej zera. Z drugiej prawdziwa kraina Królowej Zimy – niemal dwumetrowe hałdy śniegu, mróz i oblodzona droga, na którą lepiej nie zapuszczać się bez łańcuchów na kołach samochodu. Nie jest to opis wyprawy w Alpy, tylko przejazdu przez przełęcz Okraj położoną w niezbyt wysokich górach, jakimi są Karkonosze. Niewysokich dla Polaków, dla Czechów najwyższych. Nasi południowi bracia w ramach rekompensaty za brak strzelistych turni otrzymali od losu wyjątkowy mikroklimat. Gdy na północnych stokach Karkonoszy wyciągi są zamykane, a zwolennicy aktywnego wypoczynku przesiadają się na rowery, na południu można szusować do woli w świeżo spadłym puchu.

Czytaj dalej na nowej stronie bloga…